Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #wino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #wino. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

III Torgowy Torg Meeting [Chodzież 2013] - relacja

pisze relacje z mitingu ludzi z forum golfistow bo kolezanka(pozdro Ci) Andrzeja podobno na nia czeka z reka wiadomo gdzie najpierw dojazd bo on tez jest jego czescia to tam chwile przed siodma mialem pks do czluchowa to tam z godzine wczesniej wstalem zeby sie ogarnac wrzucic jeszcze pare rzeczy do torby dzien wczesniej dalem do niej wiekszosc stuffu wyszla fajna leciutka dorzucilem jeszcze szczoteczke i paste do z3mbow to prawie ramie mi urwalo gdy zalozylem ja na nie ale nie wazne ide na przystanek wyszedlem tak akurat ze gdy ja doszedlem to pks dojechal wsiadlem i pojechalem potem nie wiem na 10 mialem przesiadke na pksa do chojnic to ze 2h czekania w chojnicach to kurwa prawie 5h na pociag musialem czekac to od razu jak przyjechalem poszedlem do sklepu po cos do jedzenia i picia po drodze znalazlem popularne zrudelko
ale nie poszedlem do niego bo pewnie jedzenia bym tam nie dostal to poszedlem do polo ktore wczesniej ogarnalem na google maps bo nie ogarniam chojnic nic a nic kupilem chalke ktora nie byla chalka okazala sie zwykla bulka ale miala wyglad chalki wkurwilem sie wzialem jeszcze tanie wino kleris czy jakos tak zeby Karol sam nie pil w pociagu bo on chcial piwo ale ja takiego guwna nie pije bo to patologia wrocilem na dworzec zostalo mi jeszcze cale w chuj mnostwo czasu wiec sobie siedzialem troche czytalem posluchalem muzyki i jakos zlecialo ale bylem tak genialny ze usiadlem w jakims przeciagu ze az sie trzaslem z zimna czasem podczas gdy na zewnatrz swiecilo sloneczko i w ogole spoko a ja w sumie chory odkad wrocilem do domu czyli ze dwa tygodnie juz beda wyszlem przyjechal wehikul jak to pozniej Bartek nazwal czyli takie cos <||> to jakby jeden wagon tramwaju tylko troche szersze i jak sie jechalo to miotalo jak szatan nie wiedzialem co sie dzieje i halas tez mega jechalismy nie wiem ze dwie godziny moze troche krocej ja sobie ujebalem spodnie od smaru bo jak sa te smietniczki w pociagach zawsze przy oknie to cala droge musialem smyrac noga taki smietniczek ktory byl brudny od smaru i dopiero pod koniec podrozy sie skapnalem(pewnie tego nie dopiore) znow sie wkurwilem a Karol ochlapal sie piwem ja nic nie pilem jednak dojechalismy do pily tam nas przywital Bartek w pile mielismy sie dosiasc do Izy i Kamila do ich czerwonej karocy jednak byly z nia jakies problemy i wyszlo tak ze pojechalismy pociagiem bo akurat mielismy jeden za chwile do chodziezy ktora byla celem naszej podrozy nikt nie poszedl nas odebrac z dworca a nie znalismy drogi do chdk ale jakos telefonicznie nas naprowadzili przywitalismy sie ze wszystkimi ktorzy dotarli przed nami posiedzielismy chwile przybyl Andrzej z Tomaszem i poszlismy chyba wszyscy do tesco na zakupy chcialem wydac jak najmniej kasy zeby pozniej miec mniej do oddawania bo musialem ukrasc hajs na wegiel zeby w ogole moc przyjechac na miting tak wiec kupilem sobie chleb ktory okazal sie mega niedobry wiec nie zjadlem nawet polowy i pasztet(Borysowi smakowal) duzy bo mial byc  na trzy dni nic innego mialem nie jesc ale ledwie go zaczalem w ogole chyba wszyscy wzieli za mna ten pasztet niektorzy brali tez paruwki zeby dostac ode mnie propsy ktore otrzymali no i do picia wzialem sobie kolejne tanie wino jarzyne potem nie pamietam bo to juz dawno bylo ale przyjechali Kamil z Iza i pieskiem a takze powrocil organizator Robert z kluczami wiec w koncu moglem rzucic swoje rzeczy do domku mialem zamowiony pokoj z Kamilem #nohomo ale Iza sie wepchala ;/ i wyszlo ze musialem dzielic pokoj z Ewa ktora dotarla dopiero w sobote rano razem z leszkiem i Jackiem ale o tym pozniej bo staram sie pisac po kolei wypilem wino znow poszedlem do tesko tzn pokazac droge do niego potem nie wiem potem poszlismy na rybke do tawerny ktora byla tylko 800m od chdk ale szlo sie do niej tylko godzine jak nie wiecej wzielem se dorsza z frytami i suruwa okazalo sie ze trzeba bylo mowic ile sie chce tej ryby bo na gramy ja sprzedawali jak bake no i zabulilem ponad dwie dychy bo przyniesli mi chyba z pol kilo tej ryby myslalem ze juz nic nie zjem do konca mitingu jeszcze posiedzielismy troche jakos o polnocy przyszedl Maciej ktory jechal stopem z suwalk no i powrot na domki czesc pojechala taksa czesc pieszo ja poszedlem z tymi co szli pieszo bo calkiem dobrze chodze potem nie pamietam bylem w czyims domku inni tez w nim byli znow pilem wino zapalilem tez popularny glonik siedzimy sobie i nagle zorientowalismy sie ze nie ma Bartka wyruszylem na poszukiwania razem z Pawlem i Robertem wychodzimy przed domek jestesmy w lesie jest czarno nigdzie go nie widac idziemy za domek cos jest przed nami Robert z Pawlem sie kloca ze to jest zubr bobr kurwa los wilk kuna kon powiesz ze to wydra albo ryjowka a moze to zajac albo zwykly kamien Pawel mowi ze to kopnie podchodzi do tego ja w tym czasie wlaczylem latarke w telefonie Pawel uciekl okazalo sie ze to Bartek siedzial sobie po turecku z glowa oparta o reke mowilismy do niego ale nie wiedzial co sie dzieje