elo jak co roku rowniez w tym roku odbyl sie torgowy torg miting i znowu w chodziezy jechalem chyba tym samym pociagiem co rok temu i okazalo sie ze Karol znow nim jedzie na szczescie nie chlal piwa(bo nie zdazyl kupic)a ja nie ujebalem sobie spodni niczym i tak jechalismy se razem do pily gdzie bylem ustawiony z Bartkiem a Karol pojechal dalej tzn mial przesiadke w pile trzy minuty wybiegl z pociagu i elo wskakuje do nastepnego ja z Bartkiem bylismy ustawieni z Iza Kamilem Buka i Borysem mielismy sie dostac na miting ich zlota karoca dla zabicia czasu i glodu poszlismy se do maka dziwny ten mak byl zielony zawsze czerwone sa o; i w tym maku takie zoo ze total chyba z godzine kazdy z nas czekal na czisy ja se cztery ojebalem a Bartek tylko dwa xD potem poszlismy na bronxa do pubu kolo maka ale byl zamkniety wiec do jakiegos mega klubixu poszlismy niedaleko mieli tam mega fotele ale niestety wszystkie byly pozajmowane a sie podjaralem zeby se tam usiasc na jednym z nich costam gadalismy i przyjechali wyszlismy do nich na takie rondo zeby nas zgarneli i nie zauwazyli nas i musieli jeszcze raz xD potem se jechalismy zlota karoca na pelnym swegu a ja sie przelizalem z Buka na tylnym siedzeniu potem dojechalismy na miting wczesniej omijajac zjazd na domki w zeszlym roku to samo bylo xD i tam na miejscu byli juz jacys ludzie moze nawet wszyscy poza leszkiem i Wojtkiem Robert dal nam klucz do okazalo sie ze to nie ten sam co rok temu bo ten co mielismy rok temu podjebal Maciek krzyknalem mu ze ma wpiedol gdy szukalem swojego domku i on se byl w tym co mial byc moj w koncu znalezlismy jeden pokoj Borys Buka Kamil Iza drugi HAndrzej Jacek i ja potem nie wiem poszlismy se do koleczka i zara do tesko po zarcie i olkohol o i tam pod tesko byl Bartek z Konradem i ich wzielismy bo se podjechalismy karoca pod sklep to znaczy wzielismy ich po zakupach dopiero ja se kupilem chlep duo jakies gowna co nie pamietam i lyski do picia ballantines zeby se robic pedalskie driny z kolo i tak dlugo bylismy w sklepie ze dojechali Pawel Daniel Tomasz i Pawel ze wroclawia galaktycznym mondeo i tez zara do sklepu wbili wiec sie z nimi przywitalismy chociaz zakupy juz na tasmie pani kasjerka zaczynala kasowac jak kupilismy to wrocilismy i nie pamietam juz siedzielisy se w koleczku w miejscu gdzie rok temu bylo ognisko i cos pewnie sie gadalo potem zaczelo padac i poszlimy pod taki namiot kolo kibli tam juz wszyscy dosc najebani albo spaleni jak baki ja se pilem z Kamilem lyche i bylo fajnie costam bylo ze Robert koncert gra i zbieral ludzi co chcieli jechac i pare osob pojechalo potem jak wrocili to sie okazalo ze jeden mitingowicz domnal loszke jakas narzygal jej we cipe i w ogole potem nie pamietam co sie dzialo pewnie dalej chlanie i gadanie tzn ja nierozmawiajacy wiec tylko sobie slucham z boku a wiem co sie dzialo poszlismy se na werande do nierozmawiajacych i tam jakos nagle zchodzilo sie coraz wiecej osob i wtedy Kamil to co gramy se w marynarzyk ja mowie ze nie gram ale inni chcieli i sie bili po mordach a ja z Danielem i chyba kims jeszcze stalismy obok z goldami w rece i gnilismy jak juz se dosyc obili mordy to sie rozeszli i wrocilismy pod namiot tam Maciek startowal do Kamila ze rewanz i znowu zaczeli grac i znowu coraz wiecej ludzi zaczelo przychodzic grac i wtedy sobie pomyslalem ze musze najebac Mackowi za ten domek co go zajebal i chyba tylko raz udalo mi sie go walnac za to Sebastian dostal chyba z milion plaskaczy na nastepny dzien pol ryja spuchniete xDDDDDDDd a ja chyba jako jedyny ani razu nie dostalem taka sobie ta gra w sumie bo nie moglem normalnie napierdalac tylko tak zamymi palcami uderzalem bo jakbym cala reka komus pierdolnal to bym zabil musialem sie powstrzymywac i jakos po tym albo w trakcie lampki w namiocie zgasly zepsuly sie nie wiem i wtedy chyba poszedlem spac Jacek z Andrzejem juz spali gdy przyszedlem dlatego na nastepny dzien oni juz nie spali gdy ja sie obudzilem najpierw zjadlem sobie sniadanie na ganku potem prysznic potem nie pamietam chyba czekalismy az sie wszyscy ogarna zeby isc na ten zjebany mecz w tym czasie wyciagnalem gre w lapanie draga fajnie sie gralo wyszystkich rozjebalem ale wkurwial mnie Marcin bo co chwile gadal ale ta gra rak plepleple ale zagral kilka partii pod rzad potem juz sie wszystkim odechcialo grac i przyszedl Robert bo gdzies byl po cos nie wiem ale przyniosl ze soba pizze polazyl ja na stoliku i sie go pytam czy moge zezrec powiedzial ze ok to se wzialem jeden kawalek i byl dobry zostaly jeszcze chyba trzy ktos wzial drugi i zostaly dwa ale jakies dziwne na jednym siedziala se osmiornica i sie bali jej jesc jak nikt nie patrzal to wzielem i ja zjadlem taka sobie byla potem podszedl ktos kto nie widzial tej osmiornicy i zjadl ten kawalek z osmiarnica juz bez osmiornicy i zostal ostatni kawalek ktory byl z tej samej pizzy co ten kawalek z osmiornica to byl czas ze juz wychodzilismy na mecz wiec postanowilem zjesc ten ostatni kawalek zeby sie nie zmarnowal prawie sie porzygalem jakas ryba byla w tej pizzy i wodorosty nie wiem ktos kiedys na forum chyba forsowal pizze z ryba to trzeba miec najebane we lbie zeby takie cos lubiec niewazne idziemy sobie i Bartek z pilka idzie probuje zrobic sztuczke popisac sie przed uzytkowniczkami i chuja wyjebal pilke do jakiegos kanionu gdzie pociagi jezdza i mieli z niego beke i idziemy se dalej po drodze byl lidl to ludzie se zrobili zakupy ja tez doszlismy na boisko okazalo sie ze jakies gimbusy tam graja to ktos wpadl na pomysl ze zbierze hajs od ludzi i zaplaci tym gowniarza zeby sobie poszli i zeby pozyczyli pilke xDDDDDDDD bo ta nasza chujowa byla i uciekalo z niej powietrze psy se ja gryzly potem ja nie dalem nawet zlamanego grosza chwile probwalem to ogladac jak graja ale nie dalem rady i poszedlem se do Buki i jadlem se zelki mecz zakonczyl sie wynikiem moderacja w pizde od uzytkownikow po meczu wrocilismy na domki i chyba powoli zaczal sie melanz ludzie sie pomyli zaczynali pic zamawiac zarcie gadac i takie tam w ogole myslalem ze na ta pizze mielismy isc do pizzerii ale sie okazalo ze jednak nie i ze ja zamawiali i jakos mnie ominelo to ale Pawel sie pyta kto chce z nim pizze to powiedzialem ze ja i sie pyta jaka pizza powiedzialem ze tak i potem czekalismy na nia sto lat w tym czasie utworzylo sie wiele kolek w ktorych ludzie se gadali siedzialem se w tym w ktoym najlepiej sie czulem ale nagle po cos poszedlem do domku po telefon bo sie ladowal albo siku nie pamietam i wracam i moje miejsce w koleczku bylo zajete ;( i wyladawalem w takim miejcu
pomiedzy trzema kolkami ja zielona kropka nie wiedzialem co robic czego sluchac do ktorego kolka dolaczyc sprobowalem do tego po prawej (chociaz na rl ono bylo troche wyzej chyba) bo bylo stojace i nie potrzebowalem krzesla srednio sie udalo ale stalem sobie tam i Kamil chyba zobaczyl ze ja w tarapatach opuscil swoje kolko podszedl do mnie i powiedzial ze pijemy i bylem uratowany poszedlem do domku po swieze kubeczki i zaczelismy pic lyski najpierw dokonczylismy to z poprzedniego dnia potem to moje i spowrotem bylem w dobrym kolku siedzielismy tam az nie zrobilo sie ciemno albo moze deszcz zaczal padac w kazdym badz razie czesc troche ludzi poszlo do naszego domku inni do haszkomory inni jeszcze gdzies indziej nie wiem u nas w domku bylem ja Kamil Iza Bartek Przemek Pawel Andrzej Robert Andrzej ktos jeszcze bo niektorzy sie pojawiali i znikali troche osob stalo na ganku i jarali fajki i tak se siedzimy gramy w tabu i nagle wbija Pawel ja przerazony ze zara zacznie rzygac jak poprzedniego dnia na koncercie ale za mietki zeby kazac mu sobie isc i on cos mowi trzymajac puszke z piwem w rece i nagle nieswiadomie ja przekreca tak ze wszystko sie wylewa na podloge ludzie krzycza ze ma wypierdalac po szmate ma isc wycierac i poszedl wtedy sie zrealizowali ze to nie jest dobry pomysl zeby wracal zgasilimy wszystkie swiatla nawet afrykanskiego czarodzieja drzwi na klucz wszycy muruja japy i czekamy co sie wydarzy po jakims czasie slychac kroki przed drzwiami i ktos do siebie mowi to tu kurwa to nie tu o chuj chodzi kurwa i sobie poszedl jeszcze chwile bylismy cicho dla pewnosci i wrocilismy do gry calkiem fajnie sie gralo chociaz trzeba bylo tam mowic potem nie wiem Robert wyszedl na fajke i postanowilem ze tez se zapale wychodze a tam Pawel jara fajke jedna za druga do samego filtra jeszcze Bartek tam byl Wojtek i Jacek dal mi jakiegos smakowego szluga o smaku owocow lesnych chyba byl spoko i tera nie wiem czy Maciek tez tam byl czy to bylo jakos wczesniej albo pozniej ale stoje z Mackiem u nas na ganku i se mysle ze za malo dostal wpiedol ode mnie poprzedniego dnia i mowie raz dwa trzy podjal wyzwanie i nie pamietam dostal po mordzie chyba albo ja na pewno obaj za chwile pojawil sie Kamil i tak chwile gralismy we trzech sporo dostalem juz nie mialem takiego szczescia jak wczoraj potem nie wiem bo nie wiem kiedy dokladnie ot sie dzialo ale bylo juz mega pozno poszedlem do haszkomory ale juz nic tam sie nie dzialo Borys tam spal chwile tam siedzielismy ze Wojtkiem Bartkiem Pawlem i chyba Przemkiem jeszcze potem Julia dolaczyla i oni tyrali Pawla caly czas a on tez lykal wszystko jak mlody pelikan i w ogole umiaru nie mial wszystko pil i palil wszystko robil i nie moglem tego zniesc i sobie poszedlem spac okazalo sie ze u mnie w domku Iza z Kamilem jeszcze nie spia i Bartek tez tam byl to se chwile tam posiedzialem i poszedlem spac ale jakos nie moglem spac moze z godzine spalem albo krocej jak Jacek z Andrzejem juz pojechali i zostawili troche rzeczy w pokoju Andrzej zostawil karty wiec jakby co to ja je mam Jacek zostawil bulki almette z kolorowym pieprzem i skittlesy to se je zezarlem i almmeta zabralem na chate jeszcze bylo pelno picia niepokonczonego ale nie chcialo mi sie z tym nic robic Iza mnie zawolala zebym wbil do nich do lozka Borys z Buka tez tam byli i byli bardzo szczesliwi jak mnie zobaczyli Borys nawet dal mi buzi i mocno sie cieszyl a wczesniej mial dosc mocno wyjebane na mnie lezalem se tam troche zajadajac sie skitelsami potem poszedlem sie spakowac ostatecznie ogarnac domek i zobaczyc kto jeszcze zostal troche osob bylo zapalilem z nimi pozegnalnego golda zostalem chyba tylko ja Robert Iza Borys Borys Kamil Julka Buka Przemek i Bartek nie wiem poszedlem sobie do domku i nagle tam jest Pawel z plecakiem na plecach pomyslalem ze przyszedl sie ze mna pozegnac on sie spojrzal na mnie z takim obledem w oczach ze troche strachlem on nie spal chyba od piatku nie wiem czy on na jakiejs fecie jechal czy czyms i nagle mowi domklem i spierdalam #pawelborynger i wyskoczyl przez okno jak przez nie wyjrzalem to juz go nie bylo wzialem torbe i poszedlem do samochodu wracalismy tak samo jak przyjechalismy z pily jechalem pociagiem z jedna przesiadka podroz bez wiekszych klopotow chociaz po przesiadce siedze se w wagonie sto miejsc wolnych nagle dosiada sie do mnie typiara z typem i siedzieli tak jakis czas na szczescie niedlugo i moglem se wyprostowac nogi dojechalem do najblizszego miasta od mojej wsi do ktorego dojezdzaja pociagi i zaczalem 21km podoz z buta ze milionkilogramowa torba na plecach w tym roku poszedlem inna trasa niz rok temu z nadzieja ze moze ktos sie zatrzyma i mnie podrzuci kawalek jednak nic takiego sie nie wydarzylo do teraz mnie nogi bolo i ramiona bo nioslem torbe jak plecak fajnie bylo na tym mitingu chociaz moze z opisu tak nie wyglada ale ja duzo zapomnialem i nie zawsze bylem w centrum akcji zeby moc opisac dokladnie wszystko co sie wydarzylo troche szkoda ze nie przyjechalo pare osob z poprzednich lat mozna bylo odczuc ich brak dla Roberta wielkie dzieki i szacunek ludzi foruma za to ze znow sie podjal ogranizacji widzimy sie za rok bodajze u Pawla we wroclawiu musze sie tam przeprowadzic do tego czasu zeby nie zapierdalac piszo z torbo sto kilometrow albo do innego ok miasta elo o i jeszcze w tym roku jakos wyjatkowo nie rzygalem i kaca tez zero ;d
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #olkohol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #olkohol. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 4 września 2014
IV torgowy torg miting 2014
Etykiety:
