elo jak co roku rowniez w tym roku odbyl sie torgowy torg miting i znowu w chodziezy jechalem chyba tym samym pociagiem co rok temu i okazalo sie ze Karol znow nim jedzie na szczescie nie chlal piwa(bo nie zdazyl kupic)a ja nie ujebalem sobie spodni niczym i tak jechalismy se razem do pily gdzie bylem ustawiony z Bartkiem a Karol pojechal dalej tzn mial przesiadke w pile trzy minuty wybiegl z pociagu i elo wskakuje do nastepnego ja z Bartkiem bylismy ustawieni z Iza Kamilem Buka i Borysem mielismy sie dostac na miting ich zlota karoca dla zabicia czasu i glodu poszlismy se do maka dziwny ten mak byl zielony zawsze czerwone sa o; i w tym maku takie zoo ze total chyba z godzine kazdy z nas czekal na czisy ja se cztery ojebalem a Bartek tylko dwa xD potem poszlismy na bronxa do pubu kolo maka ale byl zamkniety wiec do jakiegos mega klubixu poszlismy niedaleko mieli tam mega fotele ale niestety wszystkie byly pozajmowane a sie podjaralem zeby se tam usiasc na jednym z nich costam gadalismy i przyjechali wyszlismy do nich na takie rondo zeby nas zgarneli i nie zauwazyli nas i musieli jeszcze raz xD potem se jechalismy zlota karoca na pelnym swegu a ja sie przelizalem z Buka na tylnym siedzeniu potem dojechalismy na miting wczesniej omijajac zjazd na domki w zeszlym roku to samo bylo xD i tam na miejscu byli juz jacys ludzie moze nawet wszyscy poza leszkiem i Wojtkiem Robert dal nam klucz do okazalo sie ze to nie ten sam co rok temu bo ten co mielismy rok temu podjebal Maciek krzyknalem mu ze ma wpiedol gdy szukalem swojego domku i on se byl w tym co mial byc moj w koncu znalezlismy jeden pokoj Borys Buka Kamil Iza drugi HAndrzej Jacek i ja potem nie wiem poszlismy se do koleczka i zara do tesko po zarcie i olkohol o i tam pod tesko byl Bartek z Konradem i ich wzielismy bo se podjechalismy karoca pod sklep to znaczy wzielismy ich po zakupach dopiero ja se kupilem chlep duo jakies gowna co nie pamietam i lyski do picia ballantines zeby se robic pedalskie driny z kolo i tak dlugo bylismy w sklepie ze dojechali Pawel Daniel Tomasz i Pawel ze wroclawia galaktycznym mondeo i tez zara do sklepu wbili wiec sie z nimi przywitalismy chociaz zakupy juz na tasmie pani kasjerka zaczynala kasowac jak kupilismy to wrocilismy i nie pamietam juz siedzielisy se w koleczku w miejscu gdzie rok temu bylo ognisko i cos pewnie sie gadalo potem zaczelo padac i poszlimy pod taki namiot kolo kibli tam juz wszyscy dosc najebani albo spaleni jak baki ja se pilem z Kamilem lyche i bylo fajnie costam bylo ze Robert koncert gra i zbieral ludzi co chcieli jechac i pare osob pojechalo potem jak wrocili to sie okazalo ze jeden mitingowicz domnal loszke jakas narzygal jej we cipe i w ogole potem nie pamietam co sie dzialo pewnie dalej chlanie i gadanie tzn ja nierozmawiajacy wiec tylko sobie slucham z boku a wiem co sie dzialo poszlismy se na werande do nierozmawiajacych i tam jakos nagle zchodzilo sie coraz wiecej osob i wtedy Kamil to co gramy se w marynarzyk ja mowie ze nie gram ale inni chcieli i sie bili po mordach a ja z Danielem i chyba kims jeszcze stalismy obok z goldami w rece i gnilismy jak juz se dosyc obili mordy to sie rozeszli i wrocilismy pod namiot tam Maciek startowal do Kamila ze rewanz i znowu zaczeli grac i znowu coraz wiecej ludzi zaczelo przychodzic grac i wtedy sobie pomyslalem ze musze najebac Mackowi za ten domek co go zajebal i chyba tylko raz udalo mi sie go walnac za to Sebastian dostal chyba z milion plaskaczy na nastepny dzien pol ryja spuchniete xDDDDDDDd a ja chyba jako jedyny ani razu nie dostalem taka sobie ta gra w sumie bo nie moglem normalnie napierdalac tylko tak zamymi palcami uderzalem bo jakbym cala reka komus pierdolnal to bym zabil musialem sie powstrzymywac i jakos po tym albo w trakcie lampki w namiocie zgasly zepsuly sie nie wiem i wtedy chyba poszedlem spac Jacek z Andrzejem juz spali gdy przyszedlem dlatego na nastepny dzien oni juz nie spali gdy ja sie obudzilem najpierw zjadlem sobie sniadanie na ganku potem prysznic potem nie pamietam chyba czekalismy az sie wszyscy ogarna zeby isc na ten zjebany mecz w tym czasie wyciagnalem gre w lapanie draga fajnie sie gralo wyszystkich rozjebalem ale wkurwial mnie Marcin bo co chwile gadal ale ta gra rak plepleple ale zagral kilka partii pod rzad potem juz sie wszystkim odechcialo grac i przyszedl Robert bo gdzies byl po cos nie wiem ale przyniosl ze soba pizze polazyl ja na stoliku i sie go pytam czy moge zezrec powiedzial ze ok to se wzialem jeden kawalek i byl dobry zostaly jeszcze chyba trzy ktos wzial drugi i zostaly dwa ale jakies dziwne na jednym siedziala se osmiornica i sie bali jej jesc jak nikt nie patrzal to wzielem i ja zjadlem taka sobie byla potem podszedl ktos kto nie widzial tej osmiornicy i zjadl ten kawalek z osmiarnica juz bez osmiornicy i zostal ostatni kawalek ktory byl z tej samej pizzy co ten kawalek z osmiornica to byl czas ze juz wychodzilismy na mecz wiec postanowilem zjesc ten ostatni kawalek zeby sie nie zmarnowal prawie sie porzygalem jakas ryba byla w tej pizzy i wodorosty nie wiem ktos kiedys na forum chyba forsowal pizze z ryba to trzeba miec najebane we lbie zeby takie cos lubiec niewazne idziemy sobie i Bartek z pilka idzie probuje zrobic sztuczke popisac sie przed uzytkowniczkami i chuja wyjebal pilke do jakiegos kanionu gdzie pociagi jezdza i mieli z niego beke i idziemy se dalej po drodze byl lidl to ludzie se zrobili zakupy ja tez doszlismy na boisko okazalo sie ze jakies gimbusy tam graja to ktos wpadl na pomysl ze zbierze hajs od ludzi i zaplaci tym gowniarza zeby sobie poszli i zeby pozyczyli pilke xDDDDDDDD bo ta nasza chujowa byla i uciekalo z niej powietrze psy se ja gryzly potem ja nie dalem nawet zlamanego grosza chwile probwalem to ogladac jak graja ale nie dalem rady i poszedlem se do Buki i jadlem se zelki mecz zakonczyl sie wynikiem moderacja w pizde od uzytkownikow po meczu wrocilismy na domki i chyba powoli zaczal sie melanz ludzie sie pomyli zaczynali pic zamawiac zarcie gadac i takie tam w ogole myslalem ze na ta pizze mielismy isc do pizzerii ale sie okazalo ze jednak nie i ze ja zamawiali i jakos mnie ominelo to ale Pawel sie pyta kto chce z nim pizze to powiedzialem ze ja i sie pyta jaka pizza powiedzialem ze tak i potem czekalismy na nia sto lat w tym czasie utworzylo sie wiele kolek w ktorych ludzie se gadali siedzialem se w tym w ktoym najlepiej sie czulem ale nagle po cos poszedlem do domku po telefon bo sie ladowal albo siku nie pamietam i wracam i moje miejsce w koleczku bylo zajete ;( i wyladawalem w takim miejcu