dopiero jak ktos go szturchnal to sie ocknal poszedl z nami ale zatrzymal sie przed domkiem zeby sie ogarnac i sobie porzygac ja wszedlem w pajeczyne potem nie wiem siedzielismy znow w domku Pawel nagle wyjal z keszeni figurke afrykanskiego czarodzieja podobno byl konkurs ze kto ja zajebie dostanie reputa(Ewa wygrala o;) potem padl pomysl ze pojdziemy splatac jakiegos figla Kamilowi i Izie ktorzy juz spali poszlismy taka sama ekipa jak na poszukiwania Bartka przy domku Borys nas wyczul i zaczal warczec nagle z wnetrza domku dobiegl jakis glos Pawel uciekl zadzialal owczy ped i ja z Robertem tez teraz mam dziure w pamieci total bo pamietam ze rzygalem gdzies pod drzewem ale czy to bylo z piatku na sobote czy z soboty  na niedziele chyba to pierwsze rano ktos mowil chyba ze ktos wyrzucil salatke czy tam suruwke to to pewnie z tej ryby xD i siedze nagle w domku juz u siebie ktos puka do drzwi i mnie kameruje nie wiem o chuj chodzi ide sie myc a moze wszczesniej sie umylem przed tym kamerowaniem nie wiem moglem zapisywac na bierzaco co sie dzieje bo ciezko mi sobie przypomniec co sie dzialo i kiedy a marichuana niby taka nieszkodliwa(pozdro Maciek) no i myje sie pod prysznicem przychodzi Tomasz z Pawlem byly dwie kabiny tylko wiec Pawel musial czekac w ogole te prysznice to dla jakis krasnoludow to cos do powieszenia sluchawki prysznicowej bylo na wysokosci moich jajek no i brak cisnienia strasznie licho ta woda leciala ale jako dalo sie obmyc skonczylismy prysznic z Tomaszem wszedl Pawel rozjebal jedna kabine wiec poszedl do drugiej my myjemy sobie z3mby nagle wchodzi Andrzej zrobic sobie siku bo juz wstal(my sie dopiero kladlismy byla chyba szosta) ja skonczylem poszedlem spac zaraz pukanie do drzwi otwieram Ewa powiedziala czesc ja tez i poszedlem spac dalej ale nagle zrobilo sie strasznie zimno wczesniej jakos tego nie ogarnalem spalem bez koszulki ubralem bluze i nadal trzaslem sie z zimna juz chyba nie zasnalem tylko sobie lezalem z zamknietymi oczami zeby sobie odpoczely pozniej przyszla Ewa zeby sie polozyc spojrzalem na zegarek nie pamietam ktora byla ale zaraz mial dzwonic budzik ktory ustawiem zanim sie polozylem to go wylaczylem skoro juz nie spalem to wstalem i zeby nie zbudzic ksiezniczki wyszedlem przed domek zjesc sniadanie okazalo sie ze ten chleb co go kupilem jest strasznie chujowy ale ile dalem rade to tyle go w siebie wepchalem troche oddalem Boryskowi bo Iza wyszla chwile po mnie z domku i dolaczyla do mnie na ganku potem nie wiem ale nagle pelno ludzi sie zjawilo miejscowka przed naszym domkiem byla calkiem popularna podczas mitingu szczegolnie z rana ludzi po przebudzeniu do nas ciagnelo powiesz ze to dlatego ze jako jedyny zawieral zywe kobiety a moze to dlatego ze mieszkal w nim najlepszy uczestnik mitingu Borys the puppy ktory ganial sobie za frisbee potem poszedlem pokazac Ewie gdzie jest tesko kupilem sobie bagiete i wino znalazlem jakies tansze o zete troche sie wkurwilem ze dzien wczesniej go nie obczailem potem czekalismy na pilke bo sobie taka zjebana tradycje wymyslili ze na kazdym mitingu beda se grac mecz gejuwa w chuj dwadziescia spoconych kolesi biega za pilka i inni kolesie to ogladaja a ci co graja to tez bo graja i wiedza ze beda ich ogladac nie polecam no ale musialem isc bo wszyscy szli ale na miejscu dostalem Borysa do pilnowania wiec bylo fajnie mialem zajecie nie musialem na to patrzec : ) po meczu wrocilismy zamowilismy milion picc i je zjedlismy organizator mitingu gdzies zniknal bo mial koncert i tak se siedzielismy w tym lesie w koncu wyjalem swoje gry zeby se w nie pograc z ludzmi najpierw zagralismy w jungle speeda potem w top-a-top(tutaj chcialbym podziekowac wszystkim ktorzy mi ja sprezentowali dzieki) chociaz nie wiem czy dobrze gralismy bo nie chcialo mi sie czytac zasad ale bylo smiesznie xD potem ktos rozpalil ognisko i bylo gadanie chlanie ktos gral w tysiaca Ewa dala piernika[#edit jednak piernik byl przed ogniskiem] dla wszystkich
potem dym mi nalecial od oczu i sie poplakalem pozniej Bartek Kamil i Pawel grali w marynarza i kto przegral to go dotykali po policzkach potem znow sie znalazlem w domku chyba tym samym co dzien wczesniej i pilem wudke z Olkiem i Kamilem jedna kolejke tez z Pawlem ale on szybko odpadl pilismy ruda mielismy dwa kieliszki wiec pilismy tak ze pije Olek z Kamilem pozniej Olek pije ze mna(przez to troche go sponiewieralo i sie z niego smialem przepraszam Olek ale zawsze strasznie mnie smiesza pijani ludzie albo zacpani i jak ktos sobie zrobi krzywde to tez nie moge powstrzymac smiechu) ruda sie skonczyla Olek otworzyl weselna ja powiedzialem ze juz nie pije ale wypilem w koncu jedna kolejke taki sztorm mi sie w brzuchu zrobil ze myslalem ze zara obrzygam Roberta ktory w miedzy czasie wrocile do nas z brokatem na twarzy i dolaczyl do picia wudki ale jakos ogarnalem potem poszlismy do innego domku i dalej pili te weselna tylko Olka ktory zasnal zastapil Szlugorn(nie wiem jak sie nazywa ani nie pamietam jak sie pisze jego nick ale tak wszyscy na niego mowili) wielu juz nas nie zostalo powoli ludzie odpadali ja jakos o po czwartej poszedlem sie umyc i spac gdy wychodzilem na placu boju zostali Bartek