#2k14
,
#ciemnosc
,
#domykanie
,
#glonik
,
#gra
,
#impreza
,
#kupilemmarlborogoldywmiekkiej
,
#meduza
,
#miting
,
#nie_chce_mi_sie_poprawiac_bledow
,
#olkohol
,
#T_t
,
#zyciemasmak
niedziela, 3 sierpnia 2014
moglem polec ale nie poleglem
mialem napisac notke o urlopie ale w chuj mi sie nie chcialo bo chujowo nie moglismy sie najebac jak ksieciuniu dopiero ostatniego dnia po przeczytaniu madrosci Medrca Tomasza ktora brzmiala 'wodka piwo i jabol to jedyne alkohole jakie mezczyzna moze pic' do ktorej sie zastosowalismy pijac se wudke normalnie w szotach bo wczesniej jakies pedalskie driny whisky jakies innego gowno i nawet lekko wstawieni nie bylismy tez se gralismy w gry planszowe pogoda byla chujowa i tyle mam do powiedzenia tera pisze o tym o czym chcialem napisac bo o tym co teraz pisalem to tak przy okazji wiec zaczynam jade se do pracy jak najszybciej moge bo troche pozno wyjechalem z domu bo ogladalem jeszcze chinskie bajki przed robota xD no i se jade jest goraco w chuj sluchawki na uszach muzyka w uszach costam jade dalej jestem juz kolo zakladu juz mam skrecac na parking ale nagle jakis typiarz mnie wyprzedza samochodem tez skreca tam gdzie ja ale jebany sie zatrzymal to chce wyminac gnoja bo zara sie spoznie do pracy duzo nie myslalem gdy to robilem wyjezdzam zza tego samochodu a tam z naprzeciwka koles na pelnej pizdzie jak mnie pierdolnal to tak mnie pierdolnal ze moglem zginac ale nie zginalem ;/ dobrze sie bawi ta szmata na gorze cale przednie kolo odpadlo cale powyginane w ogole w chuj rozjebany caly przod roweru dziewiec stuw w pizdu ja wdycham spaliny leze na autostradzie krew miesza sie z asfaltem cialo laczy z metalem ale sie podnosze ide do typa co mnie przejechal tam sie pyta czy wszystko ok ja mowie ze chyba jo troche se rece pozdzieralem i tyle ale brzucha mnie troche boli i se patrze mam dziure w nowej koszuli tez w spodniach tam gdzie jajka i patrze przez ta dziure krew sie leje majtki biale cale czerwone od krwii kierownica mi przebila moszne typy dzownia po pogotowie przyjezdzaja ogladaja siusiaka biora do szpitala do chirurga tam jak mi typiara jebla woda utleniona na jajka to myslalem ze zejde potem jeszcze ten chirurg mnie tam kul igla po tych jajkach zeby znieczulenie ale to bylo czuc na szczescie jak juz szyl to nic nie czulem dopiero jak skonczyl to kazal typiarze co byla jego pomocnikiem zeby mi opatrunek zalozyla to jebana mi tak jakos naciskala na jondra ze mega bolalo ale nie dalem po sobie poczuc i tyle okazalo sie ze to nie jest powazna rana tylko z zewnatrz skora uszkodzona w srodku raczej wszytko w porzadku tylko ciasne majtki mam tera nosic i w piatek na zdjecie szwow chyba ze cos zlego sie bedzie dzialo ale na razie jest spoko potem wrocilem na miesce wypadku po to co zostalo z roweru i zeby mnie policja przesluchala to tam koles mnie sto lat wypytywal o ten wypadek a ja nic nie ogarnialem bo w ogole nie myslalem o tym wypadku a musialem to dokladnie opisac jak mu opowiedzialem to powiedzial ze inaczej swiadkowie mowili i juz sam nie wiem jak to dokladnie najwyzej mi dopierdola za skladanie falszywych zeznan no i mandat tez na pewno dostane kurwa mac ano i tam na urlopie co sie w koncu najebalismy to tak sie najebalem ze nie umialem ustac na nogach i rzygalem jak kot a melanz caly czas trwal ale nie bylem w stanie zejsc po schodach jak juz sie wyrzygalem wiec sie polozylem i zasnalem wstalem dopiero rano
co za pech ze nie jechalem troche szybciej zeby mnie koles calego walnal a nie tylko przednie kolo moze w koncu udaloby sie zdechnac i trud by byl skonczony ;/
co za pech ze nie jechalem troche szybciej zeby mnie koles calego walnal a nie tylko przednie kolo moze w koncu udaloby sie zdechnac i trud by byl skonczony ;/
Etykiety:
#akcja
,
#badtrip
,
#dejzdechnac
,
#kot
,
#melanz
,
#moszna
,
#napierdolonyjakksieciuniu
,
#niesmiertelnosc
,
#niespodziewanyatak
,
#niezniszczalnosc
,
#olkohol
,
#policja
,
#rzygi
,
#wypadek
,
#yolo
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
III Torgowy Torg Meeting [Chodzież 2013] - relacja
pisze relacje z mitingu ludzi z forum golfistow bo kolezanka(pozdro Ci) Andrzeja podobno na nia czeka z reka wiadomo gdzie najpierw dojazd bo on tez jest jego czescia to tam chwile przed siodma mialem pks do czluchowa to tam z godzine wczesniej wstalem zeby sie ogarnac wrzucic jeszcze pare rzeczy do torby dzien wczesniej dalem do niej wiekszosc stuffu wyszla fajna leciutka dorzucilem jeszcze szczoteczke i paste do z3mbow to prawie ramie mi urwalo gdy zalozylem ja na nie ale nie wazne ide na przystanek wyszedlem tak akurat ze gdy ja doszedlem to pks dojechal wsiadlem i pojechalem potem nie wiem na 10 mialem przesiadke na pksa do chojnic to ze 2h czekania w chojnicach to kurwa prawie 5h na pociag musialem czekac to od razu jak przyjechalem poszedlem do sklepu po cos do jedzenia i picia po drodze znalazlem popularne zrudelko
ale nie poszedlem do niego bo pewnie jedzenia bym tam nie dostal to poszedlem do polo ktore wczesniej ogarnalem na google maps bo nie ogarniam chojnic nic a nic kupilem chalke ktora nie byla chalka okazala sie zwykla bulka ale miala wyglad chalki wkurwilem sie wzialem jeszcze tanie wino kleris czy jakos tak zeby Karol sam nie pil w pociagu bo on chcial piwo ale ja takiego guwna nie pije bo to patologia wrocilem na dworzec zostalo mi jeszcze cale w chuj mnostwo czasu wiec sobie siedzialem troche czytalem posluchalem muzyki i jakos zlecialo ale bylem tak genialny ze usiadlem w jakims przeciagu ze az sie trzaslem z zimna czasem podczas gdy na zewnatrz swiecilo sloneczko i w ogole spoko a ja w sumie chory odkad wrocilem do domu czyli ze dwa tygodnie juz beda wyszlem przyjechal wehikul jak to pozniej Bartek nazwal czyli takie cos <||> to jakby jeden wagon tramwaju tylko troche szersze i jak sie jechalo to miotalo jak szatan nie wiedzialem co sie dzieje i halas tez mega jechalismy nie wiem ze dwie godziny moze troche krocej ja sobie ujebalem spodnie od smaru bo jak sa te smietniczki w pociagach zawsze przy oknie to cala droge musialem smyrac noga taki smietniczek ktory byl brudny od smaru i dopiero pod koniec podrozy sie skapnalem(pewnie tego nie dopiore) znow sie wkurwilem a Karol ochlapal sie piwem ja nic nie pilem jednak dojechalismy do pily tam nas przywital Bartek w pile mielismy sie dosiasc do Izy i Kamila do ich czerwonej karocy jednak byly z nia jakies problemy i wyszlo tak ze pojechalismy pociagiem bo akurat mielismy jeden za chwile do chodziezy ktora byla celem naszej podrozy nikt nie poszedl nas odebrac z dworca a nie znalismy drogi do chdk ale jakos telefonicznie nas naprowadzili przywitalismy sie ze wszystkimi ktorzy dotarli przed nami posiedzielismy chwile przybyl Andrzej z Tomaszem i poszlismy chyba wszyscy do tesco na zakupy chcialem wydac jak najmniej kasy zeby pozniej miec mniej do oddawania bo musialem ukrasc hajs na wegiel zeby w ogole moc przyjechac na miting tak wiec kupilem sobie chleb ktory okazal sie mega niedobry wiec nie zjadlem nawet polowy i pasztet(Borysowi smakowal) duzy bo mial byc na trzy dni nic innego mialem nie jesc ale ledwie go zaczalem w ogole chyba wszyscy wzieli za mna ten pasztet niektorzy brali tez paruwki zeby dostac ode mnie propsy ktore otrzymali no i do picia wzialem sobie kolejne tanie wino jarzyne potem nie pamietam bo to juz dawno bylo ale przyjechali Kamil z Iza i pieskiem a takze powrocil organizator Robert z kluczami wiec w koncu moglem rzucic swoje rzeczy do domku mialem zamowiony pokoj z Kamilem #nohomo ale Iza sie wepchala ;/ i wyszlo ze musialem dzielic pokoj z Ewa ktora dotarla dopiero w sobote rano razem z leszkiem i Jackiem ale o tym pozniej bo staram sie pisac po kolei wypilem wino znow poszedlem do tesko tzn pokazac droge do niego potem nie wiem potem poszlismy na rybke do tawerny ktora byla tylko 800m od chdk ale szlo sie do niej tylko godzine jak nie wiecej wzielem se dorsza z frytami i suruwa okazalo sie ze trzeba bylo mowic ile sie chce tej ryby bo na gramy ja sprzedawali jak bake no i zabulilem ponad dwie dychy bo przyniesli mi chyba z pol kilo tej ryby myslalem ze juz nic nie zjem do konca mitingu jeszcze posiedzielismy troche jakos o polnocy przyszedl Maciej ktory jechal stopem z suwalk no i powrot na domki czesc pojechala taksa czesc pieszo ja poszedlem z tymi co szli pieszo bo calkiem dobrze chodze potem nie pamietam bylem w czyims domku inni tez w nim byli znow pilem wino zapalilem tez popularny glonik siedzimy sobie i nagle zorientowalismy sie ze nie ma Bartka wyruszylem na poszukiwania razem z Pawlem i Robertem wychodzimy przed domek jestesmy w lesie jest czarno nigdzie go nie widac idziemy za domek cos jest przed nami Robert z Pawlem sie kloca ze to jest zubr bobr kurwa los wilk kuna kon powiesz ze to wydra albo ryjowka a moze to zajac albo zwykly kamien Pawel mowi ze to kopnie podchodzi do tego ja w tym czasie wlaczylem latarke w telefonie Pawel uciekl okazalo sie ze to Bartek siedzial sobie po turecku z glowa oparta o reke mowilismy do niego ale nie wiedzial co sie dzieje dopiero jak ktos go szturchnal to sie ocknal poszedl z nami ale zatrzymal sie przed domkiem zeby sie ogarnac i sobie porzygac ja wszedlem w pajeczyne potem nie wiem siedzielismy znow w domku Pawel nagle wyjal z keszeni figurke afrykanskiego czarodzieja podobno byl konkurs ze kto ja zajebie dostanie reputa(Ewa wygrala o;) potem padl pomysl ze pojdziemy splatac jakiegos figla Kamilowi i Izie ktorzy juz spali poszlismy taka sama ekipa jak na poszukiwania Bartka przy domku Borys nas wyczul i zaczal warczec nagle z wnetrza domku dobiegl jakis glos Pawel uciekl zadzialal owczy ped i ja z Robertem tez teraz mam dziure w pamieci total bo pamietam ze rzygalem gdzies pod drzewem ale czy to bylo z piatku na sobote czy z soboty na niedziele chyba to pierwsze rano ktos mowil chyba ze ktos wyrzucil salatke czy tam suruwke to to pewnie z tej ryby xD i siedze nagle w domku juz u siebie ktos puka do drzwi i mnie kameruje nie wiem o chuj chodzi ide sie myc a moze wszczesniej sie umylem przed tym kamerowaniem nie wiem moglem zapisywac na bierzaco co sie dzieje bo ciezko mi sobie przypomniec co sie dzialo i kiedy a marichuana niby taka nieszkodliwa(pozdro Maciek) no i myje sie pod prysznicem przychodzi Tomasz z Pawlem byly dwie kabiny tylko wiec Pawel musial czekac w ogole te prysznice to dla jakis krasnoludow to cos do powieszenia sluchawki prysznicowej bylo na wysokosci moich jajek no i brak cisnienia strasznie licho ta woda leciala ale jako dalo sie obmyc skonczylismy prysznic z Tomaszem wszedl Pawel rozjebal jedna kabine wiec poszedl do drugiej my myjemy sobie z3mby nagle wchodzi Andrzej zrobic sobie siku bo juz wstal(my sie dopiero kladlismy byla chyba szosta) ja skonczylem poszedlem spac zaraz pukanie do drzwi otwieram Ewa powiedziala czesc ja tez i poszedlem spac dalej ale nagle zrobilo sie strasznie zimno wczesniej jakos tego nie ogarnalem spalem bez koszulki ubralem bluze i nadal trzaslem sie z zimna juz chyba nie zasnalem tylko sobie lezalem z zamknietymi oczami zeby sobie odpoczely pozniej przyszla Ewa zeby sie polozyc spojrzalem na zegarek nie pamietam ktora byla ale zaraz mial dzwonic budzik ktory ustawiem zanim sie polozylem to go wylaczylem skoro juz nie spalem to wstalem i zeby nie zbudzic ksiezniczki wyszedlem przed domek zjesc sniadanie okazalo sie ze ten chleb co go kupilem jest strasznie chujowy ale ile dalem rade to tyle go w siebie wepchalem troche oddalem Boryskowi bo Iza wyszla chwile po mnie z domku i dolaczyla do mnie na ganku potem nie wiem ale nagle pelno ludzi sie zjawilo miejscowka przed naszym domkiem byla calkiem popularna podczas mitingu szczegolnie z rana ludzi po przebudzeniu do nas ciagnelo powiesz ze to dlatego ze jako jedyny zawieral zywe kobiety a moze to dlatego ze mieszkal w nim najlepszy uczestnik mitingu Borys the puppy ktory ganial sobie za frisbee potem poszedlem pokazac Ewie gdzie jest tesko kupilem sobie bagiete i wino znalazlem jakies tansze o zete troche sie wkurwilem ze dzien wczesniej go nie obczailem potem czekalismy na pilke bo sobie taka zjebana tradycje wymyslili ze na kazdym mitingu beda se grac mecz gejuwa w chuj dwadziescia spoconych kolesi biega za pilka i inni kolesie to ogladaja a ci co graja to tez bo graja i wiedza ze beda ich ogladac nie polecam no ale musialem isc bo wszyscy szli ale na miejscu dostalem Borysa do pilnowania wiec bylo fajnie mialem zajecie nie musialem na to patrzec : ) po meczu wrocilismy zamowilismy milion picc i je zjedlismy organizator mitingu gdzies zniknal bo mial koncert i tak se siedzielismy w tym lesie w koncu wyjalem swoje gry zeby se w nie pograc z ludzmi najpierw zagralismy w jungle speeda potem w top-a-top(tutaj chcialbym podziekowac wszystkim ktorzy mi ja sprezentowali dzieki) chociaz nie wiem czy dobrze gralismy bo nie chcialo mi sie czytac zasad ale bylo smiesznie xD potem ktos rozpalil ognisko i bylo gadanie chlanie ktos gral w tysiaca Ewa dala piernika[#edit jednak piernik byl przed ogniskiem] dla wszystkich