pomiedzy trzema kolkami ja zielona kropka nie wiedzialem co robic czego sluchac do ktorego kolka dolaczyc sprobowalem do tego po prawej (chociaz na rl ono bylo troche wyzej chyba) bo bylo stojace i nie potrzebowalem krzesla srednio sie udalo ale stalem sobie tam i Kamil chyba zobaczyl ze ja w tarapatach opuscil swoje kolko podszedl do mnie i powiedzial ze pijemy i bylem uratowany poszedlem do domku po swieze kubeczki i zaczelismy pic lyski najpierw dokonczylismy to z poprzedniego dnia potem to moje i spowrotem bylem w dobrym kolku siedzielismy tam az nie zrobilo sie ciemno albo moze deszcz zaczal padac w kazdym badz razie czesc troche ludzi poszlo do naszego domku inni do haszkomory inni jeszcze gdzies indziej nie wiem u nas w domku bylem ja Kamil Iza Bartek Przemek Pawel Andrzej Robert Andrzej ktos jeszcze bo niektorzy sie pojawiali i znikali troche osob stalo na ganku i jarali fajki i tak se siedzimy gramy w tabu i nagle wbija Pawel ja przerazony ze zara zacznie rzygac jak poprzedniego dnia na koncercie ale za mietki zeby kazac mu sobie isc i on cos mowi trzymajac puszke z piwem w rece i nagle nieswiadomie ja przekreca tak ze wszystko sie wylewa na podloge ludzie krzycza ze ma wypierdalac po szmate ma isc wycierac i poszedl wtedy sie zrealizowali ze to nie jest dobry pomysl zeby wracal zgasilimy wszystkie swiatla nawet afrykanskiego czarodzieja drzwi na klucz wszycy muruja japy i czekamy co sie wydarzy po jakims czasie slychac kroki przed drzwiami i ktos do siebie mowi to tu kurwa to nie tu o chuj chodzi kurwa i sobie poszedl jeszcze chwile bylismy cicho dla pewnosci i wrocilismy do gry calkiem fajnie sie gralo chociaz trzeba bylo tam mowic potem nie wiem Robert wyszedl na fajke i postanowilem ze tez se zapale wychodze a tam Pawel jara fajke jedna za druga do samego filtra jeszcze Bartek tam byl Wojtek i Jacek dal mi jakiegos smakowego szluga o smaku owocow lesnych chyba byl spoko i tera nie wiem czy Maciek tez tam byl czy to bylo jakos wczesniej albo pozniej ale stoje z Mackiem u nas na ganku i se mysle ze za malo dostal wpiedol ode mnie poprzedniego dnia i mowie raz dwa trzy podjal wyzwanie i nie pamietam dostal po mordzie chyba albo ja na pewno obaj za chwile pojawil sie Kamil i tak chwile gralismy we trzech sporo dostalem juz nie mialem takiego szczescia jak wczoraj potem nie wiem bo nie wiem kiedy dokladnie ot sie dzialo ale bylo juz mega pozno poszedlem do haszkomory ale juz nic tam sie nie dzialo Borys tam spal chwile tam siedzielismy ze Wojtkiem Bartkiem Pawlem i chyba Przemkiem jeszcze potem Julia dolaczyla i oni tyrali Pawla caly czas a on tez lykal wszystko jak mlody pelikan i w ogole umiaru nie mial wszystko pil i palil wszystko robil i nie moglem tego zniesc i sobie poszedlem spac okazalo sie ze u mnie w domku Iza z Kamilem jeszcze nie spia i Bartek tez tam byl to se chwile tam posiedzialem i poszedlem spac ale jakos nie moglem spac moze z godzine spalem albo krocej jak Jacek z Andrzejem juz pojechali i zostawili troche rzeczy w pokoju Andrzej zostawil karty wiec jakby co to ja je mam Jacek zostawil bulki almette z kolorowym pieprzem i skittlesy to se je zezarlem i almmeta zabralem na chate jeszcze bylo pelno picia niepokonczonego ale nie chcialo mi sie z tym nic robic Iza mnie zawolala zebym wbil do nich do lozka Borys z Buka tez tam byli i byli bardzo szczesliwi jak mnie zobaczyli Borys nawet dal mi buzi i mocno sie cieszyl a wczesniej mial dosc mocno wyjebane na mnie lezalem se tam troche zajadajac sie skitelsami potem poszedlem sie spakowac ostatecznie ogarnac domek i zobaczyc kto jeszcze zostal troche osob bylo zapalilem z nimi pozegnalnego golda zostalem chyba tylko ja Robert Iza Borys Borys Kamil Julka Buka Przemek i Bartek nie wiem poszedlem sobie do domku i nagle tam jest Pawel z plecakiem na plecach pomyslalem ze przyszedl sie ze mna pozegnac on sie spojrzal na mnie z takim obledem w oczach ze troche strachlem on nie spal chyba od piatku nie wiem czy on na jakiejs fecie jechal czy czyms i nagle mowi domklem i spierdalam #pawelborynger i wyskoczyl przez okno jak przez nie wyjrzalem to juz go nie bylo wzialem torbe i poszedlem do samochodu wracalismy tak samo jak przyjechalismy z pily jechalem pociagiem z jedna przesiadka podroz bez wiekszych klopotow chociaz po przesiadce siedze se w wagonie sto miejsc wolnych nagle dosiada sie do mnie typiara z typem i siedzieli tak jakis czas na szczescie niedlugo i moglem se wyprostowac nogi dojechalem do najblizszego miasta od mojej wsi do ktorego dojezdzaja pociagi i zaczalem 21km podoz z buta ze milionkilogramowa torba na plecach w tym roku poszedlem inna trasa niz rok temu z nadzieja ze moze ktos sie zatrzyma i mnie podrzuci kawalek jednak nic takiego sie nie wydarzylo do teraz mnie nogi bolo i ramiona bo nioslem torbe jak plecak fajnie bylo na tym mitingu chociaz moze z opisu tak nie wyglada ale ja duzo zapomnialem i nie zawsze bylem w centrum akcji zeby moc opisac dokladnie wszystko co sie wydarzylo troche szkoda ze nie przyjechalo pare osob z poprzednich lat mozna bylo odczuc ich brak dla Roberta wielkie dzieki i szacunek ludzi foruma za to ze znow sie podjal ogranizacji widzimy sie za rok bodajze u Pawla we wroclawiu musze sie tam przeprowadzic do tego czasu zeby nie zapierdalac piszo z torbo sto kilometrow albo do innego ok miasta elo o i jeszcze w tym roku jakos wyjatkowo nie rzygalem i kaca tez zero ;d