Jacek Robert popularny Szlugorn i Maciek pospalem z 5h do dziesiatej spadlem z lozka gdy chcialem budzik wylaczyc bo polozylem go na lozko obok zeby go nie zrzucic na podloge bo tak sie zazwyczaj dzieje gdy zostawiam sobie telefon kolo poduszki wstalem czulem sie jak po tej lufie weselnej ze zara sie zrzygam ale cos musialem  zjescbo bylem glodny tego chleba z pasztetem nie mialem ochoty ruszac wiec poszedlem z ludzmi do baru na jajecznice na boczku i bulke bylo jakos przed dwunasta to byl moj jedyny posilek tego dnia dopoki nie wrocilem do domu wiekszosc osob miala pociag jakos o trzysnastej wiec o dwunastej sobie poszli i zostalem tylko ja Borys Iza Kamil Pawel popularny farmer93 Bartek Karol i ogranizator Robert mielismy(Karol i ja) pociag z pily o 14 wiec zabralismy sie karoca razem z Iza i Kamilem Bartek tez do nas dolaczyl bo jest z pily dotarlismy na miejsce krotko przed odjazdem pociagu jeszcze taka kolejka byla ktora w ogole sie nie posuwala do przodu gdy juz dostalismy sie do okienka okazalo sie ze pociag ktorym mielismy jechac nie jezdzi w niedziele(sory Leon ale na necie nie bylo o tym zadnego info serio) no i ja mialem jakis inny o tej samej porze tylko troche inna trasa jechal a Karol musial zostac chyba z dwie godziny i na chate chyba dopiero kolo polnocy wrocil ja mialem krociutka trase ze dwie godzinki chyba z jedna przesiadka na miejscu w czluchowie bylem 16:30 chyba i z czluchowa wyruszylem z buta do domu bo w weekend nic nie dojezdza do mnie na wioske a nikt nie mogl po mnie przyjechac bo poprawiny i wszyscy najebani
powyzej daje mape powrotna ktora zara opisze tak wiec ta dluga zielona linia to trasa ktora mialem wrocic do domu miala jakos 16km izi modo dla kogos takiego jak ja jednak mega ciezka torba na plecach dawala o sobie znac i dobrze nie wyszedlem z czluchowa a juz mi ramie odpadalo gdzies w polowie drogi(pierwsze czerwone kolko sprawdzilem moca telefonu gdzie jestem) ogarnalem ze da rade zalozyc te torba jak plecak chociaz troche za krotkie te paski byly i bylo troche ciasno ale bylo lepiej niz nosic ja na jedny ramieniu i wygodniej sie szlo wiec przyspieszylem kroku slonce mi przygrzalo w leb i wpadlem na pomysl zeby nagrac filmik z powrotu przymierzalem sie chyba z dziesiec razy bo co chwile jakis samochod przejezdzal i mi zagluszal ale nie wazne ide sobie ide stwierdzam ze czas sprawdzic gdzie jestem obczajam jestem gdzies w tym miejscu gdzie to trzecie czerwone kolko jak sie tam znalazlem nie mam pojecia szedlem caly czas zielona droga i nie widzialem zadnych rozwidlen ale zgaduje ze po pierwszym albo drugim czerwonym kolku musialem zboczyc z trasy jeszcze raz zaufalem google maps i pokazaly mi nowa trase(ponad 6km)  od miejsca w ktorym sie znalazlem no i ide ide przechodze przez jakas wioske minalem wioske ide jakas polna droga po bokach pole ide dalej las(to na czerwono zaznaczone) wtf balem sie wejsc do lasu ze sie w nim zgubie ale juz tyle przeszedlem nie moglem sie cofnac #yolo szedlem tym lasem stupki mnie juz mega bolaly trampki to nie sa dobre buty do chodzenia na takie odleglosci bylem tez mega glodny jedyne co bylo slychac w tym lesie to swierszczenie swierszczy i moje burczenie w brzuchu nagralem fristajl(jest wrzucony w pewne miejsce moze go dodam potem) ide dalej widze krzaczki jagod ale bez jagod wszystko wyzarte wkurwilem sie jeszcze bardziej zachcialo mi sie jesc rozwazalem zeby moze rozbic oboz w lesie poki jeszcze bylo jasno i zlapac jakies zwierze bo szczerze mowiac zaczalem watpic czy dam rade wyjsc z tego lasu a mialem spiwor zapalniczke wiec jakos dalo by rade sie przespac i nawet widzialem jakiegos zbika czy tam innego kota ale na szyszke bym go nie zlapal nie mialem zadnej broni jakiegos scyzoryka czy czegos podobnego wiec szedlem dalej i szedlem nagle las sie skonczyl i ide kolo jakiegos pola wydawalo mi sie ze kiedys juz bylem w tym miejscu przyspieszylem kroku rzeczywiscie okazalo sie ze wyszedlem kolo drogi ktora prowadzi nad jezioro ale sie zdziwilem bo myslalem ze wyjde od zupelnie innej strony tam co jest niebieska kreseczka na samej gorze ale niewazne jestem w koncu na swojej wiosce niestety nie z tej strony moja chata na drugim koncu sie znajdowala co oznaczalo ze musze jeszcze kawalek przejsc i to pod gorke(ciekawe czyja to wina) zalaczylem sobie muzyke bo juz wiedzialem ze nie musze oszczedzac baterii w komie akurat to weszlo
fajny bit nawet pasujacy do koncowki tej podrozy kawalek skonczyl sie krotko przed moja chata wiec mozecie sobie wyobrazic jaka ta wioska jest mala i co to musi byc za zadupie wszedlem do domu zrzucilem torbe z plecow zeszla z gory babcia i powiedziala ze niedzielny obiadek na mnie czeka wbilem do kuchni naladowalem sobie pelny talerz
i zaczalem zrec jak wieprz az prawie sie udusilem bo nie moglem oddychac przez nos jakoze wciaz jestem chory a usta mialem pelne jedznia ale przezylem to byla najlepsza chwila tego dnia miting uwazam za udany i dziekuje Robertowi ze sie podjal organizacji no i wszystkim uczestnikom za to ze byli mam nadzieje ze zobaczymy sie za rok a ja bede juz mieszkal w jakims cywilizowanym miejscu do ktorego da sie normalnie dostac no i pozdruwki dla wszystkich
pozdro ;d