potem dym mi nalecial od oczu i sie poplakalem pozniej Bartek Kamil i Pawel grali w marynarza i kto przegral to go dotykali po policzkach potem znow sie znalazlem w domku chyba tym samym co dzien wczesniej i pilem wudke z Olkiem i Kamilem jedna kolejke tez z Pawlem ale on szybko odpadl pilismy ruda mielismy dwa kieliszki wiec pilismy tak ze pije Olek z Kamilem pozniej Olek pije ze mna(przez to troche go sponiewieralo i sie z niego smialem przepraszam Olek ale zawsze strasznie mnie smiesza pijani ludzie albo zacpani i jak ktos sobie zrobi krzywde to tez nie moge powstrzymac smiechu) ruda sie skonczyla Olek otworzyl weselna ja powiedzialem ze juz nie pije ale wypilem w koncu jedna kolejke taki sztorm mi sie w brzuchu zrobil ze myslalem ze zara obrzygam Roberta ktory w miedzy czasie wrocile do nas z brokatem na twarzy i dolaczyl do picia wudki ale jakos ogarnalem potem poszlismy do innego domku i dalej pili te weselna tylko Olka ktory zasnal zastapil Szlugorn(nie wiem jak sie nazywa ani nie pamietam jak sie pisze jego nick ale tak wszyscy na niego mowili) wielu juz nas nie zostalo powoli ludzie odpadali ja jakos o po czwartej poszedlem sie umyc i spac gdy wychodzilem na placu boju zostali Bartek Jacek Robert popularny Szlugorn i Maciek pospalem z 5h do dziesiatej spadlem z lozka gdy chcialem budzik wylaczyc bo polozylem go na lozko obok zeby go nie zrzucic na podloge bo tak sie zazwyczaj dzieje gdy zostawiam sobie telefon kolo poduszki wstalem czulem sie jak po tej lufie weselnej ze zara sie zrzygam ale cos musialem zjescbo bylem glodny tego chleba z pasztetem nie mialem ochoty ruszac wiec poszedlem z ludzmi do baru na jajecznice na boczku i bulke bylo jakos przed dwunasta to byl moj jedyny posilek tego dnia dopoki nie wrocilem do domu wiekszosc osob miala pociag jakos o trzysnastej wiec o dwunastej sobie poszli i zostalem tylko ja Borys Iza Kamil Pawel popularny farmer93 Bartek Karol i ogranizator Robert mielismy(Karol i ja) pociag z pily o 14 wiec zabralismy sie karoca razem z Iza i Kamilem Bartek tez do nas dolaczyl bo jest z pily dotarlismy na miejsce krotko przed odjazdem pociagu jeszcze taka kolejka byla ktora w ogole sie nie posuwala do przodu gdy juz dostalismy sie do okienka okazalo sie ze pociag ktorym mielismy jechac nie jezdzi w niedziele(sory Leon ale na necie nie bylo o tym zadnego info serio) no i ja mialem jakis inny o tej samej porze tylko troche inna trasa jechal a Karol musial zostac chyba z dwie godziny i na chate chyba dopiero kolo polnocy wrocil ja mialem krociutka trase ze dwie godzinki chyba z jedna przesiadka na miejscu w czluchowie bylem 16:30 chyba i z czluchowa wyruszylem z buta do domu bo w weekend nic nie dojezdza do mnie na wioske a nikt nie mogl po mnie przyjechac bo poprawiny i wszyscy najebani
powyzej daje mape powrotna ktora zara opisze tak wiec ta dluga zielona linia to trasa ktora mialem wrocic do domu miala jakos 16km izi modo dla kogos takiego jak ja jednak mega ciezka torba na plecach dawala o sobie znac i dobrze nie wyszedlem z czluchowa a juz mi ramie odpadalo gdzies w polowie drogi(pierwsze czerwone kolko sprawdzilem moca telefonu gdzie jestem) ogarnalem ze da rade zalozyc te torba jak plecak chociaz troche za krotkie te paski byly i bylo troche ciasno ale bylo lepiej niz nosic ja na jedny ramieniu i wygodniej sie szlo wiec przyspieszylem kroku slonce mi przygrzalo w leb i wpadlem na pomysl zeby nagrac filmik z powrotu przymierzalem sie chyba z dziesiec razy bo co chwile jakis samochod przejezdzal i mi zagluszal ale nie wazne ide sobie ide stwierdzam ze czas sprawdzic gdzie jestem obczajam jestem gdzies w tym miejscu gdzie to trzecie czerwone kolko jak sie tam znalazlem nie mam pojecia szedlem caly czas zielona droga i nie widzialem zadnych rozwidlen ale zgaduje ze po pierwszym albo drugim czerwonym kolku musialem zboczyc z trasy jeszcze raz zaufalem google maps i pokazaly mi nowa trase(ponad 6km) od miejsca w ktorym sie znalazlem no i ide ide przechodze przez jakas wioske minalem wioske ide jakas polna droga po bokach pole ide dalej las(to na czerwono zaznaczone) wtf balem sie wejsc do lasu ze sie w nim zgubie ale juz tyle przeszedlem nie moglem sie cofnac #yolo szedlem tym lasem stupki mnie juz mega bolaly trampki to nie sa dobre buty do chodzenia na takie odleglosci bylem tez mega glodny jedyne co bylo slychac w tym lesie to swierszczenie swierszczy i moje burczenie w brzuchu nagralem fristajl(jest wrzucony w pewne miejsce moze go dodam potem) ide dalej widze krzaczki jagod ale bez jagod wszystko wyzarte wkurwilem sie jeszcze bardziej zachcialo mi sie jesc rozwazalem zeby moze rozbic oboz w lesie poki jeszcze bylo jasno i zlapac jakies zwierze bo szczerze mowiac zaczalem watpic czy dam rade wyjsc z tego lasu a mialem spiwor zapalniczke wiec jakos dalo by rade sie przespac i nawet widzialem jakiegos zbika czy tam innego kota ale na szyszke bym go nie zlapal nie mialem zadnej broni jakiegos scyzoryka czy czegos podobnego wiec szedlem dalej i szedlem nagle las sie skonczyl i ide kolo jakiegos pola wydawalo mi sie ze kiedys juz bylem w tym miejscu przyspieszylem kroku rzeczywiscie okazalo sie ze wyszedlem kolo drogi ktora prowadzi nad jezioro ale sie zdziwilem bo myslalem ze wyjde od zupelnie innej strony tam co jest niebieska kreseczka na samej gorze ale niewazne jestem w koncu na swojej wiosce niestety nie z tej strony moja chata na drugim koncu sie znajdowala co oznaczalo ze musze jeszcze kawalek przejsc i to pod gorke(ciekawe czyja to wina) zalaczylem sobie muzyke bo juz wiedzialem ze nie musze oszczedzac baterii w komie akurat to weszlo
fajny bit nawet pasujacy do koncowki tej podrozy kawalek skonczyl sie krotko przed moja chata wiec mozecie sobie wyobrazic jaka ta wioska jest mala i co to musi byc za zadupie wszedlem do domu zrzucilem torbe z plecow zeszla z gory babcia i powiedziala ze niedzielny obiadek na mnie czeka wbilem do kuchni naladowalem sobie pelny talerz
i zaczalem zrec jak wieprz az prawie sie udusilem bo nie moglem oddychac przez nos jakoze wciaz jestem chory a usta mialem pelne jedznia ale przezylem to byla najlepsza chwila tego dnia miting uwazam za udany i dziekuje Robertowi ze sie podjal organizacji no i wszystkim uczestnikom za to ze byli mam nadzieje ze zobaczymy sie za rok a ja bede juz mieszkal w jakims cywilizowanym miejscu do ktorego da sie normalnie dostac no i pozdruwki dla wszystkich
pozdro ;d
ale nie poszedlem do niego bo pewnie jedzenia bym tam nie dostal to poszedlem do polo ktore wczesniej ogarnalem na google maps bo nie ogarniam chojnic nic a nic kupilem chalke ktora nie byla chalka okazala sie zwykla bulka ale miala wyglad chalki wkurwilem sie wzialem jeszcze tanie wino kleris czy jakos tak zeby Karol sam nie pil w pociagu bo on chcial piwo ale ja takiego guwna nie pije bo to patologia wrocilem na dworzec zostalo mi jeszcze cale w chuj mnostwo czasu wiec sobie siedzialem troche czytalem posluchalem muzyki i jakos zlecialo ale bylem tak genialny ze usiadlem w jakims przeciagu ze az sie trzaslem z zimna czasem podczas gdy na zewnatrz swiecilo sloneczko i w ogole spoko a ja w sumie chory odkad wrocilem do domu czyli ze dwa tygodnie juz beda wyszlem przyjechal wehikul jak to pozniej Bartek nazwal czyli takie cos <||> to jakby jeden wagon tramwaju tylko troche szersze i jak sie jechalo to miotalo jak szatan nie wiedzialem co sie dzieje i halas tez mega jechalismy nie wiem ze dwie godziny moze troche krocej ja sobie ujebalem spodnie od smaru bo jak sa te smietniczki w pociagach zawsze przy oknie to cala droge musialem smyrac noga taki smietniczek ktory byl brudny od smaru i dopiero pod koniec podrozy sie skapnalem(pewnie tego nie dopiore) znow sie wkurwilem a Karol ochlapal sie piwem ja nic nie pilem jednak dojechalismy do pily tam nas przywital Bartek w pile mielismy sie dosiasc do Izy i Kamila do ich czerwonej karocy jednak byly z nia jakies problemy i wyszlo tak ze pojechalismy pociagiem bo akurat mielismy jeden za chwile do chodziezy ktora byla celem naszej podrozy nikt nie poszedl nas odebrac z dworca a nie znalismy drogi do chdk ale jakos telefonicznie nas naprowadzili przywitalismy sie ze wszystkimi ktorzy dotarli przed nami posiedzielismy chwile przybyl Andrzej z Tomaszem i poszlismy chyba wszyscy do tesco na zakupy chcialem wydac jak najmniej kasy zeby pozniej miec mniej do oddawania bo musialem ukrasc hajs na wegiel zeby w ogole moc przyjechac na miting tak wiec kupilem sobie chleb ktory okazal sie mega niedobry wiec nie zjadlem nawet polowy i pasztet(Borysowi smakowal) duzy bo mial byc na trzy dni nic innego mialem nie jesc ale ledwie go zaczalem w ogole chyba wszyscy wzieli za mna ten pasztet niektorzy brali tez paruwki zeby dostac ode mnie propsy ktore otrzymali no i do picia wzialem sobie kolejne tanie wino jarzyne potem nie pamietam bo to juz dawno bylo ale przyjechali Kamil z Iza i pieskiem a takze powrocil organizator Robert z kluczami wiec w koncu moglem rzucic swoje rzeczy do domku mialem zamowiony pokoj z Kamilem #nohomo ale Iza sie wepchala ;/ i wyszlo ze musialem dzielic pokoj z Ewa ktora dotarla dopiero w sobote rano razem z leszkiem i Jackiem ale o tym pozniej bo staram sie pisac po kolei wypilem wino znow poszedlem do tesko tzn pokazac droge do niego potem nie wiem potem poszlismy na rybke do tawerny ktora byla tylko 800m od chdk ale szlo sie do niej tylko godzine jak nie wiecej wzielem se dorsza z frytami i suruwa okazalo sie ze trzeba bylo mowic ile sie chce tej ryby bo na gramy ja sprzedawali jak bake no i zabulilem ponad dwie dychy bo przyniesli mi chyba z pol kilo tej ryby myslalem ze juz nic nie zjem do konca mitingu jeszcze posiedzielismy troche jakos o polnocy przyszedl Maciej ktory jechal stopem z suwalk no i powrot na domki czesc pojechala taksa czesc pieszo ja poszedlem z tymi co szli pieszo bo calkiem dobrze chodze potem nie pamietam bylem w czyims domku inni tez w nim byli znow pilem wino zapalilem tez popularny glonik siedzimy sobie i nagle zorientowalismy sie ze nie ma Bartka wyruszylem na poszukiwania razem z Pawlem i Robertem wychodzimy przed domek jestesmy w lesie jest czarno nigdzie go nie widac idziemy za domek cos jest przed nami Robert z Pawlem sie kloca ze to jest zubr bobr kurwa los wilk kuna kon powiesz ze to wydra albo ryjowka a moze to zajac albo zwykly kamien Pawel mowi ze to kopnie podchodzi do tego ja w tym czasie wlaczylem latarke w telefonie Pawel uciekl okazalo sie ze to Bartek siedzial sobie po turecku z glowa oparta o reke mowilismy do niego ale nie wiedzial co sie dzieje dopiero jak ktos go szturchnal to sie ocknal poszedl z nami ale zatrzymal sie przed domkiem zeby sie ogarnac i sobie porzygac ja wszedlem w pajeczyne potem nie wiem siedzielismy znow w domku Pawel nagle wyjal z keszeni figurke afrykanskiego czarodzieja podobno byl konkurs ze kto ja zajebie dostanie reputa(Ewa wygrala o;) potem padl pomysl ze pojdziemy splatac jakiegos figla Kamilowi i Izie ktorzy juz spali poszlismy taka sama ekipa jak na poszukiwania Bartka przy domku Borys nas wyczul i zaczal warczec nagle z wnetrza domku dobiegl jakis glos Pawel uciekl zadzialal owczy ped i ja z Robertem tez teraz mam dziure w pamieci total bo pamietam ze rzygalem gdzies pod drzewem ale czy to bylo z piatku na sobote czy z soboty na niedziele chyba to pierwsze rano ktos mowil chyba ze ktos wyrzucil salatke czy tam suruwke to to pewnie z tej ryby xD i siedze