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #gra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #gra. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 4 września 2014
IV torgowy torg miting 2014
Etykiety:
#2k14
,
#ciemnosc
,
#domykanie
,
#glonik
,
#gra
,
#impreza
,
#kupilemmarlborogoldywmiekkiej
,
#meduza
,
#miting
,
#nie_chce_mi_sie_poprawiac_bledow
,
#olkohol
,
#T_t
,
#zyciemasmak
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
III Torgowy Torg Meeting [Chodzież 2013] - relacja
pisze relacje z mitingu ludzi z forum golfistow bo kolezanka(pozdro Ci) Andrzeja podobno na nia czeka z reka wiadomo gdzie najpierw dojazd bo on tez jest jego czescia to tam chwile przed siodma mialem pks do czluchowa to tam z godzine wczesniej wstalem zeby sie ogarnac wrzucic jeszcze pare rzeczy do torby dzien wczesniej dalem do niej wiekszosc stuffu wyszla fajna leciutka dorzucilem jeszcze szczoteczke i paste do z3mbow to prawie ramie mi urwalo gdy zalozylem ja na nie ale nie wazne ide na przystanek wyszedlem tak akurat ze gdy ja doszedlem to pks dojechal wsiadlem i pojechalem potem nie wiem na 10 mialem przesiadke na pksa do chojnic to ze 2h czekania w chojnicach to kurwa prawie 5h na pociag musialem czekac to od razu jak przyjechalem poszedlem do sklepu po cos do jedzenia i picia po drodze znalazlem popularne zrudelko
ale nie poszedlem do niego bo pewnie jedzenia bym tam nie dostal to poszedlem do polo ktore wczesniej ogarnalem na google maps bo nie ogarniam chojnic nic a nic kupilem chalke ktora nie byla chalka okazala sie zwykla bulka ale miala wyglad chalki wkurwilem sie wzialem jeszcze tanie wino kleris czy jakos tak zeby Karol sam nie pil w pociagu bo on chcial piwo ale ja takiego guwna nie pije bo to patologia wrocilem na dworzec zostalo mi jeszcze cale w chuj mnostwo czasu wiec sobie siedzialem troche czytalem posluchalem muzyki i jakos zlecialo ale bylem tak genialny ze usiadlem w jakims przeciagu ze az sie trzaslem z zimna czasem podczas gdy na zewnatrz swiecilo sloneczko i w ogole spoko a ja w sumie chory odkad wrocilem do domu czyli ze dwa tygodnie juz beda wyszlem przyjechal wehikul jak to pozniej Bartek nazwal czyli takie cos <||> to jakby jeden wagon tramwaju tylko troche szersze i jak sie jechalo to miotalo jak szatan nie wiedzialem co sie dzieje i halas tez mega jechalismy nie wiem ze dwie godziny moze troche krocej ja sobie ujebalem spodnie od smaru bo jak sa te smietniczki w pociagach zawsze przy oknie to cala droge musialem smyrac noga taki smietniczek ktory byl brudny od smaru i dopiero pod koniec podrozy sie skapnalem(pewnie tego nie dopiore) znow sie wkurwilem a Karol ochlapal sie piwem ja nic nie pilem jednak dojechalismy do pily tam nas przywital Bartek w pile mielismy sie dosiasc do Izy i Kamila do ich czerwonej karocy jednak byly z nia jakies problemy i wyszlo tak ze pojechalismy pociagiem bo akurat mielismy jeden za chwile do chodziezy ktora byla celem naszej podrozy nikt nie poszedl nas odebrac z dworca a nie znalismy drogi do chdk ale jakos telefonicznie nas naprowadzili przywitalismy sie ze wszystkimi ktorzy dotarli przed nami posiedzielismy chwile przybyl Andrzej z Tomaszem i poszlismy chyba wszyscy do tesco na zakupy chcialem wydac jak najmniej kasy zeby pozniej miec mniej do oddawania bo musialem ukrasc hajs na wegiel zeby w ogole moc przyjechac na miting tak wiec kupilem sobie chleb ktory okazal sie mega niedobry wiec nie zjadlem nawet polowy i pasztet(Borysowi smakowal) duzy bo mial byc na trzy dni nic innego mialem nie jesc ale ledwie go zaczalem w ogole chyba wszyscy wzieli za mna ten pasztet niektorzy brali tez paruwki zeby dostac ode mnie propsy ktore otrzymali no i do picia wzialem sobie kolejne tanie wino jarzyne potem nie pamietam bo to juz dawno bylo ale przyjechali Kamil z Iza i pieskiem a takze powrocil organizator Robert z kluczami wiec w koncu moglem rzucic swoje rzeczy do domku mialem zamowiony pokoj z Kamilem #nohomo ale Iza sie wepchala ;/ i wyszlo ze musialem dzielic pokoj z Ewa ktora dotarla dopiero w sobote rano razem z leszkiem i Jackiem ale o tym pozniej bo staram sie pisac po kolei wypilem wino znow poszedlem do tesko tzn pokazac droge do niego potem nie wiem potem poszlismy na rybke do tawerny ktora byla tylko 800m od chdk ale szlo sie do niej tylko godzine jak nie wiecej wzielem se dorsza z frytami i suruwa okazalo sie ze trzeba bylo mowic ile sie chce tej ryby bo na gramy ja sprzedawali jak bake no i zabulilem ponad dwie dychy bo przyniesli mi chyba z pol kilo tej ryby myslalem ze juz nic nie zjem do konca mitingu jeszcze posiedzielismy troche jakos o polnocy przyszedl Maciej ktory jechal stopem z suwalk no i powrot na domki czesc pojechala taksa czesc pieszo ja poszedlem z tymi co szli pieszo bo calkiem dobrze chodze potem nie pamietam bylem w czyims domku inni tez w nim byli znow pilem wino zapalilem tez popularny glonik siedzimy sobie i nagle zorientowalismy sie ze nie ma Bartka wyruszylem na poszukiwania razem z Pawlem i Robertem wychodzimy przed domek jestesmy w lesie jest czarno nigdzie go nie widac idziemy za domek cos jest przed nami Robert z Pawlem sie kloca ze to jest zubr bobr kurwa los wilk kuna kon powiesz ze to wydra albo ryjowka a moze to zajac albo zwykly kamien Pawel mowi ze to kopnie podchodzi do tego ja w tym czasie wlaczylem latarke w telefonie Pawel uciekl okazalo sie ze to Bartek siedzial sobie po turecku z glowa oparta o reke mowilismy do niego ale nie wiedzial co sie dzieje dopiero jak ktos go szturchnal to sie ocknal poszedl z nami ale zatrzymal sie przed domkiem zeby sie ogarnac i sobie porzygac ja wszedlem w pajeczyne potem nie wiem siedzielismy znow w domku Pawel nagle wyjal z keszeni figurke afrykanskiego czarodzieja podobno byl konkurs ze kto ja zajebie dostanie reputa(Ewa wygrala o;) potem padl pomysl ze pojdziemy splatac jakiegos figla Kamilowi i Izie ktorzy juz spali poszlismy taka sama ekipa jak na poszukiwania Bartka przy domku Borys nas wyczul i zaczal warczec nagle z wnetrza domku dobiegl jakis glos Pawel uciekl zadzialal owczy ped i ja z Robertem tez teraz