piątek, 19 lipca 2013

znow jezioro

czwartek(dzis jest piatek) rano jakos po dziewiatej spie sobie nagle dzwoni telefon ktory mnie budzi ze snu nawet opisalem to na forumie jak juz wstalem o 'ale mialem pojebany sen siedze sobie i nagle yolo lece do wenecji bo pare ziomkow ode mnie z roku wlasnie tam bylo i jestem tam nagle pije olkohol w jakims hotelu skonczylismy i idziemy do pokoju swojego i stwierdzilem ze jednak mam malo kasy i nie starczy mi zeby dziesiec dni tam siedziec (bo taki byl plan zeby tyle tam byc) wiec wrocilem i jestem na torgu ale nie na forum tak wirtualnie tylko ono istnialo w rzeczywistosci i wchodze a tam Estyna Nosikamyk i jeszcze pare innych osob tancuja do piosenki Brodki i do nich dolaczylem bo bylem %D i zadzwonil koleszka i sie obudzilem zara jade nad jezioro o;' no to ogarnalem sie szybko zjadlem jeszcze zdazylem pobiec do sklepu po plyte i nagrac na nia muze(sam sztos) zeby po drodze w samochodzie sluchac(niestety samochod jakis zjebany nie potrafil tego odczytac) i ruszylem na miejsce zbiorki ziomki juz czekali trzech nas w sumie bylo jeszcze zanim wyruszylismy w podroz to do sklepu kupilem sobie w lidlu jakies picie i troche jedzenia paszteciki z grzybami i donuty ;3 a ziomki woleli biedre to jeszcze do niej zajechalismy po drodze i jak juz wszyscy byli zaopatrzeni to ruszylismy prosto do Osieka podroz pomine bo nic takiego sie nie wydarzylo na miejscu okazalo sie ze juz calkiem sporo ludzi jest i troche sie zmienilo od ostatniego razu kiedy tu bylem dodali dwa toitoje zrobili jakies boje na wodzie i ratownikow rozbilismy sie w tym samym miejscu gdzie wczesniej gdy tu bylem czyli na takiej trawce nieopodal brzegu a dokladniej to w miejscu gdzie kiedyts stal moj 'szalas' posiedzielismy se troche i w koncu nadszedl czas zeby sie zamoczyc ale byla nas trojka wiec jedna osoba musiala zostac zeby pilnowac rzeczy padlo na mnie jakoze koleszka ktory nas przywiozl mial pierszenstwo do kompania a z drugim przegralem w kulanie kostka k6 to se posiedzialem jeszcze troche pozniej oni wrocili ja poszedlem troche sie balem ze jak zaczne plywac to noga mnie zacznie bolec i zara wyjde z placzem z wody ale tak sie nie stalo chyba przy plywaniu wykorzystuje sie jakies inne miesnie niz do jazdy na desce wyplynalem prawie na srodek jeziora i zaczela mnie atakowac jakas jebana osa to zawracam plyne do brzegu i zero kondycji myslalem ze nie dam rady doplynac ledwo mi sie udalo juz ostatkiem sil wyszedlem na powierzchnie zeby odpoczac pogralismy se w gre z jednym koleszka bo drugi poszedl sie opalac(a raczej spalic sie) zagralismy w zetonowego kelitsa koles chyba trzy razy wygral ja raz wkurwilem sie i juz wiecej z nim nie zagralem w to pozniej chyba znow poszlismy plywac i wrocilismy i znow gralismy tym razem w kosciane fasolki(dobra gra polecam) we trzech i znow ten sam ziomek wygral tez ze trzy razy i sie wkurwilismy i wiecej z nim nie gralismy posiedzielismy sobie jeszcze troche kapielowki wyschly to juz nikomu sie nie chcialo wchodzic do wody bo nie trzeba bylo ich przebierac wiec postanowilismy ze czas wracac i wrocilismy ale rodzice ziomka wybyli na melanz to ja wbilem do niego na melanz bo drugi ziomek poszedl do kosciola i posluchalismy sobie tej plyty co ja wczesniej nagralem na normalnym sprzecie i znow gralismy w fasolki w koncu udalo mi sie zwyciezyc i taki wygrany wrocilem na chate

jeszcze po drodze jak wracalismy wpadlem na pomysl zeby sobie ponagrywac z samochodu jak to na tych ruskich filmikach ze kazdy ma kamere w samochodzie tylko wpadlem na ten pomysl pod koniec kawalka wiec wyszlo cos takiego




troche chujowo wiec zaczalem nagrywac jeszcze raz od nastepnego kawalka



korzystajac z mocy slonca w ogole nie uzylem recznika podczas tego wyjazdu o;

sobota, 29 czerwca 2013

kawalek drewna wciaz w sercu serca

bylem wczoraj na bialej imprezie wszyscy ubrani na bialo nawet jedzenie bylo biale i w ogole ja zawiniety w przescieradlo zostalem djem(ziomka nie wiedziala co puszczac za muze i druga powiedziala posluchaj tego skurwesyna i pokazala na mnie tak zostalem dysk dzokejem) zeusem panem olimpu to u ziomki z roku w domu pozniej poszlismy na clubbing na miasto to musialem zdjac moje szaty bo zimno bylo i pewnie wpierdol bym dostal fajnie bylo byla #raca rano kacuwa a ja jak zwykle w takich chwilach bez picia dopiero jakos o 17 zaczalem ogarniac wczesniej mame mnie obudzila jakos rano dziwnymi pytaniami ktorych nie moglem zrozumiec ale pozniej zczailem sie o co jej chodzi ale pytala o takie rzeczy o ktorych gadalismy wczesniej wiec znala odpowiedzi i nie powinna pytac chyba tez sie najbeala tak mysle i wykorzystujac okazje ze juz nie spalem i ze dostalem wczesniej cynk ze ziomek u ktorego mialem zostawiona moja deskorolke jest dzis w toruniu to napisalem do niego zeby mi ja przyszykowal i jak juz sie ogarnalem to poszedlem do niego i wyszlismy na deske na lidla nasza stara miejscowke pierwszy raz od stu lat na desce czuje dobrze chociaz w ogole nie mam kondycji zero co chwila musialem odpoczywac zeby pluc nie wypluc ale fajnie bylo po milionach prob udalo mi sie zrobic 360 flipa i inne take podstawowe tricki chcialem tez ollie przez butelke taka poltora litrowa ale jakis pies podbiegl i mi ja ukradl ;d bolo mnie kostki i obilem sobie piszczel jutro mam nadzieje ze znow wyjde tylko ziomek jutro wylatuje do francji to tak srednio bedzie z kim no i polamalem montazowke a i tak juz mialem ich niedobor po trzy przy kazdym trucku napisze pozniej na fejsie moze jakies stare ziomki sie odezwa i poratuja srubka w ogole ciekawostka przez te wszystkie lata ktore spedzilem na desce (6-7 albo wiecej nie pamietam) tylko raz zlamalem(ale juz podlamana chyba byla) deske jeszcze nie swoja ale montazowek to chyba z milion polamalem bez kitu no i deska w rece daje chyba +10 do ruchania jakies dupeczki(chyba jakies nieznane bo ich nie kojarzylem) do mnie machaly i krzyczaly czesc gdy wracalem na chate ale nie chcialo mi sie ich ruchac bo bylem zmeczony jutro pewnie beda mega zakwasy ;/