nagle w domku juz u siebie ktos puka do drzwi i mnie kameruje nie wiem o chuj chodzi ide sie myc a moze wszczesniej sie umylem przed tym kamerowaniem nie wiem moglem zapisywac na bierzaco co sie dzieje bo ciezko mi sobie przypomniec co sie dzialo i kiedy a marichuana niby taka nieszkodliwa(pozdro Maciek) no i myje sie pod prysznicem przychodzi Tomasz z Pawlem byly dwie kabiny tylko wiec Pawel musial czekac w ogole te prysznice to dla jakis krasnoludow to cos do powieszenia sluchawki prysznicowej bylo na wysokosci moich jajek no i brak cisnienia strasznie licho ta woda leciala ale jako dalo sie obmyc skonczylismy prysznic z Tomaszem wszedl Pawel rozjebal jedna kabine wiec poszedl do drugiej my myjemy sobie z3mby nagle wchodzi Andrzej zrobic sobie siku bo juz wstal(my sie dopiero kladlismy byla chyba szosta) ja skonczylem poszedlem spac zaraz pukanie do drzwi otwieram Ewa powiedziala czesc ja tez i poszedlem spac dalej ale nagle zrobilo sie strasznie zimno wczesniej jakos tego nie ogarnalem spalem bez koszulki ubralem bluze i nadal trzaslem sie z zimna juz chyba nie zasnalem tylko sobie lezalem z zamknietymi oczami zeby sobie odpoczely pozniej przyszla Ewa zeby sie polozyc spojrzalem na zegarek nie pamietam ktora byla ale zaraz mial dzwonic budzik ktory ustawiem zanim sie polozylem to go wylaczylem skoro juz nie spalem to wstalem i zeby nie zbudzic ksiezniczki wyszedlem przed domek zjesc sniadanie okazalo sie ze ten chleb co go kupilem jest strasznie chujowy ale ile dalem rade to tyle go w siebie wepchalem troche oddalem Boryskowi bo Iza wyszla chwile po mnie z domku i dolaczyla do mnie na ganku potem nie wiem ale nagle pelno ludzi sie zjawilo miejscowka przed naszym domkiem byla calkiem popularna podczas mitingu szczegolnie z rana ludzi po przebudzeniu do nas ciagnelo powiesz ze to dlatego ze jako jedyny zawieral zywe kobiety a moze to dlatego ze mieszkal w nim najlepszy uczestnik mitingu Borys the puppy ktory ganial sobie za frisbee potem poszedlem pokazac Ewie gdzie jest tesko kupilem sobie bagiete i wino znalazlem jakies tansze o zete troche sie wkurwilem ze dzien wczesniej go nie obczailem potem czekalismy na pilke bo sobie taka zjebana tradycje wymyslili ze na kazdym mitingu beda se grac mecz gejuwa w chuj dwadziescia spoconych kolesi biega za pilka i inni kolesie to ogladaja a ci co graja to tez bo graja i wiedza ze beda ich ogladac nie polecam no ale musialem isc bo wszyscy szli ale na miejscu dostalem Borysa do pilnowania wiec bylo fajnie mialem zajecie nie musialem na to patrzec : ) po meczu wrocilismy zamowilismy milion picc i je zjedlismy organizator mitingu gdzies zniknal bo mial koncert i tak se siedzielismy w tym lesie w koncu wyjalem swoje gry zeby se w nie pograc z ludzmi najpierw zagralismy w jungle speeda potem w top-a-top(tutaj chcialbym podziekowac wszystkim ktorzy mi ja sprezentowali dzieki) chociaz nie wiem czy dobrze gralismy bo nie chcialo mi sie czytac zasad ale bylo smiesznie xD potem ktos rozpalil ognisko i bylo gadanie chlanie ktos gral w tysiaca Ewa dala piernika[#edit jednak piernik byl przed ogniskiem] dla wszystkich
potem dym mi nalecial od oczu i sie poplakalem pozniej Bartek Kamil i Pawel grali w marynarza i kto przegral to go dotykali po policzkach potem znow sie znalazlem w domku chyba tym samym co dzien wczesniej i pilem wudke z Olkiem i Kamilem jedna kolejke tez z Pawlem ale on szybko odpadl pilismy ruda mielismy dwa kieliszki wiec pilismy tak ze pije Olek z Kamilem pozniej Olek pije ze mna(przez to troche go sponiewieralo i sie z niego smialem przepraszam Olek ale zawsze strasznie mnie smiesza pijani ludzie albo zacpani i jak ktos sobie zrobi krzywde to tez nie moge powstrzymac smiechu) ruda sie skonczyla Olek otworzyl weselna ja powiedzialem ze juz nie pije ale wypilem w koncu jedna kolejke taki sztorm mi sie w brzuchu zrobil ze myslalem ze zara obrzygam Roberta ktory w miedzy czasie wrocile do nas z brokatem na twarzy i dolaczyl do picia wudki ale jakos ogarnalem potem poszlismy do innego domku i dalej pili te weselna tylko Olka ktory zasnal zastapil Szlugorn(nie wiem jak sie nazywa ani nie pamietam jak sie pisze jego nick ale tak wszyscy na niego mowili) wielu juz nas nie zostalo powoli ludzie odpadali ja jakos o po czwartej poszedlem sie umyc i spac gdy wychodzilem na placu boju zostali Bartek Jacek Robert popularny Szlugorn i Maciek pospalem z 5h do dziesiatej spadlem z lozka gdy chcialem budzik wylaczyc bo polozylem go na lozko obok zeby go nie zrzucic na podloge bo tak sie zazwyczaj dzieje gdy zostawiam sobie telefon kolo poduszki wstalem czulem sie jak po tej lufie weselnej ze zara sie zrzygam ale cos musialem zjescbo bylem glodny tego chleba z pasztetem nie mialem ochoty ruszac wiec poszedlem z ludzmi do baru na jajecznice na boczku i bulke bylo jakos przed dwunasta to byl moj jedyny posilek tego dnia dopoki nie wrocilem do domu wiekszosc osob miala pociag jakos o trzysnastej wiec o dwunastej sobie poszli i zostalem tylko ja Borys Iza Kamil Pawel popularny farmer93 Bartek Karol i ogranizator Robert mielismy(Karol i ja) pociag z pily o 14 wiec zabralismy sie karoca razem z Iza i Kamilem Bartek tez do nas dolaczyl bo jest z pily dotarlismy na miejsce krotko przed odjazdem pociagu jeszcze taka kolejka byla ktora w ogole sie nie posuwala do przodu gdy juz dostalismy sie do okienka okazalo sie ze pociag ktorym mielismy jechac nie jezdzi w niedziele(sory Leon ale na necie nie bylo o tym zadnego info serio) no i ja mialem jakis inny o tej samej porze tylko troche inna trasa jechal a Karol musial zostac chyba z dwie godziny i na chate chyba dopiero kolo polnocy wrocil ja mialem krociutka trase ze dwie godzinki chyba z jedna przesiadka na miejscu w czluchowie bylem 16:30 chyba i z czluchowa wyruszylem z buta do domu bo w weekend nic nie dojezdza do mnie na wioske a nikt nie mogl po mnie przyjechac bo poprawiny i wszyscy najebani
powyzej daje mape powrotna ktora zara opisze tak wiec ta dluga zielona linia to trasa ktora mialem wrocic do domu miala jakos 16km izi modo dla kogos takiego jak ja jednak mega ciezka torba na plecach dawala o sobie znac i dobrze nie wyszedlem z czluchowa a juz mi ramie odpadalo gdzies w polowie drogi(pierwsze czerwone kolko sprawdzilem moca telefonu gdzie jestem) ogarnalem ze da rade zalozyc te torba jak plecak chociaz troche za krotkie te paski byly i bylo troche ciasno ale bylo lepiej niz nosic ja na jedny ramieniu i wygodniej sie szlo wiec przyspieszylem kroku slonce mi przygrzalo w leb i wpadlem na pomysl zeby nagrac filmik z powrotu przymierzalem sie chyba z dziesiec razy bo co chwile jakis samochod przejezdzal i mi zagluszal ale nie wazne ide sobie ide stwierdzam ze czas sprawdzic gdzie jestem obczajam jestem gdzies w tym miejscu gdzie to trzecie czerwone kolko jak sie tam znalazlem nie mam pojecia szedlem caly czas zielona droga i nie widzialem zadnych rozwidlen ale zgaduje ze po pierwszym albo drugim czerwonym kolku musialem zboczyc z trasy jeszcze raz zaufalem google maps i pokazaly mi nowa trase(ponad 6km) od miejsca w ktorym sie znalazlem no i ide ide przechodze przez jakas wioske minalem wioske ide jakas polna droga po bokach pole ide dalej las(to na czerwono zaznaczone) wtf balem sie wejsc do lasu ze sie w nim zgubie ale juz tyle przeszedlem nie moglem sie cofnac #yolo szedlem tym lasem stupki mnie juz mega bolaly trampki to nie sa dobre buty do chodzenia na takie odleglosci bylem tez mega glodny jedyne co bylo slychac w tym lesie to swierszczenie swierszczy i moje burczenie w brzuchu nagralem fristajl(jest wrzucony w pewne miejsce moze go dodam potem) ide dalej widze krzaczki jagod ale bez jagod wszystko wyzarte wkurwilem sie jeszcze bardziej zachcialo mi sie jesc rozwazalem zeby moze rozbic oboz w lesie poki jeszcze bylo jasno i zlapac jakies zwierze bo szczerze mowiac zaczalem watpic czy dam rade wyjsc z tego lasu a mialem spiwor zapalniczke wiec jakos dalo by rade sie przespac i nawet widzialem jakiegos zbika czy tam innego kota ale na szyszke bym go nie zlapal nie mialem zadnej broni jakiegos scyzoryka czy czegos podobnego wiec szedlem dalej i szedlem nagle las sie skonczyl i ide kolo jakiegos pola wydawalo mi sie ze kiedys juz bylem w tym miejscu przyspieszylem kroku rzeczywiscie okazalo sie ze wyszedlem kolo drogi ktora prowadzi nad jezioro ale sie zdziwilem bo myslalem ze wyjde od zupelnie innej strony tam co jest niebieska kreseczka na samej gorze ale niewazne jestem w koncu na swojej wiosce niestety nie z tej strony moja chata na drugim koncu sie znajdowala co oznaczalo ze musze jeszcze kawalek przejsc i to pod gorke(ciekawe czyja to wina) zalaczylem sobie muzyke bo juz wiedzialem ze nie musze oszczedzac baterii w komie akurat to weszlo
i zaczalem zrec jak wieprz az prawie sie udusilem bo nie moglem oddychac przez nos jakoze wciaz jestem chory a usta mialem pelne jedznia ale przezylem to byla najlepsza chwila tego dnia miting uwazam za udany i dziekuje Robertowi ze sie podjal organizacji no i wszystkim uczestnikom za to ze byli mam nadzieje ze zobaczymy sie za rok a ja bede juz mieszkal w jakims cywilizowanym miejscu do ktorego da sie normalnie dostac no i pozdruwki dla wszystkich
pozdro ;d
Etykiety:
#dejzdechnac
,
#faza
,
#glod
,
#glonik
,
#gra
,
#krasnoludy
,
#melanz
,
#miting
,
#ognisko
,
#olkohol
,
#planszowki
,
#przygoda
,
#psy
,
#stylzycia
,
#tagi
,
#taniewinodobreitanie
,
#tej
,
#wakacje
,
#wino
,
#yolo
wtorek, 20 sierpnia 2013
deszcz w oczy bloto na spodniach
bylem dzis umowiony na rozmowe o prace na dwunasta rano(oczywiscie cala noc nie moglem zasnac i chuja sie wyspalem) musialem pojechac rowerem do sasiedniej wioski okazalo sie ze moj bolid mial kiedys szimanohy teraz zostaly tylko te kable od linek ktore uderzaly o szprychy(ktorych troche brakowalo) i jak sie jechalo to robilo tyryryryryryry przerzutki tez rozjebane tylko z jednej strony jako tako dzialaly ale co zrobicz ledwie co wyjechalem z podworka zaczal padac deszcz /care jade dalej spada mi lancuch ujebalem sobie cale rece od smaru patrze na spodnie cale od blota bo brak blotnikow jestem gdzies w polowie drogi na jakiejs polnej drodze chce mi sie rzygac(w tym momencie obrazam wiadomo kogo) stwierdzam ze nie moge sie tak pokazac na tej rozmowie ujebany od tego smaru i blota przemokniety no i spozniony bo na te dwunasta bym sie juz nie wyrobil wiec dzwonie do babki czy moge przelozyc te rozmowe powiedziala ze jo jutro mam dzwonic kiedy znow moge przyjsc ale jak dzis przyjma wystarczajaca ilosc osob to mam pograne i moge sie walic na ryj mam nadzieje ze jednak tak sie nie stanie pojechalem do mojej siostry bo mam siostre i do niej bylo najblizej z tego miejsca w ktorym sie znajdowalem wiec od niej pojechalem umylem sie troche posiedzialem przestal padac deszcz pojechalem do tej wioski do ktorej zmierzalem na poczatku zalatwic pewna sprawe po drodze jeszcze spadl mi dwa razy lancuch potem juz wracam calkiem na chate zjezdzam z gorki cos mi napierdala w tym rowerze zaraz pewnie kolo mi odpadnie albo cos wybuchnie nie mam hamulcow nie moge sie zatrzymac pedze dalej nagle ucichlo ale zyje jade dalej okazalo sie ze ped powietrza urwal mi swiatelko takie odblaskowe
o takie same jak ma ta dupeczka przy przednim kole
dalsza droge pokonalem juz bez wiekszych przeszkod jeszcze jak bylem u siostry to z komorki napisalem posta na forumie zeby sie wyzalic co za pech mnie spotkal i otrzymalem warninga #50 z obrazanie boiska jebani kibole powinno sie zamknac gdzies w klatce albo zrzucic z urwiska jebane zwierzeta tera siedze jem cukierki o smaku cytrynowki na papierku maj napisane ze sa mocno olkoholowe niektore tez maja smak wisniowki takze nie powiem jest raca troche mame nauczyla mnie robic jajko sadzone
Etykiety:
#alkohol
,
#chujwdupe
,
#dejzdechnac
,
#kuchnia
,
#nadzieja
,
#olkohol
,
#raca
,
#T_t
,
#zyciemasmak
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
ostatni melanz
czasem bywam u ziomka
na roslinnej na kwadracie
wypijamy flaszki lezymy na macie
wchuj wbijam w hejterow
chuj mnie to i nie mow mi tego
zajebalem sie w chuj i chuj
na kaszczorskim rejonie siedzimy na klimacie
czasem na jakubskim siedzimy na klimacie
wolnosc jedna i druga tanie wino podroba
piwo gorzka wudka ruda