mam dziure w pamieci total bo pamietam ze rzygalem gdzies pod drzewem ale czy to bylo z piatku na sobote czy z soboty na niedziele chyba to pierwsze rano ktos mowil chyba ze ktos wyrzucil salatke czy tam suruwke to to pewnie z tej ryby xD i siedze nagle w domku juz u siebie ktos puka do drzwi i mnie kameruje nie wiem o chuj chodzi ide sie myc a moze wszczesniej sie umylem przed tym kamerowaniem nie wiem moglem zapisywac na bierzaco co sie dzieje bo ciezko mi sobie przypomniec co sie dzialo i kiedy a marichuana niby taka nieszkodliwa(pozdro Maciek) no i myje sie pod prysznicem przychodzi Tomasz z Pawlem byly dwie kabiny tylko wiec Pawel musial czekac w ogole te prysznice to dla jakis krasnoludow to cos do powieszenia sluchawki prysznicowej bylo na wysokosci moich jajek no i brak cisnienia strasznie licho ta woda leciala ale jako dalo sie obmyc skonczylismy prysznic z Tomaszem wszedl Pawel rozjebal jedna kabine wiec poszedl do drugiej my myjemy sobie z3mby nagle wchodzi Andrzej zrobic sobie siku bo juz wstal(my sie dopiero kladlismy byla chyba szosta) ja skonczylem poszedlem spac zaraz pukanie do drzwi otwieram Ewa powiedziala czesc ja tez i poszedlem spac dalej ale nagle zrobilo sie strasznie zimno wczesniej jakos tego nie ogarnalem spalem bez koszulki ubralem bluze i nadal trzaslem sie z zimna juz chyba nie zasnalem tylko sobie lezalem z zamknietymi oczami zeby sobie odpoczely pozniej przyszla Ewa zeby sie polozyc spojrzalem na zegarek nie pamietam ktora byla ale zaraz mial dzwonic budzik ktory ustawiem zanim sie polozylem to go wylaczylem skoro juz nie spalem to wstalem i zeby nie zbudzic ksiezniczki wyszedlem przed domek zjesc sniadanie okazalo sie ze ten chleb co go kupilem jest strasznie chujowy ale ile dalem rade to tyle go w siebie wepchalem troche oddalem Boryskowi bo Iza wyszla chwile po mnie z domku i dolaczyla do mnie na ganku potem nie wiem ale nagle pelno ludzi sie zjawilo miejscowka przed naszym domkiem byla calkiem popularna podczas mitingu szczegolnie z rana ludzi po przebudzeniu do nas ciagnelo powiesz ze to dlatego ze jako jedyny zawieral zywe kobiety a moze to dlatego ze mieszkal w nim najlepszy uczestnik mitingu Borys the puppy ktory ganial sobie za frisbee potem poszedlem pokazac Ewie gdzie jest tesko kupilem sobie bagiete i wino znalazlem jakies tansze o zete troche sie wkurwilem ze dzien wczesniej go nie obczailem potem czekalismy na pilke bo sobie taka zjebana tradycje wymyslili ze na kazdym mitingu beda se grac mecz gejuwa w chuj dwadziescia spoconych kolesi biega za pilka i inni kolesie to ogladaja a ci co graja to tez bo graja i wiedza ze beda ich ogladac nie polecam no ale musialem isc bo wszyscy szli ale na miejscu dostalem Borysa do pilnowania wiec bylo fajnie mialem zajecie nie musialem na to patrzec : ) po meczu wrocilismy zamowilismy milion picc i je zjedlismy organizator mitingu gdzies zniknal bo mial koncert i tak se siedzielismy w tym lesie w koncu wyjalem swoje gry zeby se w nie pograc z ludzmi najpierw zagralismy w jungle speeda potem w top-a-top(tutaj chcialbym podziekowac wszystkim ktorzy mi ja sprezentowali dzieki) chociaz nie wiem czy dobrze gralismy bo nie chcialo mi sie czytac zasad ale bylo smiesznie xD potem ktos rozpalil ognisko i bylo gadanie chlanie ktos gral w tysiaca Ewa dala piernika[#edit jednak piernik byl przed ogniskiem] dla wszystkich
potem dym mi nalecial od oczu i sie poplakalem pozniej Bartek Kamil i Pawel grali w marynarza i kto przegral to go dotykali po policzkach potem znow sie znalazlem w domku chyba tym samym co dzien wczesniej i pilem wudke z Olkiem i Kamilem jedna kolejke tez z Pawlem ale on szybko odpadl pilismy ruda mielismy dwa kieliszki wiec pilismy tak ze pije Olek z Kamilem pozniej Olek pije ze mna(przez to troche go sponiewieralo i sie z niego smialem przepraszam Olek ale zawsze strasznie mnie smiesza pijani ludzie albo zacpani i jak ktos sobie zrobi krzywde to tez nie moge powstrzymac smiechu) ruda sie skonczyla Olek otworzyl weselna ja powiedzialem ze juz nie pije ale wypilem w koncu jedna kolejke taki sztorm mi sie w brzuchu zrobil ze myslalem ze zara obrzygam Roberta ktory w miedzy czasie wrocile do nas z brokatem na twarzy i dolaczyl do picia wudki ale jakos ogarnalem potem poszlismy do innego domku i dalej pili te weselna tylko Olka ktory zasnal zastapil Szlugorn(nie wiem jak sie nazywa ani nie pamietam jak sie pisze jego nick ale tak wszyscy na niego mowili) wielu juz nas nie zostalo powoli ludzie odpadali ja jakos o po czwartej poszedlem sie umyc i spac gdy wychodzilem na placu boju zostali Bartek Jacek Robert popularny Szlugorn i Maciek pospalem z 5h do dziesiatej spadlem z lozka gdy chcialem budzik wylaczyc bo polozylem go na lozko obok zeby go nie zrzucic na podloge bo tak sie zazwyczaj dzieje gdy zostawiam sobie telefon kolo poduszki wstalem czulem sie jak po tej lufie weselnej ze zara sie zrzygam ale cos musialem zjescbo bylem glodny tego chleba z pasztetem nie mialem ochoty ruszac wiec poszedlem z ludzmi do baru na jajecznice na boczku i bulke bylo jakos przed dwunasta to byl moj jedyny posilek tego dnia dopoki nie wrocilem do domu wiekszosc osob miala pociag jakos o trzysnastej wiec o dwunastej sobie poszli i zostalem tylko ja Borys Iza Kamil Pawel popularny farmer93 Bartek Karol i ogranizator Robert mielismy(Karol i ja) pociag z pily o 14 wiec zabralismy sie karoca razem z Iza i Kamilem Bartek tez do nas dolaczyl bo jest z pily dotarlismy na miejsce krotko przed odjazdem pociagu jeszcze taka kolejka byla ktora w ogole sie nie posuwala do przodu gdy juz dostalismy sie do okienka okazalo sie ze pociag ktorym mielismy jechac nie jezdzi w niedziele(sory Leon ale na necie nie bylo o tym zadnego info serio) no i ja mialem jakis inny o tej samej porze tylko troche inna trasa jechal a Karol musial zostac chyba z dwie godziny i na chate chyba dopiero kolo polnocy wrocil ja mialem krociutka trase ze dwie godzinki chyba z jedna przesiadka na miejscu w czluchowie bylem 16:30 chyba i z czluchowa wyruszylem z buta do domu bo w weekend nic nie dojezdza do mnie na wioske a nikt nie mogl po mnie przyjechac bo poprawiny i wszyscy najebani