moj 360 flip

Original Video - More videos at TinyPic

poniedziałek, 24 czerwca 2013

kolejny wypad nad jezioro

zaczelo sie w piatek chociaz wyjazd a raczej wyjscie bo plan byl zeby znow isc pieszo mialo byc w sobote ale wydarzenia z piatku maja konsekwencje tego cos sie dzialo w sobote takie jakby intro tak wiec nie zaczyna sie zdania od tak wiec(chyba) ale ja nie stawiam kropek to moge tak wiec w piatek poszedlem sobie wieczorem do sklepu po zakupy zdazylem wrocic rozebrac sie bo bylo mega goraco i zadzwonil moj przyjaciel Mateusz i czy nie chce wyjsc na miasto na melanz bo on wlasnie po weselu a tak wlasciwie to po obiedzie weselnym czyli taka opcja zeby zgarnac hajsy od gosci no i siedzi z kuzynem i jeszcze jakas ziomka poszedlem do nich posiedzielismy chwile w jakims ogrodku nawet nie wiem do jakiej knajpy nalezal potem przyszli ziomki tego jego kuzyna poznaniacy bo z poznania byl ten kuzyn mial ksywke banan no i mowili duzo tej no i jak oni przysli to jeszcze chwile tam posiedzielismy i poszlismy do klubu kadr bo ziomek mial tam jakis ostateczny melanz z ludzmi z roku wiec takie weselno-socjologiczno-poznansko-ziomkowe piwo bylo ja nie lubie i zal mi hajsu bylo wiec wypilem tylko dwa w sumie jeden koles z poznania sie mega najbeal ze malo co ogarnial nie podoba mi sie jak ludzie tak mega nie ogarniaja po wypiciu na szczescie jakiejs wiekszej maniany zeby jakis przypal byl z jego powodu nie bylo tylko gdzies biegal po miescie i go gonili az w koncu zabrali go na baze ja tam jeszcze zostalem z ziomkiem i jego ludzmi z roku ziomek juz raca dosc mocno probowal ogarnac faze zeby nie rzygnac ja poszedlem z jakas jego ziomka  na fajke dala mi tak cienka nie wiem co to bylo i miala tylko zapalki odpalila se i odwrocila zapalke dla mnie zebym se odpalil a ona byla nizsza to musialem sie pochylic troche nie przytrzymalem wlosow i polecialy na ta zapalke zaczely plonac szybko ugasilem smierdzialo strasznie ale na szczescie wiele ich nie stracilem nawet nie widac chyba chociaz plomien dosc spory byl musialbym pojsc do fryzjera bo juz megadlugie je mam i mnie wkurzaj troche ale zal hajsu bo znow pojde i powiedza ze zbyt zajebiste wlosy zeby je sciac i podetna tylko koncowki i zainkasuja dwadziescia piec zlotych za to niewazne wrocilismy ziomek taki byl wytrzezwialy ze powiedzial ze mozemy wracac to wrocilismy zahaczylismy jeszcze o maka zjedlismy po dwa czisbergery i elo po drugiej wrocilem do akademca po trzeciej do spania budzik na 6:30 bo umowiony pod kopcem na 7:30 skoro podroz do Osieka z buta miala byc nic sie nie wyspalem nie wiem czy w ogole cos spalem cztery osoby w sumie sie zebraly lacznie ze mna stwierdzili ze we czterech to glupio isc to jedziemy pksem ale pks byl dopiero jedynasta cos potem koles z rowerem dojechal i taki pomysl dal ze pojedziemy jak ostatnio Kaszczorek i pojdziemy z buta troche i se wsiadziemy do tego pksa co bysmy musieli na niego sto lat czekac ale nagle bylo rozwidlenie i nie wiedzieli jak pks skreca i bali sie ze cala droge bysmy musieli pieszo isc ja tam wyjebane w sumie wrocilismy na przystanek i czekalismy troche krocej niz sto lat jakis kosciol byl obok to zajrzelismy ale byl zamkniety tzn tylko na korytarz dalo sie wejsc co sa te miski z woda swiecona a dalej byla krata nie dalo sie wejsc na sale przyjechal w koncu ten pks caly zajebany cala droge musialem stac przy drzwiach na pierwszym schodku jak sie wchodzi jak zydzi w drodze do gazowania upchani trzydziesci stopni chyba w cieniu bylo ale jakos przetrwalem dotarlismy nad jezioro od razu poszedlem plywac bo brzuch od tego chudnie potem odpoczalem troche znow poplywalem odpoczywam se jak mnie zaczal brzuch bolec to nie wiem tez ochota na kupe probowalem przetrwac ale nie przechodzilo ja juz tracilem sily zapytalem czy jest jakis kibel bo srednio mi sie umiechalo gdzies w krzakach na kucaka kupe walic bo z obsrana dupa nie chcialem chodzic na szczescie cos bylo drewniany wychodek cos takiego mniej wiecej http://images03.olx.pl/ui/11/55/78/1313493355_239834778_4-Drewniany-kibelek-wychodek-WC-slawojka-Meble-Dom-Ogrod.jpg tylko ze tak ladnie to nie wygladalo nie bylo papieru przerwy pomiedzy deskami chyba ze dwa centymetry mialy ze jak ktos przechodzil to mogl bez problemu obczaic co sie dzieje w srodku a przechodzili nawet probowali wejsc pare razy nie bylo tez zamka ani nic zeby sie zamknac caly czas trzeba bylo trzymac za klamke jedyne co bylo z tej fotki to deska zeby sie drzazgi w dupe nie wbijaly myslalem ze zejde z bolu na tym kiblu a kupa za nic nie chciala wyjsc w koncu sie udalo taka sraka ze lepiej nie pisac wrocilem ale wcale nie czulem sie lepiej nie wiem co mi  zaszkodzilo pewnie te dwa piwa dzien wczesniej bo od rana zjadlem same dobrze rzeczy one nie mogly mi zaszkodzic umieralem mialem zostac na noc i znow spedzic romantyczna noc pod gwiazdami ale zrezygnowalem wrocilem pksem jeszcze tego samego dnia jeszcze pare razy robilem kupe nawet rano(a raczej po poludniu bo juz po czternastej bylo a budzik na jedynasta za chuja go nie slyszalem zeby dzwonil pewnie z braku snu taki zmeczon bylem)  na nastepny dzien wciaz sraka potem dostalem zapro ze grill z ludzmi z roku a moze to bylo jeszcze w sobote nie pamietam w kazdym badz razie grill byl dzisiaj to jest w niedziel o osiemnastej chociaz juz jest poniedzialek czyli jutro ale poki nie pojde spac to jest dzisiaj tak wiec niedziela na grillu bylo spoko nazarlem sie za pol darmo miesa wzialem tez paruwki i one byly spoko nawet dupeczki z roku propsowaly kupy tez mi sie juz nie chcialo wiec spoko wypilem winko potem zapadla noc zrobilo sie ciemno jakis pies przybyl husky i jadl se kielbasy co ludzie inni co tu byli i je zostawili bo to takie miejsce jest specjalne do grillowania i w ogole to to samo w ktorym bylem na ogniskach ze wczesniejszych notek bylo ciemno wszystko zjedzone wypite to jeszcze na miasto poszlismy do dwoch swiatow po jednym piwku kazdy pogadalismy se spoko i na jutro umowiony jestem na koncert blusowy w jakims pubie gdzie podobno daja jedzenie za darmo jaram sie no to taka trzydniowa notka pewnie sa miliony bledow bo juz nie widze na oczy zaraz zasne moze jutro poprawie chociaz nie wiem czy mi sie bedzie chcialo to czyta bo wyglada na to ze znow mega dluga notka wyszla eh