dzis ostatni melanz pijemy
dzis ostatni melanz pijemy
lecimy z tematem trzymamy temat
otworz ryj tej
damy rade chwila przeciesntnosci lufa
pozdro 600 dla znajomych
to dla moich fanek i dla moich fanow
z gorocymy pozdrowieniami
raca tej
na roslinnej na kwadracie
wypijamy flaszki lezymy na macie
wchuj wbijam w hejterow
chuj mnie to i nie mow mi tego
zajebalem sie w chuj i chuj
na kaszczorskim rejonie siedzimy na klimacie
czasem na jakubskim siedzimy na klimacie
wolnosc jedna i druga tanie wino podroba
piwo gorzka wudka ruda
dzis ostatni melanz pijemy
dzis ostatni melanz pijemy
lecimy z tematem trzymamy temat
otworz ryj tej
damy rade chwila przeciesntnosci lufa
pozdro 600 dla znajomych
to dla moich fanek i dla moich fanow
z gorocymy pozdrowieniami
raca tej
środa, 7 sierpnia 2013
progresy progresy
na melanzu to bylo na melanzu tak kurwa ja pierdole piosenka o mnie sluchajcie tego to jest najlepsze biale rymy czeski styl co dnia kurwa
nowy wakacyjny hicior xD
dzwoni budzik wpol do dziewiatej wstalem
pierwsze co, to chmury i deszcz ujrzalem
jak to wylaczyc czemu to nie gra
wez sie lepiej otrzasnij ra //ra egipski bog slonca ktore bylo potrzebne podczas wyjazdu nad jeziorobo dzis potrzeba nam mnostwo slonca
od rana do samego konca
ostatni wyjazd nad jezioro bedzie grany
ten dzien nie moze byc przegrany
rozpogodzilo sie pora ruszac na autobus
oby nie chcial mnie sprawdzac zaden kobus //kobus tak sie mowi na slunsku na kanara xDz fartem wysiadam meta, ziomek juz czeka, siema
szybkie zakupy po taniosci drozdzowka, ponczek #przecena
jest drugi koleszka przesiadka do fury jedziemy
na miejscu zero ludzi bez sciemy
zaraz cos poplywamy pogramy w gierki
bynajmniej nie beda to zadne bierki
Pit rzuca pomysl plyniemy na druga plaze #yolo //yolo raz sie zyjespoko spoko a pod koniec brak sil prawie bym utonal
sprawdz czy dziala miecz wracamy inna droga //sam nie wiem o chuj chodzi ale jest taka piosenka kryzys - wojny gwiezdne i tam sie pojawia ten tekst
przez jakies chaszcze jebane owady nas gonia
tlum krzyczy: co za chujowy pokaz, jestescie slabi
zapamietac nie grac wiecej z Walczem w hanabi //wu do ę Węczu Węrzu Wałcz raper podziemia dobry ziomek skladu BRCS mial nagrywac razem z nami ale krotko przed nagrywaniem wyruszyl w trase po polsce ale jeszcze zaprosimy go do wpolpracy podobno wymyslil hasztagi i potrafi cala zwrotke na nich napisac //hanabi gra http://boardgamegeek.com/boardgame/98778/hanabi spiel des jahres 2013
Szybka pobudka
z rana wstaje,
trzeźwy jak szok bo tam nie śmigają tramwaje,
herbatniki, cola
i gouda #ser, //gouda w slangu jest wudka ale tym razem byla serem bo nad jezioro jechalismy samochodemSzamka musi być
nie chcę głodny tam ledz
ty wiedz, że playlista jest ułożona
box i kox synu, //eis - boks i koks taka piosenka czesto sluchana w te wakacje
to tak wygląda, że
już siedzimy na parkingu
wokół korki, kropki #biedronka
w niej bolki, brudaski #sodoma //nie wiem o chuj chodzi ale tu podobno jest potrojny ale za chuj sie nie rymuje imo xDzakupy skończone można jechać dalej,
ani sie obejrzałem już wbijam na pałe,
do jeziora
Leżymy na piasku w wodzie, bo tu jest płykciej //plykciej to jest cytat jakis dzieciak tak krzyknal do innego i Pita strasznie to rozbawiloO mój Boże, nie chcę być gdzie indziej,
Gdzieś gdzie... idź że, dzieciaku mi stąd,
łapie klimat, pis joł,
woda, dupy, słońce, wszystko gorące
obok nie burdel, a bajdocja, //bajdocja to taki dmuchany zamek ze zjezdzalnia ktory stoi obok jeziora za bodajze piatkie mozna sie na nim pobawic przez chwilewata na kiju, ale kij z watą //mozna tez kupic wate cukrowa w roznych kolorach tez za piatkie ale kij=chuj z nia nie kupujemy"Ej tato!" krzyczy dzieciak
"Choć tu pedale" jego brat powiedział,
mniemam, że patologia, szkoda chłopca,
nie musze zgrywać planszówkowca,
potem gramy, potem śmierdzi, //gralismy w gry i pot sie lal tak bylo gorocohot dog, kebab i inne rzeczy
wakacyjne hity w radiu, bednarek leci,
dzieci cieszą się, że inne sie cieszą,
żule z pewnością hajs czeszą //chyba chodzi kradniecie hajsu nie wiemhi, elo
wracamy, ej nos masz spalony, heh, ale jaja //nie posmarowalem sobie ryja przeciwopalaczem i caly mi sie spalil nos szczegolnie ;/jebane słońce opala
znow w autobusie wysiadam wczesniej przystanek real //real taki sklep i kolo niego jest przystanek
trzeba sie zaopatrzyc na melanz poprosze gorzka deal
dalej ruszam z buta muzyka w uszach otoczenie wyciszone
z naprzeciwka jakis menel krzyczy wyciaga piesc w moja strone
wyciagam swoja jeb #zolwik
dobrz ze nie chcial mnie nakurwic //nie wiem o chuj mu chodzilo bo nic nie slyszalem ale przybilem tego zolwika zeby dal mi spokojnagle cos mnie kuje w sercu o chuj chodzi
ukosna kreska care wyjebane, nic mnie to nie obchodzi // /care to znaczy ze wyjebane nie przejalem sie bulem serca i szedlem dalej
ide dalej po drodze zachaczam o biedronke #paruwki //paruwki bo tylko jej jem
widze nowe smaki chipsow wydaje kolejne zlotowki //pieczone zeberka i grillowane warzywa byly nie moglem sie powstrzymac zeby ich nie kupicobok apteka trzy pojemniki na kupe kupuje
ksiazeczke sanitarno - epidemiologiczna potrzebuje //potrzebna do robotywychodze i biegne na baze gazem
juz myslalem ze sie posikam ale nie tym razem. //jeszcze nad jeziorem zachcialo mi sie siku ale nie poszedlem sie wysikac
nowy wakacyjny hicior xD
dzwoni budzik wpol do dziewiatej wstalem
pierwsze co, to chmury i deszcz ujrzalem
jak to wylaczyc czemu to nie gra
wez sie lepiej otrzasnij ra //ra egipski bog slonca ktore bylo potrzebne podczas wyjazdu nad jeziorobo dzis potrzeba nam mnostwo slonca
od rana do samego konca
ostatni wyjazd nad jezioro bedzie grany
ten dzien nie moze byc przegrany
rozpogodzilo sie pora ruszac na autobus
oby nie chcial mnie sprawdzac zaden kobus //kobus tak sie mowi na slunsku na kanara xDz fartem wysiadam meta, ziomek juz czeka, siema
szybkie zakupy po taniosci drozdzowka, ponczek #przecena
jest drugi koleszka przesiadka do fury jedziemy
na miejscu zero ludzi bez sciemy
zaraz cos poplywamy pogramy w gierki
bynajmniej nie beda to zadne bierki
Pit rzuca pomysl plyniemy na druga plaze #yolo //yolo raz sie zyjespoko spoko a pod koniec brak sil prawie bym utonal
sprawdz czy dziala miecz wracamy inna droga //sam nie wiem o chuj chodzi ale jest taka piosenka kryzys - wojny gwiezdne i tam sie pojawia ten tekst
przez jakies chaszcze jebane owady nas gonia
tlum krzyczy: co za chujowy pokaz, jestescie slabi
zapamietac nie grac wiecej z Walczem w hanabi //wu do ę Węczu Węrzu Wałcz raper podziemia dobry ziomek skladu BRCS mial nagrywac razem z nami ale krotko przed nagrywaniem wyruszyl w trase po polsce ale jeszcze zaprosimy go do wpolpracy podobno wymyslil hasztagi i potrafi cala zwrotke na nich napisac //hanabi gra http://boardgamegeek.com/boardgame/98778/hanabi spiel des jahres 2013
Szybka pobudka
z rana wstaje,
trzeźwy jak szok bo tam nie śmigają tramwaje,
herbatniki, cola
i gouda #ser, //gouda w slangu jest wudka ale tym razem byla serem bo nad jezioro jechalismy samochodemSzamka musi być
nie chcę głodny tam ledz
ty wiedz, że playlista jest ułożona
box i kox synu, //eis - boks i koks taka piosenka czesto sluchana w te wakacje
to tak wygląda, że
już siedzimy na parkingu
wokół korki, kropki #biedronka
w niej bolki, brudaski #sodoma //nie wiem o chuj chodzi ale tu podobno jest potrojny ale za chuj sie nie rymuje imo xDzakupy skończone można jechać dalej,
ani sie obejrzałem już wbijam na pałe,
do jeziora
Leżymy na piasku w wodzie, bo tu jest płykciej //plykciej to jest cytat jakis dzieciak tak krzyknal do innego i Pita strasznie to rozbawiloO mój Boże, nie chcę być gdzie indziej,
Gdzieś gdzie... idź że, dzieciaku mi stąd,
łapie klimat, pis joł,
woda, dupy, słońce, wszystko gorące
obok nie burdel, a bajdocja, //bajdocja to taki dmuchany zamek ze zjezdzalnia ktory stoi obok jeziora za bodajze piatkie mozna sie na nim pobawic przez chwilewata na kiju, ale kij z watą //mozna tez kupic wate cukrowa w roznych kolorach tez za piatkie ale kij=chuj z nia nie kupujemy"Ej tato!" krzyczy dzieciak
"Choć tu pedale" jego brat powiedział,
mniemam, że patologia, szkoda chłopca,
nie musze zgrywać planszówkowca,
potem gramy, potem śmierdzi, //gralismy w gry i pot sie lal tak bylo gorocohot dog, kebab i inne rzeczy
wakacyjne hity w radiu, bednarek leci,
dzieci cieszą się, że inne sie cieszą,
żule z pewnością hajs czeszą //chyba chodzi kradniecie hajsu nie wiemhi, elo
wracamy, ej nos masz spalony, heh, ale jaja //nie posmarowalem sobie ryja przeciwopalaczem i caly mi sie spalil nos szczegolnie ;/jebane słońce opala
znow w autobusie wysiadam wczesniej przystanek real //real taki sklep i kolo niego jest przystanek
trzeba sie zaopatrzyc na melanz poprosze gorzka deal
dalej ruszam z buta muzyka w uszach otoczenie wyciszone
z naprzeciwka jakis menel krzyczy wyciaga piesc w moja strone
wyciagam swoja jeb #zolwik
dobrz ze nie chcial mnie nakurwic //nie wiem o chuj mu chodzilo bo nic nie slyszalem ale przybilem tego zolwika zeby dal mi spokojnagle cos mnie kuje w sercu o chuj chodzi
ukosna kreska care wyjebane, nic mnie to nie obchodzi // /care to znaczy ze wyjebane nie przejalem sie bulem serca i szedlem dalej
ide dalej po drodze zachaczam o biedronke #paruwki //paruwki bo tylko jej jem
widze nowe smaki chipsow wydaje kolejne zlotowki //pieczone zeberka i grillowane warzywa byly nie moglem sie powstrzymac zeby ich nie kupicobok apteka trzy pojemniki na kupe kupuje
ksiazeczke sanitarno - epidemiologiczna potrzebuje //potrzebna do robotywychodze i biegne na baze gazem
juz myslalem ze sie posikam ale nie tym razem. //jeszcze nad jeziorem zachcialo mi sie siku ale nie poszedlem sie wysikac
Etykiety:
#alkohol
,
#bangier
,
#hasztag
,
#jezioro
,
#lifestyle
,
#olkohol
,
#raca
,
#rap
,
#stylzycia
,
#swag
,
#szlagier
,
#tagi
,
#yolo
,
#zapomnialem_dac_tagow
,
#zyciemasmak
poniedziałek, 22 lipca 2013
pingwiny zolwie strzelaniny
jak zawsze zaczynam notke od bylem wczoraj bo zawsze na nastepny dzien pisze o tym co sie dzialo wczoraj tak wiec wczoraj i dzis w sumie tez bylem na nocce planszowkowej z okazji drugich urodzin sklepu planszowkowego feniks chcieli dyche za wejscie to plan byl taki zeby rozjebac innych we wszystkich turniejach i progresy progresy bylo piec turniejow chyba hej to moja ryba pedzace zolwie kalambury planszowkowe jungle speed i zjebane mtg to na ten ostatni wyjebane najpierw hej to moja ryba rozjebalem jak chcialem przeciwnikow przeszedlem do finalu i drugie miejsce czterema punktami przegralem nagroda tylko za pierwsze miejsce to chuja wygralem ziomek wygral juz chyba trzeci egzemplarz tej gry ;d nastepne byly zolwie jestem mistrzem pedzacych zolwi ostatnim turniej wygralem ale tym razem gralismy na jakis zjebanych zasadach sedzie w ogole nie ogarnial i znow chuja wygralem bo co to jest ze z karta zwyciestwa nie moge wygrac wkurwilem sie na zawsze bo do wygrania byly chyba wlasnie zolwie w tym samym czasie co turniej zolwi odbyly sie kalambury wiec nie wzielismy w nim udzialu ale nagrody slabe dodatkowe losy na loterie(w ktorej nic nie wygralismy) no i na koniec turniej jungle speeda ostatni raz gralem chyba na poczatku roku we wrocku(pozdro Iza&Kamil i Borys) jeszcze troche najebion winem przelanym do kartonu po soku multiwitamina z biedry rozjebalem wszystkich jak chcialem nic nie mogli zrobicz wygralem zombiaki edycje jubileuszowa
ktore od razu spieniezylem za dwajscia slotych i jeszcze dwojke na machmol wytargowalem heh zwrocilo sie za wejsciowke to byla dobra nocka jeszcze poza turniejami pogralismy sobie w ledendy krainy andor pierwszy raz we trzy osoby w dobble no i znow maniaczylismy w fasolki