powyzej daje mape powrotna ktora zara opisze tak wiec ta dluga zielona linia to trasa ktora mialem wrocic do domu miala jakos 16km izi modo dla kogos takiego jak ja jednak mega ciezka torba na plecach dawala o sobie znac i dobrze nie wyszedlem z czluchowa a juz mi ramie odpadalo gdzies w polowie drogi(pierwsze czerwone kolko sprawdzilem moca telefonu gdzie jestem) ogarnalem ze da rade zalozyc te torba jak plecak chociaz troche za krotkie te paski byly i bylo troche ciasno ale bylo lepiej niz nosic ja na jedny ramieniu i wygodniej sie szlo wiec przyspieszylem kroku slonce mi przygrzalo w leb i wpadlem na pomysl zeby nagrac filmik z powrotu przymierzalem sie chyba z dziesiec razy bo co chwile jakis samochod przejezdzal i mi zagluszal ale nie wazne ide sobie ide stwierdzam ze czas sprawdzic gdzie jestem obczajam jestem gdzies w tym miejscu gdzie to trzecie czerwone kolko jak sie tam znalazlem nie mam pojecia szedlem caly czas zielona droga i nie widzialem zadnych rozwidlen ale zgaduje ze po pierwszym albo drugim czerwonym kolku musialem zboczyc z trasy jeszcze raz zaufalem google maps i pokazaly mi nowa trase(ponad 6km) od miejsca w ktorym sie znalazlem no i ide ide przechodze przez jakas wioske minalem wioske ide jakas polna droga po bokach pole ide dalej las(to na czerwono zaznaczone) wtf balem sie wejsc do lasu ze sie w nim zgubie ale juz tyle przeszedlem nie moglem sie cofnac #yolo szedlem tym lasem stupki mnie juz mega bolaly trampki to nie sa dobre buty do chodzenia na takie odleglosci bylem tez mega glodny jedyne co bylo slychac w tym lesie to swierszczenie swierszczy i moje burczenie w brzuchu nagralem fristajl(jest wrzucony w pewne miejsce moze go dodam potem) ide dalej widze krzaczki jagod ale bez jagod wszystko wyzarte wkurwilem sie jeszcze bardziej zachcialo mi sie jesc rozwazalem zeby moze rozbic oboz w lesie poki jeszcze bylo jasno i zlapac jakies zwierze bo szczerze mowiac zaczalem watpic czy dam rade wyjsc z tego lasu a mialem spiwor zapalniczke wiec jakos dalo by rade sie przespac i nawet widzialem jakiegos zbika czy tam innego kota ale na szyszke bym go nie zlapal nie mialem zadnej broni jakiegos scyzoryka czy czegos podobnego wiec szedlem dalej i szedlem nagle las sie skonczyl i ide kolo jakiegos pola wydawalo mi sie ze kiedys juz bylem w tym miejscu przyspieszylem kroku rzeczywiscie okazalo sie ze wyszedlem kolo drogi ktora prowadzi nad jezioro ale sie zdziwilem bo myslalem ze wyjde od zupelnie innej strony tam co jest niebieska kreseczka na samej gorze ale niewazne jestem w koncu na swojej wiosce niestety nie z tej strony moja chata na drugim koncu sie znajdowala co oznaczalo ze musze jeszcze kawalek przejsc i to pod gorke(ciekawe czyja to wina) zalaczylem sobie muzyke bo juz wiedzialem ze nie musze oszczedzac baterii w komie akurat to weszlo
fajny bit nawet pasujacy do koncowki tej podrozy kawalek skonczyl sie krotko przed moja chata wiec mozecie sobie wyobrazic jaka ta wioska jest mala i co to musi byc za zadupie wszedlem do domu zrzucilem torbe z plecow zeszla z gory babcia i powiedziala ze niedzielny obiadek na mnie czeka wbilem do kuchni naladowalem sobie pelny talerz
i zaczalem zrec jak wieprz az prawie sie udusilem bo nie moglem oddychac przez nos jakoze wciaz jestem chory a usta mialem pelne jedznia ale przezylem to byla najlepsza chwila tego dnia miting uwazam za udany i dziekuje Robertowi ze sie podjal organizacji no i wszystkim uczestnikom za to ze byli mam nadzieje ze zobaczymy sie za rok a ja bede juz mieszkal w jakims cywilizowanym miejscu do ktorego da sie normalnie dostac no i pozdruwki dla wszystkich
pozdro ;d
ale nie poszedlem do niego bo pewnie jedzenia bym tam nie dostal to poszedlem do polo ktore wczesniej ogarnalem na google maps bo nie ogarniam chojnic nic a nic kupilem chalke ktora nie byla chalka okazala sie zwykla bulka ale miala wyglad chalki wkurwilem sie wzialem jeszcze tanie wino kleris czy jakos tak zeby Karol sam nie pil w pociagu bo on chcial piwo ale ja takiego guwna nie pije bo to patologia wrocilem na dworzec zostalo mi jeszcze cale w chuj mnostwo czasu wiec sobie siedzialem troche czytalem posluchalem muzyki i jakos zlecialo ale bylem tak genialny ze usiadlem w jakims przeciagu ze az sie trzaslem z zimna czasem podczas gdy na zewnatrz swiecilo sloneczko i w ogole spoko a ja w sumie chory odkad wrocilem do domu czyli ze dwa tygodnie juz beda wyszlem przyjechal wehikul jak to pozniej Bartek nazwal czyli takie cos <||> to jakby jeden wagon tramwaju tylko troche szersze i jak sie jechalo to miotalo jak szatan nie wiedzialem co sie dzieje i halas tez mega jechalismy nie wiem ze dwie godziny moze troche krocej ja sobie ujebalem spodnie od smaru bo jak sa te smietniczki w pociagach zawsze przy oknie to cala droge musialem smyrac noga taki smietniczek ktory byl brudny od smaru i dopiero pod koniec podrozy sie skapnalem(pewnie tego nie dopiore) znow sie wkurwilem a Karol ochlapal sie piwem ja nic nie pilem jednak dojechalismy do pily tam nas przywital Bartek w pile mielismy sie dosiasc do Izy i Kamila do ich czerwonej karocy jednak byly z nia jakies problemy i wyszlo tak ze pojechalismy pociagiem bo akurat mielismy jeden za chwile do chodziezy ktora byla celem naszej podrozy nikt nie poszedl nas odebrac z dworca a nie znalismy drogi do chdk ale jakos telefonicznie nas naprowadzili przywitalismy sie ze wszystkimi ktorzy dotarli przed nami posiedzielismy chwile przybyl Andrzej z Tomaszem i poszlismy chyba wszyscy do tesco na zakupy chcialem wydac jak najmniej kasy zeby pozniej miec mniej do oddawania bo musialem ukrasc hajs na wegiel zeby w ogole moc przyjechac na miting tak wiec kupilem sobie chleb ktory okazal sie mega niedobry wiec nie zjadlem nawet polowy i pasztet(Borysowi smakowal) duzy bo mial byc na trzy dni nic innego mialem nie jesc ale ledwie go zaczalem w ogole chyba wszyscy wzieli za mna ten pasztet