czwartek, 20 czerwca 2013

#raca

kolejna notka mam nadzieje ze tym razem troche krotsza wyjdzie niz te ostatnie no to melange wczoraj popilem troche i takie tam nie ma co opisywac tylko tyle ze wygralem we dwie z trzech gier w ktore gralismy tzn jednej nie dokonczylismy ale i tak nie mieli ze mna szans a ta jedna co jej nie wygralem to ziomek na farcie wygral ja juz bylem krok od zwyciestwa ale to niewazne bo chce opisac moj powrot bo nie wiem jak wrocilem chyba jakis autopilot mi sie wlaczyl czy cos szedlem i nie wiedzialem co sie dzieje dookola najpierw w autobusie chcialem kupic bilet w automacie wczesniej gdy jeszcze w miere ogarnialem odliczylem sobie kase na bilet wrzucam hajs do takiej miseczki bo u nas automaty maja miseczki do ktorych wrzuca sie hajs wciskam guzik zeby dalo bilet i nic jeszcze pare razy ponaciskalem ale nieprzynioslo to porzadanego efektu to stwierdzilem jebac jade na gape bo u kierowcy nie dam rady kupic biletu i jade sobie patrze przez szybe autobusu zeby ogarnac przystanek na ktorym mam wysiasc ale nie ogarniam nagle widze swiecacy napis real mysle sobie o jeszcze sto przystankow spoko nagle kolejny napis grakula(taka tam kregielnia) dotarlo do mnie ze wcale nie jestem w tym miejscu w ktorym mysle ze jestem bylem dwa przystanki przed przystankiem na ktorym chcialem wysiasc ale skoro tak nie ogarnialem to stwierdzilem ze wysiadam teraz bo przegapie przystanek i pojade gdzies do zajezdni teraz mapka zeby lepiej zobrazowac http://goo.gl/maps/3lAE7 bedac kolo punktu B myslalem ze jestem w punkcie A a nawet kolo niego nie przejezdzalem bo jechalem z dolu tam przy skarpie turystyczna kaszczorek wysiadlem ucieszon ze kanara nie bylo zaoszczedzone zloty czterdziesci(rano sie okazalo ze nie wyjalem wszystkiego hajsu z miseczki zete zostawilem) ide niby widze wszystko ale nic nie widze nie wiem co sie dzieje zalaczyl mi sie jakis autopilot czy cos i jakos doszedlem do akademika nie wiem pewnie dlatego ze przez te wszystkie lata miliony razy szedlem ta droga ktora szedlem w akademiku chcialem sobie polurkowac internety jeszcze ale nie dalo rady bujalo mna we wszystkie strony i w ogole rozebralem sie i poszedlem spac kacuwa mnie obudziala z rana dziwne bo po winach jeszcze nie mialem ale na szczescie lekka chociaz jakby mi kolesiowa wody nie wypila ktora bym zapewne wypil po piciu to bym byl rano jak mlody bug