na baze wrocilem jakos przed czwarta i zaczalem sie bawic w nagrywanie muzy na pendrive zeby samochod byl w stanie ja odtworzyc na co stracilem tyle czasu ze dopiero po 6 sie kladlem spac a juz o dziesiatej trzeba bylo wstac bo na jedynasta umowiony bo znow wyjazd nad jezioro nic sie nie wyspalem nic nie zjadlem bo nic nie mialem do jedzenia na chacie czasu tez nie mialem ledwo zdazylem na autobus musialem biec na niego dojechalem kupilem se ponczki w biedrze i pojechalismy oczywiscie zjebany samochod znow nie umial odtworzyc muzyki tera powinienem opisac co sie dzialo nad jeziorem ale bylo podobnie jak ostatnim razem tylko ze cieplej i wiecej ludzi bylo nawet dwoch znajomych spotkalem wiec nie chce mi sie tego opisywac tylko tyle ze zapomnialem wziac recznika i majtkow na przebranie no i sie zbieramy chociaz kompielowki jeszcze do konca nie wyschniete zalozylem na nie spodenki bylo spoko pozniej ziomek mnie wysadza na przystanku patrze kurwa plama jakbym sie zeszczal a ja taka trasa wracam ze przez sam srodek miasta starowka wykorzystalem sytuacje ze przystanek byl raczej na odludziu no i slonce swiecilo mocno usiadlem rozkraczylem nogi i zaczalem przyjmowac moc slonca its leviosa no levisar aaaaa wyschlo ooo o; i tak szczesliwie wrocilem na baze z sucha dupa : )
jeszcze mialem dac filmik z powrotu ale za duzo gadalem w nim a mam zjebany glos wiec nie dam
ktore od razu spieniezylem za dwajscia slotych i jeszcze dwojke na machmol wytargowalem heh zwrocilo sie za wejsciowke to byla dobra nocka jeszcze poza turniejami pogralismy sobie w ledendy krainy andor pierwszy raz we trzy osoby w dobble no i znow maniaczylismy w fasolki
na baze wrocilem jakos przed czwarta i zaczalem sie bawic w nagrywanie muzy na pendrive zeby samochod byl w stanie ja odtworzyc na co stracilem tyle czasu ze dopiero po 6 sie kladlem spac a juz o dziesiatej trzeba bylo wstac bo na jedynasta umowiony bo znow wyjazd nad jezioro nic sie nie wyspalem nic nie zjadlem bo nic nie mialem do jedzenia na chacie czasu tez nie mialem ledwo zdazylem na autobus musialem biec na niego dojechalem kupilem se ponczki w biedrze i pojechalismy oczywiscie zjebany samochod znow nie umial odtworzyc muzyki tera powinienem opisac co sie dzialo nad jeziorem ale bylo podobnie jak ostatnim razem tylko ze cieplej i wiecej ludzi bylo nawet dwoch znajomych spotkalem wiec nie chce mi sie tego opisywac tylko tyle ze zapomnialem wziac recznika i majtkow na przebranie no i sie zbieramy chociaz kompielowki jeszcze do konca nie wyschniete zalozylem na nie spodenki bylo spoko pozniej ziomek mnie wysadza na przystanku patrze kurwa plama jakbym sie zeszczal a ja taka trasa wracam ze przez sam srodek miasta starowka wykorzystalem sytuacje ze przystanek byl raczej na odludziu no i slonce swiecilo mocno usiadlem rozkraczylem nogi i zaczalem przyjmowac moc slonca its leviosa no levisar aaaaa wyschlo ooo o; i tak szczesliwie wrocilem na baze z sucha dupa : )
jeszcze mialem dac filmik z powrotu ale za duzo gadalem w nim a mam zjebany glos wiec nie dam
dam to bo nie moge sie tego pozbyc z mojej glowy
Etykiety:
#bogactwo
,
#hasztag
,
#jezioro
,
#lifestyle
,
#olkohol
,
#pingwiny
,
#szpildesjares2013
,
#tagi
,
#taniewinodobreitanie
,
#wakacje
,
#wygrana
,
#yolo
,
#zolwie
piątek, 19 lipca 2013
znow jezioro
czwartek(dzis jest piatek) rano jakos po dziewiatej spie sobie nagle dzwoni telefon ktory mnie budzi ze snu nawet opisalem to na forumie jak juz wstalem o 'ale mialem pojebany sen siedze sobie i nagle yolo lece do wenecji bo pare ziomkow ode mnie z roku wlasnie tam bylo i jestem tam nagle pije olkohol w jakims hotelu skonczylismy i idziemy do pokoju swojego i stwierdzilem ze jednak mam malo kasy i nie starczy mi zeby dziesiec dni tam siedziec (bo taki byl plan zeby tyle tam byc) wiec wrocilem i jestem na torgu ale nie na forum tak wirtualnie tylko ono istnialo w rzeczywistosci i wchodze a tam Estyna Nosikamyk i jeszcze pare innych osob tancuja do piosenki Brodki i do nich dolaczylem bo bylem %D i zadzwonil koleszka i sie obudzilem zara jade nad jezioro o;' no to ogarnalem sie szybko zjadlem jeszcze zdazylem pobiec do sklepu po plyte i nagrac na nia muze(sam sztos) zeby po drodze w samochodzie sluchac(niestety samochod jakis zjebany nie potrafil tego odczytac) i ruszylem na miejsce zbiorki ziomki juz czekali trzech nas w sumie bylo jeszcze zanim wyruszylismy w podroz to do sklepu kupilem sobie w lidlu jakies picie i troche jedzenia paszteciki z grzybami i donuty ;3 a ziomki woleli biedre to jeszcze do niej zajechalismy po drodze i jak juz wszyscy byli zaopatrzeni to ruszylismy prosto do Osieka podroz pomine bo nic takiego sie nie wydarzylo na miejscu okazalo sie ze juz calkiem sporo ludzi jest i troche sie zmienilo od ostatniego razu kiedy tu bylem dodali dwa toitoje zrobili jakies boje na wodzie i ratownikow rozbilismy sie w tym samym miejscu gdzie wczesniej gdy tu bylem czyli na takiej trawce nieopodal brzegu a dokladniej to w miejscu gdzie kiedyts stal moj 'szalas' posiedzielismy se troche i w koncu nadszedl czas zeby sie zamoczyc ale byla nas trojka wiec jedna osoba musiala zostac zeby pilnowac rzeczy padlo na mnie jakoze koleszka ktory nas przywiozl mial pierszenstwo do kompania a z drugim przegralem w kulanie kostka k6 to se posiedzialem jeszcze troche pozniej oni wrocili ja poszedlem troche sie balem ze jak zaczne plywac to noga mnie zacznie bolec i zara wyjde z placzem z wody ale tak sie nie stalo chyba przy plywaniu wykorzystuje sie jakies inne miesnie niz do jazdy na desce wyplynalem prawie na srodek jeziora i zaczela mnie atakowac jakas jebana osa to zawracam plyne do brzegu i zero kondycji myslalem ze nie dam rady doplynac ledwo mi sie udalo juz ostatkiem sil wyszedlem na powierzchnie zeby odpoczac pogralismy se w gre z jednym koleszka bo drugi poszedl sie opalac(a raczej spalic sie) zagralismy w zetonowego kelitsa koles chyba trzy razy wygral ja raz wkurwilem sie i juz wiecej z nim nie zagralem w to pozniej chyba znow poszlismy plywac i wrocilismy i znow gralismy tym razem w kosciane fasolki(dobra gra polecam) we trzech i znow ten sam ziomek wygral tez ze trzy razy i sie wkurwilismy i wiecej z nim nie gralismy posiedzielismy sobie jeszcze troche kapielowki wyschly to juz nikomu sie nie chcialo wchodzic do wody bo nie trzeba bylo ich przebierac wiec postanowilismy ze czas wracac i wrocilismy ale rodzice ziomka wybyli na melanz to ja wbilem do niego na melanz bo drugi ziomek poszedl do kosciola i posluchalismy sobie tej plyty co ja wczesniej nagralem na normalnym sprzecie i znow gralismy w fasolki w koncu udalo mi sie zwyciezyc i taki wygrany wrocilem na chate
jeszcze po drodze jak wracalismy wpadlem na pomysl zeby sobie ponagrywac z samochodu jak to na tych ruskich filmikach ze kazdy ma kamere w samochodzie tylko wpadlem na ten pomysl pod koniec kawalka wiec wyszlo cos takiego
korzystajac z mocy slonca w ogole nie uzylem recznika podczas tego wyjazdu o;
jeszcze po drodze jak wracalismy wpadlem na pomysl zeby sobie ponagrywac z samochodu jak to na tych ruskich filmikach ze kazdy ma kamere w samochodzie tylko wpadlem na ten pomysl pod koniec kawalka wiec wyszlo cos takiego
troche chujowo wiec zaczalem nagrywac jeszcze raz od nastepnego kawalka
korzystajac z mocy slonca w ogole nie uzylem recznika podczas tego wyjazdu o;
sobota, 6 lipca 2013
co ten glonik
to notka z czwartku mialem ja napisac wczoraj ale jakos nie bylo czasu a dzis caly dzien spalem bo w czwartek obudzilem sie o 21 i potem w piatek jakas niecala godzine sie zdrzemnalem to musialem jakos to odespac jakby ktos chcial wiedziec czemu tak dlugo spalem to dlatego ze gralem w thief deadly shadows do pozna ;d no to akcja notki zaczela sie jakos krotko przed polnoca w czwartek napisal do mnie ziomek z roku czy jestem w toruniu napisalem mu ze tak to on odpisal zebym wyszedl na dwor na glonik ale ja nie bylem glodny i powiedzialem ze nie chce jednak on napisal ze za pol godziny jest u mnie no i byl zaczelismy szukac miejsca w ktorym moglibysmy skonsumowac roslinke zaczelismy sie zapuszczac w taka raczej nieciekawa dzielnice szczegolnie po polnocy a wtedy byla wlasnie taka pora wiec zawrocilismy i doszlismy spowrotem przed moj akademik usiedlismy na takiej laweczce w takim miniparku zjedlismy jednego bylo spoko koles zaczal jezdzic na rowerze bo na nim przyjechal do mnie ale komary strasznie nas kasily wiec postanowilismy sie przeniesc najpierw postanowilismy pojsc na grajaca fontanne ale jacys ludzie tam byli i robili sobie zdjecia a fontanna juz nie grala no to idziemy na most nagle policyjna suka ze szczeniakiem a ziomek glonik za uchem rozpuscil wlosy zeby nie bylo widac idziemy dalej chlodno na ten most(bylismy juz bardzo blisko niego) nagle na most wjezdza samochod zara za nim ta suka na cichym sygnale tylko mrygala swiatelkami po chwili karetka za nimi tez po cichaczu postanowilismy ze jednak nie idziemy na most i skrecilismy nad wisle i to bylo dobre bo ten szczeniak co z suka stal to tez zaczal na most jechac i zatrzymal jakis kolesi co wlasnie wychodzili z mostu moglby byc przypal gdybysmy dalej szli na ten most no to idziemy wzdluz tej wisly rozkminiamy gdzie se usiasc wybralismy takie miejce kolo miny wodnej bylo widac stamtad most suka stala jakos w jego polowie caly czas mrygala swiatlami ciekawe co tam sie wydarzylo moze jakas strzelanina kolejna brawurowa akcja policji nie wiem zjedlismy kolejnego glonika i bylo fajnie koles znow zaczal jezdzic na rowerze i pozniej dal mi sprobowac ale jego rower to nie byl taki zwykly rower tylko ee rower torowy ze pedaly krecily sie razem z kolami dalo sie jezdzic do tylu i w ogole moje nogi nie wiedzialy co sie dzieje trzeba miec spora moc w nogach zeby to opanowac ja sie balem ze sie zabije wiec zaraz oddalem mu ten rower jeszcze chwile posiedzielismy komary znow zaczely nakurwiac to ze wracamy na baze tak wracamy nagle zalacza mi sie faza ze swiat jest pochylony na lewo rownia pochyla dziwnie sie szlo moze to bylo poczucie krzywizny ziemi albo cos o; nie wiem doszedlem do akademika do pokoju nadal wszystko jakos tak przekrzywione na lewo ale zalaczyla sie kolejna moc czwarta gestosc widznia postrzegania wszystko bylo takie wyrazne pelne glebi i w ogole jeszcze bardziej 3d niz normalnie tez wlaczylo sie jakies zwolnione tempo jakby bullet time szybkosc czasu zwolnila to bylo w sumie nawet fajne ale pozniej poczucie wszystkiego bylo coraz mocniejsze mrowienie na plecach cieplo falowanie czulem otaczajace mnie powietrze czulem jak spodnie ogrzewaly moje nogi czulem caly wszechswiat kupilem sobie wczesniej baton lion w sklepie postanowilem go zjesc jak go ugryzlem to czulem jakbym wzial lyzke cukru i zaczal go gryzc wtedy pomyslalem ze to zdecydowanie badtrip zapuscilem sobie jakas muze dobrze sie jej sluchalo pisalem tez na forumie ale nikt nie odpowiadal na moje posty i wkrotce nie bylem pewny czy aby na pewno wrocilem do akademika ze moze leze gdzies w krzakach i mi sie to sni jakas iluzja albo ze umarlem nie wiedzialem gdzie tak naprawde jestem i co sie ze mna dzieje przerazilem sie zaczalem pisac do ludzi na fejsie na szczescie byly dwie osoby odpisaly mi w tym samym momencie tez odpisali na forumie uspokoilem sie ale wciaz odczuwalem te wszystkie inne rzeczy co raca pierwszy raz w zyciu mialem taki badtrip o; siedzialem dalej przed kompem sluchajac muzy do rana rano nie pamietam ktora byla szosta chyba wyszedlem sobie sie przejsc calkiem spora trase pokonalem po drodze chcialem wejsc do lidla na donuty bo prawie nic nie jadlem wczesniej ale byl zamkniety wiec poszedlem dalej i dopiero w piekarni kolo akademika kupilem sobie chalke i zjadlem ja na bazie posiedzialem troche na kompie zachcialo mi sie mega spac a wczesniej umowilem sie z ziomkiem ze wyjdziemy na dzielnie ustawilem sobie budzik na godzine spania chwile przed budzikiem zadzwonil ziomek to wstalem i poszedlem na spotkanie wzialem ze soba deskorolke zeby sobie troche pojezdzic poszlismy najpierw na lidla bo to taka nasza stara miejscowka no ja musialem cos zjesc bo byla ze 17 juz a ja na chalce tylko kupilem se ze cztery paszteciki z pieczarkami byly jeszcze cieple i dobre(pozniej chyba przez nie bolal mnie brzuch i sraka troche) potem poszlismy na boisko szkoly do ktorej chodzilismy do podstawowki i gimnazjum tam tez obok jest dom w ktorym kiedys mieszkalem ;_; pojezdzilem sobie pozniej jechal na desce taki koles co z moim mlodszym bratem do klasy chodzil to go zawolalismy do nas jebany lepiej ode mnie jezdzi teraz chociaz ja w jego wieku jezdzilem lepiej xD poszlismy na taka nowa miejcowke pod wiaduktem gdzie pelno skrzyneczek do grindowania niestety akuat jacys robole piaskowali (czy cos takiego) schody i najebane bylo pelno syfu na miejscuwce tylko do jednej skrzynki byl taki w miare podjazd to sobie troche pojezdzilismy zrobilem fiftyfifty zejscie frontside 180 bo innych grindow poza fifty raczej nie umiem conajwyzej sie wbic juz bez zejscia slidy tez tylko boarda i nose w drodze powrotnej na miescie spotkalem innych ziomkow szli na piwo do klubu to stwierdzilem a chuj dolacze do nich tam w srodku oczywiscie pelno znajomych kupilem sobie jedno piwo i nie dalem rady go wypic do konca bo odezwaly sie te paszteciki zaczal mnie bolec brzuch i kupe mi sie zachcialo wiec wrocilem na baze jeszcze zapomnialem napisac przy powrocie z deski zapalilem sobie fajke i tak patrze mam krew na ustniku patrze rece mam cale przecieram usta reka czysta pluje zero krwii nie wiem o chuj chodzilo ale to bylo dziwne koncze bo znow mega dluga notka jeszcze dam screena z tego jak wrocilem z glonika zrobilem go bo wydawalo mi sie to smieszne ;d