niektorzy brali tez paruwki zeby dostac ode mnie propsy ktore otrzymali no i do picia wzialem sobie kolejne tanie wino jarzyne potem nie pamietam bo to juz dawno bylo ale przyjechali Kamil z Iza i pieskiem a takze powrocil organizator Robert z kluczami wiec w koncu moglem rzucic swoje rzeczy do domku mialem zamowiony pokoj z Kamilem #nohomo ale Iza sie wepchala ;/ i wyszlo ze musialem dzielic pokoj z Ewa ktora dotarla dopiero w sobote rano razem z leszkiem i Jackiem ale o tym pozniej bo staram sie pisac po kolei wypilem wino znow poszedlem do tesko tzn pokazac droge do niego potem nie wiem potem poszlismy na rybke do tawerny ktora byla tylko 800m od chdk ale szlo sie do niej tylko godzine jak nie wiecej wzielem se dorsza z frytami i suruwa okazalo sie ze trzeba bylo mowic ile sie chce tej ryby bo na gramy ja sprzedawali jak bake no i zabulilem ponad dwie dychy bo przyniesli mi chyba z pol kilo tej ryby myslalem ze juz nic nie zjem do konca mitingu jeszcze posiedzielismy troche jakos o polnocy przyszedl Maciej ktory jechal stopem z suwalk no i powrot na domki czesc pojechala taksa czesc pieszo ja poszedlem z tymi co szli pieszo bo calkiem dobrze chodze potem nie pamietam bylem w czyims domku inni tez w nim byli znow pilem wino zapalilem tez popularny glonik siedzimy sobie i nagle zorientowalismy sie ze nie ma Bartka wyruszylem na poszukiwania razem z Pawlem i Robertem wychodzimy przed domek jestesmy w lesie jest czarno nigdzie go nie widac idziemy za domek cos jest przed nami Robert z Pawlem sie kloca ze to jest zubr bobr kurwa los wilk kuna kon powiesz ze to wydra albo ryjowka a moze to zajac albo zwykly kamien Pawel mowi ze to kopnie podchodzi do tego ja w tym czasie wlaczylem latarke w telefonie Pawel uciekl okazalo sie ze to Bartek siedzial sobie po turecku z glowa oparta o reke mowilismy do niego ale nie wiedzial co sie dzieje dopiero jak ktos go szturchnal to sie ocknal poszedl z nami ale zatrzymal sie przed domkiem zeby sie ogarnac i sobie porzygac ja wszedlem w pajeczyne potem nie wiem siedzielismy znow w domku Pawel nagle wyjal z keszeni figurke afrykanskiego czarodzieja podobno byl konkurs ze kto ja zajebie dostanie reputa(Ewa wygrala o;) potem padl pomysl ze pojdziemy splatac jakiegos figla Kamilowi i Izie ktorzy juz spali poszlismy taka sama ekipa jak na poszukiwania Bartka przy domku Borys nas wyczul i zaczal warczec nagle z wnetrza domku dobiegl jakis glos Pawel uciekl zadzialal owczy ped i ja z Robertem tez teraz mam dziure w pamieci total bo pamietam ze rzygalem gdzies pod drzewem ale czy to bylo z piatku na sobote czy z soboty na niedziele chyba to pierwsze rano ktos mowil chyba ze ktos wyrzucil salatke czy tam suruwke to to pewnie z tej ryby xD i siedze nagle w domku juz u siebie ktos puka do drzwi i mnie kameruje nie wiem o chuj chodzi ide sie myc a moze wszczesniej sie umylem przed tym kamerowaniem nie wiem moglem zapisywac na bierzaco co sie dzieje bo ciezko mi sobie przypomniec co sie dzialo i kiedy a marichuana niby taka nieszkodliwa(pozdro Maciek) no i myje sie pod prysznicem przychodzi Tomasz z Pawlem byly dwie kabiny tylko wiec Pawel musial czekac w ogole te prysznice to dla jakis krasnoludow to cos do powieszenia sluchawki prysznicowej bylo na wysokosci moich jajek no i brak cisnienia strasznie licho ta woda leciala ale jako dalo sie obmyc skonczylismy prysznic z Tomaszem wszedl Pawel rozjebal jedna kabine wiec poszedl do drugiej my myjemy sobie z3mby nagle wchodzi Andrzej zrobic sobie siku bo juz wstal(my sie dopiero kladlismy byla chyba szosta) ja skonczylem poszedlem spac zaraz pukanie do drzwi otwieram Ewa powiedziala czesc ja tez i poszedlem spac dalej ale nagle zrobilo sie strasznie zimno wczesniej jakos tego nie ogarnalem spalem bez koszulki ubralem bluze i nadal trzaslem sie z zimna juz chyba nie zasnalem tylko sobie lezalem z zamknietymi oczami zeby sobie odpoczely pozniej przyszla Ewa zeby sie polozyc spojrzalem na zegarek nie pamietam ktora byla ale zaraz mial dzwonic budzik ktory ustawiem zanim sie polozylem to go wylaczylem skoro juz nie spalem to wstalem i zeby nie zbudzic ksiezniczki wyszedlem przed domek zjesc sniadanie okazalo sie ze ten chleb co go kupilem jest strasznie chujowy ale ile dalem rade to tyle go w siebie wepchalem troche oddalem Boryskowi bo Iza wyszla chwile po mnie z domku i dolaczyla do mnie na ganku potem nie wiem ale nagle pelno ludzi sie zjawilo miejscowka przed naszym domkiem byla calkiem popularna podczas mitingu szczegolnie z rana ludzi po przebudzeniu do nas ciagnelo powiesz ze to dlatego ze jako jedyny zawieral zywe kobiety a moze to dlatego ze mieszkal w nim najlepszy uczestnik mitingu Borys the puppy ktory ganial sobie za frisbee potem poszedlem pokazac Ewie gdzie jest tesko kupilem sobie bagiete i wino znalazlem jakies tansze o zete troche sie wkurwilem ze dzien wczesniej go nie obczailem potem czekalismy na pilke bo sobie taka zjebana tradycje wymyslili ze na kazdym mitingu beda se grac mecz gejuwa w chuj dwadziescia spoconych kolesi biega za pilka i inni kolesie to ogladaja a ci co graja to tez bo graja i wiedza ze beda ich ogladac nie polecam no ale musialem isc bo wszyscy szli ale na miejscu dostalem Borysa do pilnowania wiec bylo fajnie mialem zajecie nie musialem na to patrzec : ) po meczu wrocilismy zamowilismy milion picc i je zjedlismy organizator mitingu gdzies zniknal bo mial koncert i tak se siedzielismy w tym lesie w koncu wyjalem swoje gry zeby se w nie pograc z ludzmi najpierw zagralismy w jungle speeda potem w top-a-top(tutaj chcialbym podziekowac wszystkim ktorzy mi ja sprezentowali dzieki) chociaz nie wiem czy dobrze gralismy bo nie chcialo mi sie czytac zasad ale bylo smiesznie xD potem ktos rozpalil ognisko i bylo gadanie chlanie ktos gral w tysiaca Ewa dala piernika[#edit jednak piernik byl przed ogniskiem] dla wszystkich