poniedziałek, 17 czerwca 2013

przygoda

kurde nie wiem od czego zaczac tyle rzeczy do napisania nie chcialbym czegos pominac i zeby w miare chronologicznie bylo to zaczne od samego poczatku czyli od wczoraj 6:28 (obudzilem sie dwie minuty przed budzikiem) zrobilem to co sie zwykle robi rano i dodalem nowa notke ktora zawierala jedynie utwor z lotra (teraz powinniscie go odtworzyc) na fejsa tez dalem ale inny (dej lajka plz) wszystko juz bylo gotowe pora na przygode~! wzialem plecak i wyruszylem w podroz najpierw pod slawny pomnik mikolaja kopernika w toruniu gdzie spotkalem towarzyszow podrozy i pozniej na przystanek autobusu lini numer 23 po drodze na przystanek dolaczyla do nas druga czesc druzyny i w takim skladzie chyba ze czternascie osob pojechalismy sobie do Kaszczorka zeby po taniosci skrocic sobie droge gdzies o polowe ja jako najstarszy i z najdluzsza broda zostalem gandalfem na miejscu w miejscowej biedronce zaopatrzylismy sie w rozne dobra i pieszo z buta ruszylismy do celu naszej wyprawy czyli do Osieka nad jezioro nie wiem jaka dokladnie odleglosc nas od niego dzielila ale chyba ze dwadziescia kilometrow niewazne szlismy mijalismy jakies domki przekroczylismy rzeke wyszlismy poza miasto z jednej strony las z drugiej strony las albo jakas laka przed nami droga i za nami tez to dobra chwila na przerwe wiec przycupnelismy pod drzewem zeby chwile odpoczac ja wypilem sok bananowy ktory kupilem w biedrze bo go lubie no i banany to energia i mnostwo potasu chyba (potas Kutas) przed wyruszeniem w dalsza podroz zmienilem klase i zostalem hobbitem tzn zdjalem buty i szedlem totalnie boso jeszcze dwie osoby dolaczyly a pozniej nawet jeszcze jedna czyli bylo nas w sumie czworka hobbitow
teraz nie jestem pewien co sie dzialo nastepnie bo nie chce mi sie obczajac ale raczej kolejna rzecza o ktorej chce napisac to o tym jak minelismy ulice slawnego mistrza jedi ale nie napisze o tym tzn tylko tyle co juz napisalem bo co sie wiecej rozpisywac tak naprawde chce dac fotke dla lansu i w ogole wiec ja daje
potem szlismy sobie dalej i szlismy i nagle krowa sobie sie pasla na takej lace malej oczywiscie ktos musial wpasc na pomysl ze pojdzie ja poglaskac no i poszli we trzech chyba ja zostalem bo sie nie jaram na krowy no i jak oni do niej podchodzili to ona zaczela podskakiwac jak pojebana tymi przednimi kopytami i w ogole to sie jej wystraszyli i wrocili do reszty i idziemy chwile ktos sie odworcil i krowy nie ma zerwala sie z lancucha przyspieszylismy bo balismy sie ze jeszcze zara wyskoczy i nas zaatakuje ale to nie nastapilo stalo sie co innego wybieglo za nami dwoch wiejskich kolesi w gumowcach o; i jeden z badylem wkurwieni o ta krowe(cos gadali ze krowa niby trzydziesci tysiakow polskich zlotych) ze przez nas sie zerwala i mamy pomoc ja zlapac no to poszlismy wszyscy kolesie rozdzielilismy sie na dwie grupy ja sie trzymalem troche z tylu bo boso powoli podazalem za jednym z tych kolesi w kaloszach reszta pobiegla za ta krowa ona zaczela spierdaac gdzies w las to wszyscy za nia ja tez gdzies po jakis pokrzywach cale nogi poparzone jeszcze ide w tym lesie nagle cmentarz o; nie jakis duzy ale kilkanascie nagrobkow bylo faza dalej szedem za tym kolesiem ale on juz dosc daleko byl to go zgubilem wyszelem na jakies pole nie bylo widac nigdzie krowy wiec postanowilem wrocic gdy wracalem uslyszalem ze mnie wolaja okazalo sie ze zlapali juz ta krowe i mozemy isc dalej dalsza droga minela bez jakis wiekszych przygod nie ma co opisywac no i w koncu dotarlismy(prawie)
bo tera sie zaczela droga przez mordor czyli ta niedokonczona sciezke rowerowa ktora widac na focie po prawej stronie bo tam bylo tak ze kawalek piasek kawalek kamienie kawalek piasek kawalek kamienie a po asfalcie juz sie nie dalo isc taki byl nagrzany ze parzyl w stopy i sie do niego przyklejalo bo plecak wciskal w podloze przejebane wiec szedlem ta niedorobiona sciezka ale pozniej juz taki bol byl ze szadlem ostatni to zalozylem spowrotem trampki tylko jeden z nas czworki hobbitow dotarl do konca cala droge boso dotarlismy na plaze(chyba z piec h w sumie nam cala ta droga zajela) na miejscu juz byla reszta ekipy ktora to przyjechala samochodami pksami motorami i nie wiem jeden koles nawet rowerem przyjechal tera jako ze wczoraj napisalem pol notki i tera ja dokanczam mam problem zeby spobie poukladac co sie kiedy dzialo ale na poczatku to raczej na pewno winko poszlo pozniej przyszla kolesiowa z sernikiem po niej inna z babeczkami to se je zjadlem potem ktos mnie zawolal na siatkowke to poszedlem costam poodbijalem pilke i oczywiscie jedna pilke musialem jakos chujowo odbic ze w palec dostalem i pozniej mnie bolal nawet teraz jeszcze troche czuje ale juz mniej ;/ to jak dostalem w ten palec to zszedlem z boiska chyba dalej pic costam popilem i skoro bylismy nad jeziorem to wypadaloby poplywac wiec poplywalem troche woda dosc zimna byla na poczatku ale jak juz sie zanurzylo calkiem to spoko poplywalem troche i wrocilem na plaze ale nie na piaskowa taka tylko trawiasta bo akurat w takim miejscu sie rozbilismy bo piaskowa tez byla no i jakies gadanie smianie chlanie czas se mijal znow poszedlem plywac ale tym razem jakos daleko poplynalem i nie mialem juz sily ledwo wrocilem bo tam dosc szybko sie grunt konczyl wyszedlem z wody taki zmachany polozylem sie na reczniku zeby odpoczac i troche obeschnac i kolesiowa sie ze mnie smiala ze sie opalam w cieniu bo w cieniu bylem rozlozony potem znow costam sie dzialo co wczesniej jeden koles mial fajki takie ze osobno tyton i te inne rzeczy ze samemu trzeba bylo skrecac dal mi jednego takiego ale chujowy byl strasznie i strasznie mocny to oddalem innemu kolesiowi i sam skrecilem kolejnego oczywiscie lepszego(lata praktyki blanty krece po to mam rece do niczego nie namawiam ;];];]) ale po tym pierwszym nie mialem ochoty go palic to oddalem ziomkowi a on mi za to dal marlboro golda z twardej wiec dobry deal potem niektorzy ludzie zaczeli wracac ja sobie jadlem chleb z biedry z pasztetem drobiowym z pomidorami tez biedry bo sobie go kupilem przed wyprawa nastepnie jakoz juz sie zaczelo sciemniac to ci co pozostali zaczeli rozbijac namioty w sumie dwa ja nie mialem namiotu a w tych co byly juz cale miejsce bylo zajete wiec rozpoczelismy budowe szalasu jeszcze z jednym ziomkiem ktory pozniej jednak wrocil wiec mielismy caly szalas tylko dla nas dwoch ja sobie rozwalilem reke przy wbijaniu kijkow podtrzymujacych filary koles dostal z kija w warge se rozcial ale spoko zbudowalismy
po skonczonej robocie trzeba bylo sie napic to otworzylem kolejne winko taka siara byla ze musielismy trzeciego wolac do pomocy a i tak ciezko bylo ale kolezanka nas poratowala wyzerowala koncuwke pozniej niestety umierala mocno w nocy i na nastepny dzien tez tak mialem pare razy nic fajnego ;/ potem juz bylo ciemno calkiem jakos kolo polnocy ale jeszcze nie nie wiem ktora dokladnie to nadszedl czas na nocne kompanie przy swietle ksiezyca plywalem wszystkimi mozliwymi zabkami na brzuchu na plecach nawet bokiem bo tak tez potrafie wyszlismy i ktos powiedzial ze jedna kolesiowa(taka zakrecona troche) poszla gdzies do lasu jej chlopak poszedl jej szukac sie pogubili czy cos strasznie to zagmatwane bylo ze ona wrocila on dalej w tym lesie znalezli go skulonego bo nyktofobie mial czy cos takiego potem ta kolesiowa znowu byla w lesie i dostala ataku astmy bylem dosc najebany wiec moglem cos pomieszac potem jeden koles wyjal kielbache a moze to bylo wczesniej nie wiem on tez nie wiedzial skad ma te kielbase ale nagle ja mial w plecaku to wzielem od niego dwie bo mialem takiego kija ze mial dwa kolce upieklem je nad ogniskiem jedna zjadlem druga komus oddalem potem nie wiem poszlismy chyba po piwo do sklepiku ktory tam byl na plazy piwo po czworke za specjala nie tak zle w sumie pogadalismy i ziomek mowi ze idziemy spac do naszego szalasu ja ze spoko a nasz szalas sie wczesniej rozwalil pod wplywem poteznych podmuchow wiatru i teraz byl lozem krolewskim poslaniem mistrzow