tak zawsze sobie zapisuje zeby nie zapomniec rozne rzeczy o ktorych chce napisac ale akurat nie jestem w stanie niestety tym razem mi sie nie zapisalo nie wiem czemu na szczescie szczesliwie ten screen zrobilem chociaz tam wszystkiego nie widac to moglem cos pominac sory
tak zawsze sobie zapisuje zeby nie zapomniec rozne rzeczy o ktorych chce napisac ale akurat nie jestem w stanie niestety tym razem mi sie nie zapisalo nie wiem czemu na szczescie szczesliwie ten screen zrobilem chociaz tam wszystkiego nie widac to moglem cos pominac sory
Etykiety:
#badtrip
,
#faza
,
#glonik
,
#hasztag
,
#jogurt
,
#lifestyle
,
#melanz
,
#olkohol
,
#policja
,
#psy
,
#raca
,
#stylzycia
,
#szalenstwo
,
#T_t
,
#yolo
sobota, 29 czerwca 2013
kawalek drewna wciaz w sercu serca
bylem wczoraj na bialej imprezie wszyscy ubrani na bialo nawet jedzenie bylo biale i w ogole ja zawiniety w przescieradlo zostalem djem(ziomka nie wiedziala co puszczac za muze i druga powiedziala posluchaj tego skurwesyna i pokazala na mnie tak zostalem dysk dzokejem) zeusem panem olimpu to u ziomki z roku w domu pozniej poszlismy na clubbing na miasto to musialem zdjac moje szaty bo zimno bylo i pewnie wpierdol bym dostal fajnie bylo byla #raca rano kacuwa a ja jak zwykle w takich chwilach bez picia dopiero jakos o 17 zaczalem ogarniac wczesniej mame mnie obudzila jakos rano dziwnymi pytaniami ktorych nie moglem zrozumiec ale pozniej zczailem sie o co jej chodzi ale pytala o takie rzeczy o ktorych gadalismy wczesniej wiec znala odpowiedzi i nie powinna pytac chyba tez sie najbeala tak mysle i wykorzystujac okazje ze juz nie spalem i ze dostalem wczesniej cynk ze ziomek u ktorego mialem zostawiona moja deskorolke jest dzis w toruniu to napisalem do niego zeby mi ja przyszykowal i jak juz sie ogarnalem to poszedlem do niego i wyszlismy na deske na lidla nasza stara miejscowke pierwszy raz od stu lat na desce czuje dobrze chociaz w ogole nie mam kondycji zero co chwila musialem odpoczywac zeby pluc nie wypluc ale fajnie bylo po milionach prob udalo mi sie zrobic 360 flipa i inne take podstawowe tricki chcialem tez ollie przez butelke taka poltora litrowa ale jakis pies podbiegl i mi ja ukradl ;d bolo mnie kostki i obilem sobie piszczel jutro mam nadzieje ze znow wyjde tylko ziomek jutro wylatuje do francji to tak srednio bedzie z kim no i polamalem montazowke a i tak juz mialem ich niedobor po trzy przy kazdym trucku napisze pozniej na fejsie moze jakies stare ziomki sie odezwa i poratuja srubka w ogole ciekawostka przez te wszystkie lata ktore spedzilem na desce (6-7 albo wiecej nie pamietam) tylko raz zlamalem(ale juz podlamana chyba byla) deske jeszcze nie swoja ale montazowek to chyba z milion polamalem bez kitu no i deska w rece daje chyba +10 do ruchania jakies dupeczki(chyba jakies nieznane bo ich nie kojarzylem) do mnie machaly i krzyczaly czesc gdy wracalem na chate ale nie chcialo mi sie ich ruchac bo bylem zmeczony jutro pewnie beda mega zakwasy ;/
moj 360 flip
Original Video - More videos at TinyPic
moj 360 flip
Original Video - More videos at TinyPic
Etykiety:
#alkohol
,
#deskorolka
,
#lifestyle
,
#melanz
,
#olkohol
,
#skateboarding
,
#stylzycia
,
#szalenstwo
,
#taniewinodobreitanie
,
#wino
,
#yolo
poniedziałek, 24 czerwca 2013
kolejny wypad nad jezioro
zaczelo sie w piatek chociaz wyjazd a raczej wyjscie bo plan byl zeby znow isc pieszo mialo byc w sobote ale wydarzenia z piatku maja konsekwencje tego cos sie dzialo w sobote takie jakby intro tak wiec nie zaczyna sie zdania od tak wiec(chyba) ale ja nie stawiam kropek to moge tak wiec w piatek poszedlem sobie wieczorem do sklepu po zakupy zdazylem wrocic rozebrac sie bo bylo mega goraco i zadzwonil moj przyjaciel Mateusz i czy nie chce wyjsc na miasto na melanz bo on wlasnie po weselu a tak wlasciwie to po obiedzie weselnym czyli taka opcja zeby zgarnac hajsy od gosci no i siedzi z kuzynem i jeszcze jakas ziomka poszedlem do nich posiedzielismy chwile w jakims ogrodku nawet nie wiem do jakiej knajpy nalezal potem przyszli ziomki tego jego kuzyna poznaniacy bo z poznania byl ten kuzyn mial ksywke banan no i mowili duzo tej no i jak oni przysli to jeszcze chwile tam posiedzielismy i poszlismy do klubu kadr bo ziomek mial tam jakis ostateczny melanz z ludzmi z roku wiec takie weselno-socjologiczno-poznansko-ziomkowe piwo bylo ja nie lubie i zal mi hajsu bylo wiec wypilem tylko dwa w sumie jeden koles z poznania sie mega najbeal ze malo co ogarnial nie podoba mi sie jak ludzie tak mega nie ogarniaja po wypiciu na szczescie jakiejs wiekszej maniany zeby jakis przypal byl z jego powodu nie bylo tylko gdzies biegal po miescie i go gonili az w koncu zabrali go na baze ja tam jeszcze zostalem z ziomkiem i jego ludzmi z roku ziomek juz raca dosc mocno probowal ogarnac faze zeby nie rzygnac ja poszedlem z jakas jego ziomka na fajke dala mi tak cienka nie wiem co to bylo i miala tylko zapalki odpalila se i odwrocila zapalke dla mnie zebym se odpalil a ona byla nizsza to musialem sie pochylic troche nie przytrzymalem wlosow i polecialy na ta zapalke zaczely plonac szybko ugasilem smierdzialo strasznie ale na szczescie wiele ich nie stracilem nawet nie widac chyba chociaz plomien dosc spory byl musialbym pojsc do fryzjera bo juz megadlugie je mam i mnie wkurzaj troche ale zal hajsu bo znow pojde i powiedza ze zbyt zajebiste wlosy zeby je sciac i podetna tylko koncowki i zainkasuja dwadziescia piec zlotych za to niewazne wrocilismy ziomek taki byl wytrzezwialy ze powiedzial ze mozemy wracac to wrocilismy zahaczylismy jeszcze o maka zjedlismy po dwa czisbergery i elo po drugiej wrocilem do akademca po trzeciej do spania budzik na 6:30 bo umowiony pod kopcem na 7:30 skoro podroz do Osieka z buta miala byc nic sie nie wyspalem nie wiem czy w ogole cos spalem cztery osoby w sumie sie zebraly lacznie ze mna stwierdzili ze we czterech to glupio isc to jedziemy pksem ale pks byl dopiero jedynasta cos potem koles z rowerem dojechal i taki pomysl dal ze pojedziemy jak ostatnio Kaszczorek i pojdziemy z buta troche i se wsiadziemy do tego pksa co bysmy musieli na niego sto lat czekac ale nagle bylo rozwidlenie i nie wiedzieli jak pks skreca i bali sie ze cala droge bysmy musieli pieszo isc ja tam wyjebane w sumie wrocilismy na przystanek i czekalismy troche krocej niz sto lat jakis kosciol byl obok to zajrzelismy ale byl zamkniety tzn tylko na korytarz dalo sie wejsc co sa te miski z woda swiecona a dalej byla krata nie dalo sie wejsc na sale przyjechal w koncu ten pks caly zajebany cala droge musialem stac przy drzwiach na pierwszym schodku jak sie wchodzi jak zydzi w drodze do gazowania upchani trzydziesci stopni chyba w cieniu bylo ale jakos przetrwalem dotarlismy nad jezioro od razu poszedlem plywac bo brzuch od tego chudnie potem odpoczalem troche znow poplywalem odpoczywam se jak mnie zaczal brzuch bolec to nie wiem tez ochota na kupe probowalem przetrwac ale nie przechodzilo ja juz tracilem sily zapytalem czy jest jakis kibel bo srednio mi sie umiechalo gdzies w krzakach na kucaka kupe walic bo z obsrana dupa nie chcialem chodzic na szczescie cos bylo drewniany wychodek cos takiego mniej wiecej http://images03.olx.pl/ui/11/55/78/1313493355_239834778_4-Drewniany-kibelek-wychodek-WC-slawojka-Meble-Dom-Ogrod.jpg tylko ze tak ladnie to nie wygladalo nie bylo papieru przerwy pomiedzy deskami chyba ze dwa centymetry mialy ze jak ktos przechodzil to mogl bez problemu obczaic co sie dzieje w srodku a przechodzili nawet probowali wejsc pare razy nie bylo tez zamka ani nic zeby sie zamknac caly czas trzeba bylo trzymac za klamke jedyne co bylo z tej fotki to deska zeby sie drzazgi w dupe nie wbijaly myslalem ze zejde z bolu na tym kiblu a kupa za nic nie chciala wyjsc w koncu sie udalo taka sraka ze lepiej nie pisac wrocilem ale wcale nie czulem sie lepiej nie wiem co mi zaszkodzilo pewnie te dwa piwa dzien wczesniej bo od rana zjadlem same dobrze rzeczy one nie mogly mi zaszkodzic umieralem mialem zostac na noc i znow spedzic romantyczna noc pod gwiazdami ale zrezygnowalem wrocilem pksem jeszcze tego samego dnia jeszcze pare razy robilem kupe nawet rano(a raczej po poludniu bo juz po czternastej bylo a budzik na jedynasta za chuja go nie slyszalem zeby dzwonil pewnie z braku snu taki zmeczon bylem) na nastepny dzien wciaz sraka potem dostalem zapro ze grill z ludzmi z roku a moze to bylo jeszcze w sobote nie pamietam w kazdym badz razie grill byl dzisiaj to jest w niedziel o osiemnastej chociaz juz jest poniedzialek czyli jutro ale poki nie pojde spac to jest dzisiaj tak wiec niedziela na grillu bylo spoko nazarlem sie za pol darmo miesa wzialem tez paruwki i one byly spoko nawet dupeczki z roku propsowaly kupy tez mi sie juz nie chcialo wiec spoko wypilem winko potem zapadla noc zrobilo sie ciemno jakis pies przybyl husky i jadl se kielbasy co ludzie inni co tu byli i je zostawili bo to takie miejsce jest specjalne do grillowania i w ogole to to samo w ktorym bylem na ogniskach ze wczesniejszych notek bylo ciemno wszystko zjedzone wypite to jeszcze na miasto poszlismy do dwoch swiatow po jednym piwku kazdy pogadalismy se spoko i na jutro umowiony jestem na koncert blusowy w jakims pubie gdzie podobno daja jedzenie za darmo jaram sie no to taka trzydniowa notka pewnie sa miliony bledow bo juz nie widze na oczy zaraz zasne moze jutro poprawie chociaz nie wiem czy mi sie bedzie chcialo to czyta bo wyglada na to ze znow mega dluga notka wyszla eh
Etykiety:
#alkohol
,
#gotowanie
,
#jezioro
,
#lifestyle
,
#melanz
,
#nawpierdalam_sie_jak_ksieciuniu
,
#olkohol
,
#paruwki
,
#tagi
,
#taniewinodobreitanie
,
#wakacje
,
#wino
,
#yolo
,
#zakupy
,
#zyciemasmak
poniedziałek, 17 czerwca 2013
przygoda
kurde nie wiem od czego zaczac tyle rzeczy do napisania nie chcialbym czegos pominac i zeby w miare chronologicznie bylo to zaczne od samego poczatku czyli od wczoraj 6:28 (obudzilem sie dwie minuty przed budzikiem) zrobilem to co sie zwykle robi rano i dodalem nowa notke ktora zawierala jedynie utwor z lotra (teraz powinniscie go odtworzyc) na fejsa tez dalem ale inny (dej lajka plz) wszystko juz bylo gotowe pora na przygode~! wzialem plecak i wyruszylem w podroz najpierw pod slawny pomnik mikolaja kopernika w toruniu gdzie spotkalem towarzyszow podrozy i pozniej na przystanek autobusu lini numer 23 po drodze na przystanek dolaczyla do nas druga czesc druzyny i w takim skladzie chyba ze czternascie osob pojechalismy sobie do Kaszczorka zeby po taniosci skrocic sobie droge gdzies o polowe ja jako najstarszy i z najdluzsza broda zostalem gandalfem na miejscu w miejscowej biedronce zaopatrzylismy sie w rozne dobra i pieszo z buta ruszylismy do celu naszej wyprawy czyli do Osieka nad jezioro nie wiem jaka dokladnie odleglosc nas od niego dzielila ale chyba ze dwadziescia kilometrow niewazne szlismy mijalismy jakies domki przekroczylismy rzeke wyszlismy poza miasto z jednej strony las z drugiej strony las albo jakas laka przed nami droga i za nami tez to dobra chwila na przerwe wiec przycupnelismy pod drzewem zeby chwile odpoczac ja wypilem sok bananowy ktory kupilem w biedrze bo go lubie no i banany to energia i mnostwo potasu chyba (potas Kutas) przed wyruszeniem w dalsza podroz zmienilem klase i zostalem hobbitem tzn zdjalem buty i szedlem totalnie boso jeszcze dwie osoby dolaczyly a pozniej nawet jeszcze jedna czyli bylo nas w sumie czworka hobbitow