potem dym mi nalecial od oczu i sie poplakalem pozniej Bartek Kamil i Pawel grali w marynarza i kto przegral to go dotykali po policzkach potem znow sie znalazlem w domku chyba tym samym co dzien wczesniej i pilem wudke z Olkiem i Kamilem jedna kolejke tez z Pawlem ale on szybko odpadl pilismy ruda mielismy dwa kieliszki wiec pilismy tak ze pije Olek z Kamilem pozniej Olek pije ze mna(przez to troche go sponiewieralo i sie z niego smialem przepraszam Olek ale zawsze strasznie mnie smiesza pijani ludzie albo zacpani i jak ktos sobie zrobi krzywde to tez nie moge powstrzymac smiechu) ruda sie skonczyla Olek otworzyl weselna ja powiedzialem ze juz nie pije ale wypilem w koncu jedna kolejke taki sztorm mi sie w brzuchu zrobil ze myslalem ze zara obrzygam Roberta ktory w miedzy czasie wrocile do nas z brokatem na twarzy i dolaczyl do picia wudki ale jakos ogarnalem potem poszlismy do innego domku i dalej pili te weselna tylko Olka ktory zasnal zastapil Szlugorn(nie wiem jak sie nazywa ani nie pamietam jak sie pisze jego nick ale tak wszyscy na niego mowili) wielu juz nas nie zostalo powoli ludzie odpadali ja jakos o po czwartej poszedlem sie umyc i spac gdy wychodzilem na placu boju zostali Bartek Jacek Robert popularny Szlugorn i Maciek pospalem z 5h do dziesiatej spadlem z lozka gdy chcialem budzik wylaczyc bo polozylem go na lozko obok zeby go nie zrzucic na podloge bo tak sie zazwyczaj dzieje gdy zostawiam sobie telefon kolo poduszki wstalem czulem sie jak po tej lufie weselnej ze zara sie zrzygam ale cos musialem zjescbo bylem glodny tego chleba z pasztetem nie mialem ochoty ruszac wiec poszedlem z ludzmi do baru na jajecznice na boczku i bulke bylo jakos przed dwunasta to byl moj jedyny posilek tego dnia dopoki nie wrocilem do domu wiekszosc osob miala pociag jakos o trzysnastej wiec o dwunastej sobie poszli i zostalem tylko ja Borys Iza Kamil Pawel popularny farmer93 Bartek Karol i ogranizator Robert mielismy(Karol i ja) pociag z pily o 14 wiec zabralismy sie karoca razem z Iza i Kamilem Bartek tez do nas dolaczyl bo jest z pily dotarlismy na miejsce krotko przed odjazdem pociagu jeszcze taka kolejka byla ktora w ogole sie nie posuwala do przodu gdy juz dostalismy sie do okienka okazalo sie ze pociag ktorym mielismy jechac nie jezdzi w niedziele(sory Leon ale na necie nie bylo o tym zadnego info serio) no i ja mialem jakis inny o tej samej porze tylko troche inna trasa jechal a Karol musial zostac chyba z dwie godziny i na chate chyba dopiero kolo polnocy wrocil ja mialem krociutka trase ze dwie godzinki chyba z jedna przesiadka na miejscu w czluchowie bylem 16:30 chyba i z czluchowa wyruszylem z buta do domu bo w weekend nic nie dojezdza do mnie na wioske a nikt nie mogl po mnie przyjechac bo poprawiny i wszyscy najebani
powyzej daje mape powrotna ktora zara opisze tak wiec ta dluga zielona linia to trasa ktora mialem wrocic do domu miala jakos 16km izi modo dla kogos takiego jak ja jednak mega ciezka torba na plecach dawala o sobie znac i dobrze nie wyszedlem z czluchowa a juz mi ramie odpadalo gdzies w polowie drogi(pierwsze czerwone kolko sprawdzilem moca telefonu gdzie jestem) ogarnalem ze da rade zalozyc te torba jak plecak chociaz troche za krotkie te paski byly i bylo troche ciasno ale bylo lepiej niz nosic ja na jedny ramieniu i wygodniej sie szlo wiec przyspieszylem kroku slonce mi przygrzalo w leb i wpadlem na pomysl zeby nagrac filmik z powrotu przymierzalem sie chyba z dziesiec razy bo co chwile jakis samochod przejezdzal i mi zagluszal ale nie wazne ide sobie ide stwierdzam ze czas sprawdzic gdzie jestem obczajam jestem gdzies w tym miejscu gdzie to trzecie czerwone kolko jak sie tam znalazlem nie mam pojecia szedlem caly czas zielona droga i nie widzialem zadnych rozwidlen ale zgaduje ze po pierwszym albo drugim czerwonym kolku musialem zboczyc z trasy jeszcze raz zaufalem google maps i pokazaly mi nowa trase(ponad 6km) od miejsca w ktorym sie znalazlem no i ide ide przechodze przez jakas wioske minalem wioske ide jakas polna droga po bokach pole ide dalej las(to na czerwono zaznaczone) wtf balem sie wejsc do lasu ze sie w nim zgubie ale juz tyle przeszedlem nie moglem sie cofnac #yolo szedlem tym lasem stupki mnie juz mega bolaly trampki to nie sa dobre buty do chodzenia na takie odleglosci bylem tez mega glodny jedyne co bylo slychac w tym lesie to swierszczenie swierszczy i moje burczenie w brzuchu nagralem fristajl(jest wrzucony w pewne miejsce moze go dodam potem) ide dalej widze krzaczki jagod ale bez jagod wszystko wyzarte wkurwilem sie jeszcze bardziej zachcialo mi sie jesc rozwazalem zeby moze rozbic oboz w lesie poki jeszcze bylo jasno i zlapac jakies zwierze bo szczerze mowiac zaczalem watpic czy dam rade wyjsc z tego lasu a mialem spiwor zapalniczke wiec jakos dalo by rade sie przespac i nawet widzialem jakiegos zbika czy tam innego kota ale na szyszke bym go nie zlapal nie mialem zadnej broni jakiegos scyzoryka czy czegos podobnego wiec szedlem dalej i szedlem nagle las sie skonczyl i ide kolo jakiegos pola wydawalo mi sie ze kiedys juz bylem w tym miejscu przyspieszylem kroku rzeczywiscie okazalo sie ze wyszedlem kolo drogi ktora prowadzi nad jezioro ale sie zdziwilem bo myslalem ze wyjde od zupelnie innej strony tam co jest niebieska kreseczka na samej gorze ale niewazne jestem w koncu na swojej wiosce niestety nie z tej strony moja chata na drugim koncu sie znajdowala co oznaczalo ze musze jeszcze kawalek przejsc i to pod gorke(ciekawe czyja to wina) zalaczylem sobie muzyke bo juz wiedzialem ze nie musze oszczedzac baterii w komie akurat to weszlo
i zaczalem zrec jak wieprz az prawie sie udusilem bo nie moglem oddychac przez nos jakoze wciaz jestem chory a usta mialem pelne jedznia ale przezylem to byla najlepsza chwila tego dnia miting uwazam za udany i dziekuje Robertowi ze sie podjal organizacji no i wszystkim uczestnikom za to ze byli mam nadzieje ze zobaczymy sie za rok a ja bede juz mieszkal w jakims cywilizowanym miejscu do ktorego da sie normalnie dostac no i pozdruwki dla wszystkich
pozdro ;d
Etykiety:
#dejzdechnac
,
#faza
,
#glod
,
#glonik
,
#gra
,
#krasnoludy
,
#melanz
,
#miting
,
#ognisko
,
#olkohol
,
#planszowki
,