to juz z rana fotka

no i lezymy sobie we dwojke nad nami rozgwiezdzone niebo romantycznosc #nohomo kumpel w spiworze ja w rozpinanym czym przypominajacym polar dlugie spodnie zalozylem i grube skarpety nagle jacys zjebani kolesie przyszli z dupy nie od nas i usiedli sobie przy naszym ognisku bo tam przy nim siedzieli jeszcze ludzie od nas to uzgodnilismy ze nie mozemy isc spac poki oni tu sa musimy ogarniac sytuacje wiec lezelismy udawalismy ze spimy potem ludzie od nas sie rozeszli ziomek zasnal oni tam dalej siedzieli zostalem sam na warcie ci zjebani kolesie odeszli gdzies dalej ja ich obserwuje nagle jakis czarny ksztalt przemknal niedaleko nas jakis dzik czy cos nie wiem tamci zjebani kolesie w koncu poszli ja poszedlem na zwiady znalazlem pol puszki piwa to je wzialem dalej eksplorowalem teren znalazlem pare osob co jeszcze nie spalo powiedzialem im o dziku ale mi nie uwierzyli to poszedlem na hustawke bo tam byla i sie pobujalem na niej troche z kolesiem bo dwie byly dopilem piwo i wrocilem na lawki przy ognisku tam juz byly inne osoby od nas ktore jeszcze nie spaly przysiadlem sie costam pogadalismy zauwazylem jakies kanapki ze leza obok mnie zapytalem czyje sa dostalem pozwolenie na zjedzenie ich wiec je zjadlem ale te kanapki to nie byly take zwykle kanapki tylko kanapki z kotletem schabowym po tym ta kolesiowa co sie po lesie gubila powiedziala ze znow idzie sobie na spacer do lasu zostalem wyznaczony zeby ja ogarnac bo jej koles juz chyba spal to pobieglem za nia cos pogadalismy o animu bo sie okazalo ze ona oglada ale jest dosc poczatkujaca zapytala mnie o jakas serie ktora kiedys widziala ale nie pamietala jej nazwy okazalo sie ze to bylo chobits a Pszemek sie mnie ostatnio pytal o te sama serie ze kiedys ja widzial ale nie pamieta jak sie nazywalo wrocilismy z tego spaceru ona poszla se spac do namiotu o ile dobrze pamietam i ja tez wrocilem na swoja miejscowke a moze jeszcze do ogniska spowrotem niewazne w kazdym badz razie na pewno dlugo przy nim nie siedzialem i poszedlem spac jakos po drugiej chyba bylo polozylem sie troche zimno bylo w sumie ale jakos dalem rade zasnac o piatej rano sie obudzilem z zimna wpadlem na pomysl zeby ogrzac sie przy ognisku ale ono bylo juz przygasniete wiec uzylem moich mocy ninja elementu ognia KATON DORAGON KASAI BURESU NO JUTSU ognisty oddech smoka dzutsu i jak dmuchnalem w te niedopalki to zara ogien sie wzniecil przysunalem sobie lawke blizej ognia i bylo tak groco i fajnie zalowalem ze nie wpadlem na to zeby w nocy tak zrobic zeby sobie na lawce przy ognisku spac cieplo tak mocno dawalo ze wysuszylem sobie gatki i spodenki bo w nich sie kompalem jako sie nie mam kapielowek a akademiku pare osob tez juz powstawala to dolaczyli do mnie czekalismy az reszta sie obudzi w ogole to miejsce gdzie sie rozbilismy to jak po wojnie pelno puszek butelek jakies reczniki koszulki ktos nawet majtki zgubil takie czarne fikusne koronkowe to chyba figi sie nazywa nie wiem ludzie sie pobudzili troche poszlo lapac stopa pozniej ja i kilka innych osob pksem i trzy osoby zostaly ktos mial po nich samochodem przyjechac tego pksa 12:12 mielismy slonce juz mocno dawalo to umrzec szlo w tej puszce oczy same mi sie zamykaly ale jakos dotarlem doszedlem do akademika w srodku okazalo sie ze nie mam jedzenia i picia to od razu poszedlem na zakupy na miescie miliony ludzi o chuj chodzi jakies jarmarki niewazne wrocilem na baze zjadlem przejrzalem cos neta chwile i zasnalem bez mycia bez niczego smierdzacy ogniem jakos wieczorem dopiero wstalem ide do kibla bez okularow zeby sobie twarz przemyc patrze w lustro kuuuuuuurwa nos jak rudolfczrwononosyrenifer i oczywiscie w okularach chodzilem duzo to tam gdzie one byly to biale jakby juz malo sie moj nos wyroznial ;_; no to koniec pewnie o czyms zapomnialem pokrecilem kolejnosc wydarzen ale jebacz mam slaba pamiec i juz to ze dwa h pisze nie liczac tego co wczoraj napisalem jak sa jakies bledy to sory ale tyle tego jest ze nie chce mi sie tego czytac xD