teraz nie jestem pewien co sie dzialo nastepnie bo nie chce mi sie obczajac ale raczej kolejna rzecza o ktorej chce napisac to o tym jak minelismy ulice slawnego mistrza jedi ale nie napisze o tym tzn tylko tyle co juz napisalem bo co sie wiecej rozpisywac tak naprawde chce dac fotke dla lansu i w ogole wiec ja daje
potem szlismy sobie dalej i szlismy i nagle krowa sobie sie pasla na takej lace malej oczywiscie ktos musial wpasc na pomysl ze pojdzie ja poglaskac no i poszli we trzech chyba ja zostalem bo sie nie jaram na krowy no i jak oni do niej podchodzili to ona zaczela podskakiwac jak pojebana tymi przednimi kopytami i w ogole to sie jej wystraszyli i wrocili do reszty i idziemy chwile ktos sie odworcil i krowy nie ma zerwala sie z lancucha przyspieszylismy bo balismy sie ze jeszcze zara wyskoczy i nas zaatakuje ale to nie nastapilo stalo sie co innego wybieglo za nami dwoch wiejskich kolesi w gumowcach o; i jeden z badylem wkurwieni o ta krowe(cos gadali ze krowa niby trzydziesci tysiakow polskich zlotych) ze przez nas sie zerwala i mamy pomoc ja zlapac no to poszlismy wszyscy kolesie rozdzielilismy sie na dwie grupy ja sie trzymalem troche z tylu bo boso powoli podazalem za jednym z tych kolesi w kaloszach reszta pobiegla za ta krowa ona zaczela spierdaac gdzies w las to wszyscy za nia ja tez gdzies po jakis pokrzywach cale nogi poparzone jeszcze ide w tym lesie nagle cmentarz o; nie jakis duzy ale kilkanascie nagrobkow bylo faza dalej szedem za tym kolesiem ale on juz dosc daleko byl to go zgubilem wyszelem na jakies pole nie bylo widac nigdzie krowy wiec postanowilem wrocic gdy wracalem uslyszalem ze mnie wolaja okazalo sie ze zlapali juz ta krowe i mozemy isc dalej dalsza droga minela bez jakis wiekszych przygod nie ma co opisywac no i w koncu dotarlismy(prawie)
teraz nie jestem pewien co sie dzialo nastepnie bo nie chce mi sie obczajac ale raczej kolejna rzecza o ktorej chce napisac to o tym jak minelismy ulice slawnego mistrza jedi ale nie napisze o tym tzn tylko tyle co juz napisalem bo co sie wiecej rozpisywac tak naprawde chce dac fotke dla lansu i w ogole wiec ja daje
potem szlismy sobie dalej i szlismy i nagle krowa sobie sie pasla na takej lace malej oczywiscie ktos musial wpasc na pomysl ze pojdzie ja poglaskac no i poszli we trzech chyba ja zostalem bo sie nie jaram na krowy no i jak oni do niej podchodzili to ona zaczela podskakiwac jak pojebana tymi przednimi kopytami i w ogole to sie jej wystraszyli i wrocili do reszty i idziemy chwile ktos sie odworcil i krowy nie ma zerwala sie z lancucha przyspieszylismy bo balismy sie ze jeszcze zara wyskoczy i nas zaatakuje ale to nie nastapilo stalo sie co innego wybieglo za nami dwoch wiejskich kolesi w gumowcach o; i jeden z badylem wkurwieni o ta krowe(cos gadali ze krowa niby trzydziesci tysiakow polskich zlotych) ze przez nas sie zerwala i mamy pomoc ja zlapac no to poszlismy wszyscy kolesie rozdzielilismy sie na dwie grupy ja sie trzymalem troche z tylu bo boso powoli podazalem za jednym z tych kolesi w kaloszach reszta pobiegla za ta krowa ona zaczela spierdaac gdzies w las to wszyscy za nia ja tez gdzies po jakis pokrzywach cale nogi poparzone jeszcze ide w tym lesie nagle cmentarz o; nie jakis duzy ale kilkanascie nagrobkow bylo faza dalej szedem za tym kolesiem ale on juz dosc daleko byl to go zgubilem wyszelem na jakies pole nie bylo widac nigdzie krowy wiec postanowilem wrocic gdy wracalem uslyszalem ze mnie wolaja okazalo sie ze zlapali juz ta krowe i mozemy isc dalej dalsza droga minela bez jakis wiekszych przygod nie ma co opisywac no i w koncu dotarlismy(prawie)
bo tera sie zaczela droga przez mordor czyli ta niedokonczona sciezke rowerowa ktora widac na focie po prawej stronie bo tam bylo tak ze kawalek piasek kawalek kamienie kawalek piasek kawalek kamienie a po asfalcie juz sie nie dalo isc taki byl nagrzany ze parzyl w stopy i sie do niego przyklejalo bo plecak wciskal w podloze przejebane wiec szedlem ta niedorobiona sciezka ale pozniej juz taki bol byl ze szadlem ostatni to zalozylem spowrotem trampki tylko jeden z nas czworki hobbitow dotarl do konca cala droge boso dotarlismy na plaze(chyba z piec h w sumie nam cala ta droga zajela) na miejscu juz byla reszta ekipy ktora to przyjechala samochodami pksami motorami i nie wiem jeden koles nawet rowerem przyjechal tera jako ze wczoraj napisalem pol notki i tera ja dokanczam mam problem zeby spobie poukladac co sie kiedy dzialo ale na poczatku to raczej na pewno winko poszlo pozniej przyszla kolesiowa z sernikiem po niej inna z babeczkami to se je zjadlem potem ktos mnie zawolal na siatkowke to poszedlem costam poodbijalem pilke i oczywiscie jedna pilke musialem jakos chujowo odbic ze w palec dostalem i pozniej mnie bolal nawet teraz jeszcze troche czuje ale juz mniej ;/ to jak dostalem w ten palec to zszedlem z boiska chyba dalej pic costam popilem i skoro bylismy nad jeziorem to wypadaloby poplywac wiec poplywalem troche woda dosc zimna byla na poczatku ale jak juz sie zanurzylo calkiem to spoko poplywalem troche i wrocilem na plaze ale nie na piaskowa taka tylko trawiasta bo akurat w takim miejscu sie rozbilismy bo piaskowa tez byla no i jakies gadanie smianie chlanie czas se mijal znow poszedlem plywac ale tym razem jakos daleko poplynalem i nie mialem juz sily ledwo wrocilem bo tam dosc szybko sie grunt konczyl wyszedlem z wody taki zmachany polozylem sie na reczniku zeby odpoczac i troche obeschnac i kolesiowa sie ze mnie smiala ze sie opalam w cieniu bo w cieniu bylem rozlozony potem znow costam sie dzialo co wczesniej jeden koles mial fajki takie ze osobno tyton i te inne rzeczy ze samemu trzeba bylo skrecac dal mi jednego takiego ale chujowy byl strasznie i strasznie mocny to oddalem innemu kolesiowi i sam skrecilem kolejnego oczywiscie lepszego(lata praktyki blanty krece po to mam rece do niczego nie namawiam ;];];]) ale po tym pierwszym nie mialem ochoty go palic to oddalem ziomkowi a on mi za to dal marlboro golda z twardej wiec dobry deal potem niektorzy ludzie zaczeli wracac ja sobie jadlem chleb z biedry z pasztetem drobiowym z pomidorami tez biedry bo sobie go kupilem przed wyprawa nastepnie jakoz juz sie zaczelo sciemniac to ci co pozostali zaczeli rozbijac namioty w sumie dwa ja nie mialem namiotu a w tych co byly juz cale miejsce bylo zajete wiec rozpoczelismy budowe szalasu jeszcze z jednym ziomkiem ktory pozniej jednak wrocil wiec mielismy caly szalas tylko dla nas dwoch ja sobie rozwalilem reke przy wbijaniu kijkow podtrzymujacych filary koles dostal z kija w warge se rozcial ale spoko zbudowalismy
po skonczonej robocie trzeba bylo sie napic to otworzylem kolejne winko taka siara byla ze musielismy trzeciego wolac do pomocy a i tak ciezko bylo ale kolezanka nas poratowala wyzerowala koncuwke pozniej niestety umierala mocno w nocy i na nastepny dzien tez tak mialem pare razy nic fajnego ;/ potem juz bylo ciemno calkiem jakos kolo polnocy ale jeszcze nie nie wiem ktora dokladnie to nadszedl czas na nocne kompanie przy swietle ksiezyca plywalem wszystkimi mozliwymi zabkami na brzuchu na plecach nawet bokiem bo tak tez potrafie wyszlismy i ktos powiedzial ze jedna kolesiowa(taka zakrecona troche) poszla gdzies do lasu jej chlopak poszedl jej szukac sie pogubili czy cos strasznie to zagmatwane bylo ze ona wrocila on dalej w tym lesie znalezli go skulonego bo nyktofobie mial czy cos takiego potem ta kolesiowa znowu byla w lesie i dostala ataku astmy bylem dosc najebany wiec moglem cos pomieszac potem jeden koles wyjal kielbache a moze to bylo wczesniej nie wiem on tez nie wiedzial skad ma te kielbase ale nagle ja mial w plecaku to wzielem od niego dwie bo mialem takiego kija ze mial dwa kolce upieklem je nad ogniskiem jedna zjadlem druga komus oddalem potem nie wiem poszlismy chyba po piwo do sklepiku ktory tam byl na plazy piwo po czworke za specjala nie tak zle w sumie pogadalismy i ziomek mowi ze idziemy spac do naszego szalasu ja ze spoko a nasz szalas sie wczesniej rozwalil pod wplywem poteznych podmuchow wiatru i teraz byl lozem krolewskim poslaniem mistrzow
to juz z rana fotka
no i lezymy sobie we dwojke nad nami rozgwiezdzone niebo romantycznosc #nohomo kumpel w spiworze ja w rozpinanym czym przypominajacym polar dlugie spodnie zalozylem i grube skarpety nagle jacys zjebani kolesie przyszli z dupy nie od nas i usiedli sobie przy naszym ognisku bo tam przy nim siedzieli jeszcze ludzie od nas to uzgodnilismy ze nie mozemy isc spac poki oni tu sa musimy ogarniac sytuacje wiec lezelismy udawalismy ze spimy potem ludzie od nas sie rozeszli ziomek zasnal oni tam dalej siedzieli zostalem sam na warcie ci zjebani kolesie odeszli gdzies dalej ja ich obserwuje nagle jakis czarny ksztalt przemknal niedaleko nas jakis dzik czy cos nie wiem tamci zjebani kolesie w koncu poszli ja poszedlem na zwiady znalazlem pol puszki piwa to je wzialem dalej eksplorowalem teren znalazlem pare osob co jeszcze nie spalo powiedzialem im o dziku ale mi nie uwierzyli to poszedlem na hustawke bo tam byla i sie pobujalem na niej troche z kolesiem bo dwie byly dopilem piwo i wrocilem na lawki przy ognisku tam juz byly inne osoby od nas ktore jeszcze nie spaly przysiadlem sie costam pogadalismy zauwazylem jakies kanapki ze leza obok mnie zapytalem czyje sa dostalem pozwolenie na zjedzenie ich wiec je zjadlem ale te kanapki to nie byly take zwykle kanapki tylko kanapki z kotletem schabowym po tym ta kolesiowa co sie po lesie gubila powiedziala ze znow idzie sobie na spacer do lasu zostalem wyznaczony zeby ja ogarnac bo jej koles juz chyba spal to pobieglem za nia cos pogadalismy o animu bo sie okazalo ze ona oglada ale jest dosc poczatkujaca zapytala mnie o jakas serie ktora kiedys widziala ale nie pamietala jej nazwy okazalo sie ze to bylo chobits a Pszemek sie mnie ostatnio pytal o te sama serie ze kiedys ja widzial ale nie pamieta jak sie nazywalo wrocilismy z tego spaceru ona poszla se spac do namiotu o ile dobrze pamietam i ja tez wrocilem na swoja miejscowke a moze jeszcze do ogniska spowrotem niewazne w kazdym badz razie na pewno dlugo przy nim nie siedzialem i poszedlem spac jakos po drugiej chyba bylo polozylem sie troche zimno bylo w sumie ale jakos dalem rade zasnac o piatej rano sie obudzilem z zimna wpadlem na pomysl zeby ogrzac sie przy ognisku ale ono bylo juz przygasniete wiec uzylem moich mocy ninja elementu ognia KATON DORAGON KASAI BURESU NO JUTSU ognisty oddech smoka dzutsu i jak dmuchnalem w te niedopalki to zara ogien sie wzniecil przysunalem sobie lawke blizej ognia i bylo tak groco i fajnie zalowalem ze nie wpadlem na to zeby w nocy tak zrobic zeby sobie na lawce przy ognisku spac cieplo tak mocno dawalo ze wysuszylem sobie gatki i spodenki bo w nich sie kompalem jako sie nie mam kapielowek a akademiku pare osob tez juz powstawala to dolaczyli do mnie czekalismy az reszta sie obudzi w ogole to miejsce gdzie sie rozbilismy to jak po wojnie pelno puszek butelek jakies reczniki koszulki ktos nawet majtki zgubil takie czarne fikusne koronkowe to chyba figi sie nazywa nie wiem ludzie sie pobudzili troche poszlo lapac stopa pozniej ja i kilka innych osob pksem i trzy osoby zostaly ktos mial po nich samochodem przyjechac tego pksa 12:12 mielismy slonce juz mocno dawalo to umrzec szlo w tej puszce oczy same mi sie zamykaly ale jakos dotarlem doszedlem do akademika w srodku okazalo sie ze nie mam jedzenia i picia to od razu poszedlem na zakupy na miescie miliony ludzi o chuj chodzi jakies jarmarki niewazne wrocilem na baze zjadlem przejrzalem cos neta chwile i zasnalem bez mycia bez niczego smierdzacy ogniem jakos wieczorem dopiero wstalem ide do kibla bez okularow zeby sobie twarz przemyc patrze w lustro kuuuuuuurwa nos jak rudolfczrwononosyrenifer i oczywiscie w okularach chodzilem duzo to tam gdzie one byly to biale jakby juz malo sie moj nos wyroznial ;_; no to koniec pewnie o czyms zapomnialem pokrecilem kolejnosc wydarzen ale jebacz mam slaba pamiec i juz to ze dwa h pisze nie liczac tego co wczoraj napisalem jak sa jakies bledy to sory ale tyle tego jest ze nie chce mi sie tego czytac xD
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)