#przygoda
,
#psy
,
#stylzycia
,
#tagi
,
#taniewinodobreitanie
,
#tej
,
#wakacje
,
#wino
,
#yolo
piątek, 19 lipca 2013
znow jezioro
czwartek(dzis jest piatek) rano jakos po dziewiatej spie sobie nagle dzwoni telefon ktory mnie budzi ze snu nawet opisalem to na forumie jak juz wstalem o 'ale mialem pojebany sen siedze sobie i nagle yolo lece do wenecji bo pare ziomkow ode mnie z roku wlasnie tam bylo i jestem tam nagle pije olkohol w jakims hotelu skonczylismy i idziemy do pokoju swojego i stwierdzilem ze jednak mam malo kasy i nie starczy mi zeby dziesiec dni tam siedziec (bo taki byl plan zeby tyle tam byc) wiec wrocilem i jestem na torgu ale nie na forum tak wirtualnie tylko ono istnialo w rzeczywistosci i wchodze a tam Estyna Nosikamyk i jeszcze pare innych osob tancuja do piosenki Brodki i do nich dolaczylem bo bylem %D i zadzwonil koleszka i sie obudzilem zara jade nad jezioro o;' no to ogarnalem sie szybko zjadlem jeszcze zdazylem pobiec do sklepu po plyte i nagrac na nia muze(sam sztos) zeby po drodze w samochodzie sluchac(niestety samochod jakis zjebany nie potrafil tego odczytac) i ruszylem na miejsce zbiorki ziomki juz czekali trzech nas w sumie bylo jeszcze zanim wyruszylismy w podroz to do sklepu kupilem sobie w lidlu jakies picie i troche jedzenia paszteciki z grzybami i donuty ;3 a ziomki woleli biedre to jeszcze do niej zajechalismy po drodze i jak juz wszyscy byli zaopatrzeni to ruszylismy prosto do Osieka podroz pomine bo nic takiego sie nie wydarzylo na miejscu okazalo sie ze juz calkiem sporo ludzi jest i troche sie zmienilo od ostatniego razu kiedy tu bylem dodali dwa toitoje zrobili jakies boje na wodzie i ratownikow rozbilismy sie w tym samym miejscu gdzie wczesniej gdy tu bylem czyli na takiej trawce nieopodal brzegu a dokladniej to w miejscu gdzie kiedyts stal moj 'szalas' posiedzielismy se troche i w koncu nadszedl czas zeby sie zamoczyc ale byla nas trojka wiec jedna osoba musiala zostac zeby pilnowac rzeczy padlo na mnie jakoze koleszka ktory nas przywiozl mial pierszenstwo do kompania a z drugim przegralem w kulanie kostka k6 to se posiedzialem jeszcze troche pozniej oni wrocili ja poszedlem troche sie balem ze jak zaczne plywac to noga mnie zacznie bolec i zara wyjde z placzem z wody ale tak sie nie stalo chyba przy plywaniu wykorzystuje sie jakies inne miesnie niz do jazdy na desce wyplynalem prawie na srodek jeziora i zaczela mnie atakowac jakas jebana osa to zawracam plyne do brzegu i zero kondycji myslalem ze nie dam rady doplynac ledwo mi sie udalo juz ostatkiem sil wyszedlem na powierzchnie zeby odpoczac pogralismy se w gre z jednym koleszka bo drugi poszedl sie opalac(a raczej spalic sie) zagralismy w zetonowego kelitsa koles chyba trzy razy wygral ja raz wkurwilem sie i juz wiecej z nim nie zagralem w to pozniej chyba znow poszlismy plywac i wrocilismy i znow gralismy tym razem w kosciane fasolki(dobra gra polecam) we trzech i znow ten sam ziomek wygral tez ze trzy razy i sie wkurwilismy i wiecej z nim nie gralismy posiedzielismy sobie jeszcze troche kapielowki wyschly to juz nikomu sie nie chcialo wchodzic do wody bo nie trzeba bylo ich przebierac wiec postanowilismy ze czas wracac i wrocilismy ale rodzice ziomka wybyli na melanz to ja wbilem do niego na melanz bo drugi ziomek poszedl do kosciola i posluchalismy sobie tej plyty co ja wczesniej nagralem na normalnym sprzecie i znow gralismy w fasolki w koncu udalo mi sie zwyciezyc i taki wygrany wrocilem na chate
jeszcze po drodze jak wracalismy wpadlem na pomysl zeby sobie ponagrywac z samochodu jak to na tych ruskich filmikach ze kazdy ma kamere w samochodzie tylko wpadlem na ten pomysl pod koniec kawalka wiec wyszlo cos takiego
korzystajac z mocy slonca w ogole nie uzylem recznika podczas tego wyjazdu o;
jeszcze po drodze jak wracalismy wpadlem na pomysl zeby sobie ponagrywac z samochodu jak to na tych ruskich filmikach ze kazdy ma kamere w samochodzie tylko wpadlem na ten pomysl pod koniec kawalka wiec wyszlo cos takiego
troche chujowo wiec zaczalem nagrywac jeszcze raz od nastepnego kawalka
korzystajac z mocy slonca w ogole nie uzylem recznika podczas tego wyjazdu o;
poniedziałek, 15 lipca 2013
Legendy Krainy Andor
wrescie po niezliczonych probach i poswieceniu wielu bohaterow udalo sie doniesc tajny zwoj do lesnej kryjowki na polnocy krainy Andor nim horda groli pod dowodztwem skrali dotarla do zamku wszystko dzieki dwojce dzielnych bohaterow luczniczce Chadzie i krasnoludzkim wojowniku co jego imienia nie pamietam xD jednak zycie bohatera nie takie kolorowe sily ciemnosci nie spia i dwojka bohaterow znow musiala wyruszyc na wyprawe aby obronic kraine Andor przed natarciem nieprzyjaciela tym razem zadaniem bylo odnalezc MAGICZNE ZIOLO OD CZARODZIEJA MISTRZA na chorobe na ktora zachorowal krol ale polozenie ziola znala tylko czarownica znad mglistej rzeki ponadto zwiadowcy doniesli ze odnalezli twierdze skrali w polnocnym lesie krol rozkazal aby ja zniszczyc tak wiec nasi bohaterowie rozdzielili sie i tak Chada razem z ksieciem synem krola zostala w okolicach zamku broniac go przed natarciami nieprzyjaciela w tym czasie krasnolud wyruszyl na poszukiwania czarownicy i leczniczego ziola dla krula udalo sie za pomoca sokola ziolo zostalo wyslane prosto do zamku i bohaterowie mogli ruszyc na twierdze z fartem po drodze luczniczka znalazla runy zwiekszajace moc co okazalo sie nieoceniona pomoca podczas OSTATECZNEJ WALKI ze skralem na wiezy ktory mial az DWADZIESCIA punktow sily bohaterowie postawili wszystko na jedna karte i w ostatnim ruchu zaatakowali wszystkim co mieli rozjebali skrala z wiezy NA HITA jeszcze raz obronili kraine Andor przed zlem jednak ksieciuniu sie napierdolil jak to ma w zwyczaju i zaginal w akcji ciag dalszy tej historii wkrotce nastapi...
a jeszcze muzyczke dam
Etykiety:
#adventure
,
#akcja
,
#cusztozalegenda
,
#elfy
,
#gra
,
#krainaamdor
,
#krasnoludy
,
#planszowki
,
#przygoda
,
#stylzycia
,
#szpildesjares2013
,
#zlo
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)





